Śnieg, który w ostatnich tygodniach przykrył Ursynów, dla wielu właścicieli psów stał się idealnym "dywanem", pod który można zmieść problem. Niestety, fizyki nie da się oszukać - to, co zostaje na trawniku, nie znika magicznie wraz z płatkami śniegu. Wręcz przeciwnie, na białym tle brązowy czy żółty problem widać jeszcze wyraźniej.
Do naszej redakcji napisała pani Anna, mieszkanka Natolina, która nie kryje oburzenia stanem chodników i trawników w okolicach Lasku Brzozowego i al. KEN.
Chcielibyśmy wyrazić stanowczy sprzeciw wobec zanieczyszczania trawników przez psy, a właściwie wobec osób, które nie sprzątają po swoich pupilach, zwłaszcza w okresie zimowym
- pisze czytelniczka w imieniu swoich sąsiadów.
Jej zdaniem problem narasta, gdy spadnie śnieg. Właściciele czują się wtedy bezkarni, licząc, że kolejna warstwa puchu przykryje nieczystości.
Takie zachowanie nie tylko psuje estetykę otoczenia, ale również stanowi zagrożenie dla zdrowia dzieci i dorosłych korzystających z terenów rekreacyjnych. Strach pomyśleć co się będzie działo, gdy nadejdzie odwilż...
- dodaje mieszkanka.

W swoim liście apeluje do sąsiadów.
Sprzątanie po swoim zwierzaku to podstawowy wyraz szacunku wobec sąsiadów i środowiska. To wasz „psi obowiązek”.
Wystarczy jednak wyjść na krótki spacer po Ursynowie, by naocznie przekonać się, że czytelniczka ma rację. Na śniegu, jego zmrożonych bryłach i na zamarzniętych nawierzchniach pełno jest śladów po psach.
Głos pani Anny nie jest odosobniony. W rozmowach sąsiedzkich temat psich odchodów wraca jak bumerang każdej zimy.
Wyszłam z wnuczkiem na sanki na górkę przy Kazury. Dziecko przewróciło się raz, wstało „ozdobione”. To jest obrzydliwe. Ludzie myślą, że jak mróz, to kupa nie śmierdzi i nie brudzi?
denerwuje się pani Krystyna, którą spotykamy na spacerze w parku Cichociemnych.
W podobnym tonie wypowiada się pan Michał z Kabat. - Widzę z okna, jak sąsiedzi wychodzą, pies robi swoje, a pan czy pani udaje, że szuka czegoś w telefonie albo patrzy w niebo. A potem my w to wchodzimy w drodze do metra.
Co ciekawe, najbardziej źli na "brudasów" są inni, odpowiedzialni właściciele psów. To oni najczęściej padają ofiarą stereotypu, że "psiarze to bałaganiarze".
Mam dwa duże psy, labradory. Zawsze, ale to zawsze mam przy sobie rolkę worków. To żaden wysiłek schylić się i sprzątnąć. Robimy to już od lat
- mówi nam Tomek, mieszkaniec Imielina.
- Przez takich leni, co zostawiają "prezenty" na śniegu, wszyscy jesteśmy wytykani palcami. Nie masz woreczka? Nie bierz psa - przekonuje.
Problem nie dotyczy tylko chodników czy parków, ale też wind w ursynowskich wieżowcach. Kilka lat temu jeden z mieszkańców zdenerwowanych na psie pozostałości w windzie wywiesił specjalną kartkę z apelem "do psów". Śmiechom nie było końca, ale kłopot ustał.

Pozostawianie psich odchodów to nie tylko kwestia estetyki czy brudnych butów. To realne zagrożenie epidemiologiczne. Lekarze weterynarii i inspektorzy sanitarni od lat przypominają, że psie odchody są siedliskiem groźnych pasożytów.
W odchodach psów i kotów mogą znajdować się jaja pasożytów (m.in. tasiemca psiego, tasiemca bąblowcowego, glisty psiej), które stanowią zagrożenie dla ludzi, a w szczególności dla dzieci, które bawią się w piaskownicach i na trawnikach
- czytamy w oficjalnym komunikacie Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
Szczególnie niebezpieczna jest toksokaroza (wywoływana przez glistę psią), która może prowadzić do poważnych uszkodzeń wzroku czy mózgu. Zimą jaja pasożytów wcale nie giną - potrafią przetrwać w niskich temperaturach, by uaktywnić się przy odwilży.
Przypominamy, że niesprzątanie po psie to wykroczenie. Zgodnie z art. 145 Kodeksu wykroczeń: „Kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany”.
Straż Miejska na Ursynowie od czasu do czasu patroluje parki, ale złapanie sprawcy na gorącym uczynku jest trudne. Funkcjonariusze apelują: reagujmy. Czasem wystarczy głośne zwrócenie uwagi sąsiadowi, by ten ze wstydu sięgnął po woreczek.
Gdy śnieg stopnieje, Ursynów może wyglądać albo jak zadbana dzielnica, albo jak wielka toaleta. Wszystko w rękach (i woreczkach) mieszkańców.
aster12:11, 26.01.2026
zraz się zaczną posty ludzi których jedynym zmartwieniem jest psia kupa.
Somsiad12:21, 26.01.2026
Dlatego psy w blokowiskach powinny mieć zakaz przebywania. Dziękuję.
mmb13:50, 26.01.2026
To samo dzieje się w lesie kabackim - do którego psów, teoretycznie, wprowadzać nie wolno. Właścicielom wydaje się, że śnieg i mróz zwalniają ich ze sprzątania po psie. Tak to nie działa.
Mieszkaniec14:11, 26.01.2026
Teraz gdy śnieg leży wszędzie, nasrane jest nawet na chodnikach.
Psy moich sąsiadów szczą i *%#)!& pod samą klatką. Pod naszymi oknami. To jest chamstwo najwyższej kategorii, gdy ktoś tak sobie pozwala nie szanując innych mieszkańców.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Ursynów narzeka na "psie miny" ukryte w śniegu
Teraz gdy śnieg leży wszędzie, nasrane jest nawet na chodnikach. Psy moich sąsiadów szczą i *%#)!& pod samą klatką. Pod naszymi oknami. To jest chamstwo najwyższej kategorii, gdy ktoś tak sobie pozwala nie szanując innych mieszkańców.
Mieszkaniec
14:11, 2026-01-26
Ursynów narzeka na "psie miny" ukryte w śniegu
To samo dzieje się w lesie kabackim - do którego psów, teoretycznie, wprowadzać nie wolno. Właścicielom wydaje się, że śnieg i mróz zwalniają ich ze sprzątania po psie. Tak to nie działa.
mmb
13:50, 2026-01-26
Ursynów narzeka na "psie miny" ukryte w śniegu
Dlatego psy w blokowiskach powinny mieć zakaz przebywania. Dziękuję.
Somsiad
12:21, 2026-01-26
Ursynów narzeka na "psie miny" ukryte w śniegu
zraz się zaczną posty ludzi których jedynym zmartwieniem jest psia kupa.
aster
12:11, 2026-01-26