Przez ponad dwie dekady adres Bekasów 6 kojarzył się mieszkańcom Ursynowa z egzotyką, zapachem kadzideł i okrzykami osób trenujących aikido. Ośrodek "Budojo" był miejscem unikalnym w skali całej Warszawy. Dziś to już historia, a po burzliwym rozstaniu z najemcą, działka stoi pusta. I to właśnie ta pustka najbardziej niepokoi lokalnych aktywistów i radnych opozycji.
Działka przy Bekasów jest bardzo atrakcyjna. Cicha okolica, bliskość zabudowy jednorodzinnej i dobre skomunikowanie. Co więcej, Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego przewiduje w tym miejscu zabudowę mieszkaniową - 5 segmentów jednorodzinnych. To idealny scenariusz dla dewelopera, który mógłby postawić tu kolejne osiedle.
Szkoda by było, gdyby taki dość unikalny obiekt sportowy zniknął, a na jego miejscu powstała kolejna deweloperka. Ta deweloperka nie jest nikomu potrzebna, a w skali dzielnicy to i tak nie będzie żaden wielki zysk finansowy
- mówi Antoni Pomianowski, radny opozycyjnego Projektu Ursynów.
Jego zdaniem dzielnica powinna pójść inną drogą. Skoro odzyskała teren, warto, by służył on mieszkańcom, a nie prywatnemu inwestorowi.
Władze Ursynowa ucinają jednak spekulacje o sprzedaży gruntu. Przynajmniej na razie. Urzędnicy zapewniają, że priorytetem jest uporządkowanie terenu po poprzednich użytkownikach.
Urząd Dzielnicy nie ma planów i nie prowadzi działań zmierzających do sprzedaży tego gruntu
- deklaruje stanowczo Paweł Ciach, rzecznik ursynowskiego ratusza.
Co zatem czeka działkę przy Bekasów w najbliższych miesiącach? Zamiast koparek pod fundamenty bloków, zobaczymy ekipy porządkowe.
Chcemy usunąć pozostałości po najemcy jeszcze w pierwszej połowie 2026 roku, wysiać tam trawę i postawić obiekty małej architektury oraz pozostawić teren jako ogólnodostępny dla mieszkańców
- zapowiada Paweł Ciach.
Radny Pomianowski ma nawet pomysł, co to mogłoby być.
Dzielnica powinna pozostawić ten obiekt pod działalność sportową. Można spróbować wystawić go pod najem na taką działalność, można też rozważyć przekazanie go bezpośrednio pod nadzór UCSiR. Biorąc pod uwagę charakter tego miejsca, bez problemu dałoby się też dodatkowo urządzić w nim MAL. A w dalszej perspektywie warto pomyśleć o zmianie planu miejscowego
- proponuje radny.

Sprawa Budojo to jednak nie tylko kwestia przyszłości gruntu, ale też pełna dramatu i zwrotów w akcji historia jego odzyskiwania, którą wielokrotnie opisywaliśmy na łamach Haloursynow.pl.
Konflikt między dzielnicą a Stowarzyszeniem Aikido Aikikai narastał latami. Organizacja przez problemy wewnętrzne nie regulowała czynszu. Urzędnicy zarzucali najemcy bezumowne korzystanie z gruntu i narastające długi. Przedstawiciele Budojo bronili się, wskazując na ogromną wartość kulturalną i społeczną miejsca, które stworzyli własnymi rękami. Prosili o prolongatę, zrobienie wyjątku dla popularnego ośrodka. Burmistrz odpowiadał, że wiążą go przepisy.
Przypomnijmy, że jeszcze w trakcie trwania sporu, przedstawiciele ośrodka nie kryli rozgoryczenia postawą urzędu.
To niszczenie dorobku wielu lat i miejsca, które stało się domem dla setek pasjonatów
- mówili nam członkowie stowarzyszenia, gdy widmo eksmisji stało się realne.
Finał tej batalii rozegrał się w sądzie.
Spór z dotychczasowym najemcą zakończył się prawomocnym wyrokiem Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa z dnia 7 lutego 2023 r.
- informuje rzecznik dzielnicy.
Fizyczne przejęcie nieruchomości nastąpiło jednak znacznie później. 6 marca 2025 roku stowarzyszenie przekazało klucze do obiektu. Nieruchomość wróciła do miasta, ale pieniądze – nie. Ratusz wciąż liczy straty.
Na dzień 30 listopada 2025 r. zaległości wobec dzielnicy wynoszą 430 650,75 zł
– wylicza Paweł Ciach.
Jak dodaje, szanse na szybkie odzyskanie tej kwoty są marne, bo zadłużenie nie jest obecnie regulowane przez dłużnika i pozostaje przedmiotem dalszych działań zgodnych z obowiązującymi procedurami.
::news{"type":"see-also","item":"17125"}
Ferment w spółdzielni Imielin. Samowzwańczy członkowie?
Poziom hipokryzji i zakłamania Rogińskiego sięga zenitu. Ten patałach lizał odwłok prezesa Żuka, od lat liże Berlińskiemu, załatwia sobie dzięki temu wydawanie swojej pożal się Boże gazetki za mój czynsz wydawanej gdzie publicznie robi dobrze ukochanej władzuni. Tak jak robił za komuny i tak jak robił za bandyckich lat 90siętych tak i teraz czyni. Jest to moralny karzeł a prywatnie zwykły łapserdak i łachudra. Wstyd publikować takie coś. Jeśli Rogiński coś pisze to znaczy że jest zupełnie odwrotnie.
Stokłosek
12:19, 2026-05-07
Smutny bilans majówkowych imprez w Lesie Kabackim
Tam przesiaduje głównie ukraiński plebs i dlatego jest taki chlew
kurkawodna
12:08, 2026-05-07
Jesteśmy Warszawą od... 75 lat!
Dla tych terenów włączenie do Warszawy okazało katastrofalną decyzją na wiele dekad. Podczas gdy sąsiednie tereny w gm. Raszyn rozwijały się w niezłym tempie na zielonym Ursynowie była i jest zapaść. Brak wodociągów, kanalizacji, dróg, chodników oraz komunikacji miejskiej. To był błąd. Nie powinno się włączać terenów wiejskich w granice dużego miasta. Władze mając wydać złotówkę zawsze skierują ją tam gdzie będą korzystać z niej dziesiątki tysięcy mieszkańców, a nie setki. Dlatego zapaść Zielonego Ursynowa trwa już 70 lat i pewnie potrwa jeszcze drugie tyle.
Warszawiak82
11:12, 2026-05-07
Smutny bilans majówkowych imprez w Lesie Kabackim
kiedyś wojna zakończy się, Ukraina wyjedzie. Będziemy mogli zaprosić Pingwiny z Antarktydy, by pustostany grozą nie wiały ....
Do X-a
10:46, 2026-05-07
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz