Niedziela na Ursynowie upłynęła pod znakiem czerwonego serduszka. Na ulice, stacje metra i do centrów handlowych ruszyli wolontariusze z aż sześciu sztabów. W tym roku kreatywność w walce o datki weszła na nowy poziom. Zamiast potrząsać puszką, kwestujący stawiali na oryginalność.
Natia, która po raz pierwszy kwestowała z Orkiestrą, postawiła na bajkowy look.
Cały dzień zbierałam w Arenie Ursynów w stroju jednorożca. Nie planowałam tego, ale okazało się, że ten kostium po prostu przyciąga dzieci. Każdy chciał wrzucić do puszki jednorożca albo go przytulić
- śmieje się wolontariuszka, zapewniając, że za rok na pewno wróci.
Z kolei mała Malina postawiła na klimaty science-fiction, choć powód był czysto praktyczny.
Maskę trójokiego kosmicznego wilka zrobiłam sama. Pomaga trochę w zbieraniu, ale chodziło też o to, żeby nie było mi zimno w twarz
- tłumaczyła rezolutna wolontariuszka.

Dla wielu zbierających WOŚP to nie tylko zabawa, ale spłata długu wdzięczności. Monika i Dominik kwestowali na stacji metra z konkretnego powodu.
Pierwszy raz zbieraliśmy, gdy wnuczka miała 3 lata, teraz ma dwanaście. W zeszłym roku wnuczka trafiła do szpitala i korzystała tam ze sprzętu kupionego przez WOŚP. Orkiestra po prostu działa
– mówiła wzruszona pani Monika.
Z kolei Marysia, weteranka zbiórek (to jej trzeci raz), ma prosty patent: - Wystarczy być uśmiechniętą i pokazać, że nie jest się dla ludzi zagrożeniem. Nic na siłę.
Centrum wydarzeń tegorocznego finału stała się Arena Ursynów przy ul. Pileckiego. Trybuny były pełne, gdy na scenę wkroczyła idolka najmłodszych - Świnka Peppa ze swoim spektaklem. Były atrakcje - warsztaty dla dzieci, zabawy, pokazy, zjeżdżalnie. W holu głównym panował za to radosny gwar. Swoje stoiska rozstawiły m.in. Koło Gospodyń Miejskich z Zielonego Ursynowa czy ursynowscy seniorzy.
Mamy hafty, breloczki, zegary, świece… A do tego masę gadżetów związanych z WOŚP
- zachwalały swój asortyment Beata i Joanna.
Ogromnym wzięciem cieszyło się stoisko Rady Seniorów, udowadniając, że energia nie ma wieku.
Mamy obrazy malowane przez uczestników zajęć „Kluboteki dojrzałego człowieka”. Mamy biżuterię, a nawet domowe ciasteczka. Wszystko, co widać na naszym stoisku, to rękodzieło
- mówiła Irena Wuttke-Miszczak, przewodnicząca rady.
Jedynym elementem, który szedł nieco oporniej, były licytacje na żywo ze sceny. Mimo tłumów, orkiestrowe okulary poszły za jedyne 100 zł. Za to strefa dmuchawców i symulator dachowania przeżywały oblężenie.

Gdy mieszkańcy bawili się w Arenie, w sztabach późnym popołudniem w sześciu ursynowskich sztabach rozpoczynało się wielkie liczenie. W tym roku sytuacja była specyficzna - ferie zimowe sprawiły, że część stałych wolontariuszy wyjechała.
Finał wypada w środku ferii zimowych. Na chwilę obecną mamy przeliczone ok. 15 tys. zł. To podobna kwota jak na tym etapie w zeszłym roku, a przecież mamy mniej ludzi
- relacjonowała nam przed godz. 17 Renata Kos ze sztabu w LO im. Kossutha.
W ratuszu, gdzie mieścił się największy sztab, maszyny liczące pracowały pełną parą. Swoim wynikiem pochwalili się najmłodsi, Hugo i Krzyś:
W sobotę zbieraliśmy w Centrum Ursynów i na lotnisku, ale z lotniska nas wygonili. Ja zebrałem 2100 zł z groszami. A ja 1700!
licytowali się chłopcy.

Rekordzistą okazał się jednak burmistrz Robert Kempa, który do pięciu puszek zebrał blisko 18 tysięcy złotych.
Niestety, nie obyło się bez zgrzytów. Szymon i Marcel, zbierający przy parku przy Bażantarni, spotkali się z hejtem.
Zdarzały się negatywne reakcje. „Na złodzieja zbieracie!” albo jakieś inne wyzwiska w kierunku pana Owsiaka. Chyba myśleli, że my mu to pojedziemy przekazać
- śmiali się chłopcy, nie tracąc rezonu.
Incydenty zgłaszano też Marzenie Zientarze, szefowej sztabu w ratuszu:
Niestety rodzice, którzy opiekowali się zbierającymi dzieciakami, zgłaszali problemy. Miałam sygnały, że na Kabatach jakiś pan wręcz bluzgał na te dzieci. „Szatany, diabły małe!” itd. To przykre sytuacje, ale z drugiej strony hejt w internecie zrobił nam tylko reklamę i podbił zasięgi.
- przyznawała.
Zwieńczeniem dnia było tradycyjne „Światełko do nieba” pod urzędem dzielnicy. O 20 mieszkańcy ustawili się w kształt wielkiego serca, a strażacy odpalili race. Na zmarzniętych czekał gigantyczny, 12-kilogramowy tort czekoladowo-pomarańczowy, upieczony własnoręcznie przez radną dzielnicową Olgę Górną.

Emocje powoli opadają, ale liczenie i raportowanie do centrali WOŚP wciąż trwa. Wiele puszek, zwłaszcza tych „zagranicznych”, wciąż jest weryfikowanych. Danuta, jedna z wolontariuszek, trafnie podsumowała ten dzień:
W Orkiestrze jedna sprawa to to, że pomagamy. Ale jest jeszcze taka ukryta nagroda dla wolontariuszy. To, jak się czuje człowiek, kiedy wie, że pomógł, jest niesamowite! Może to egoistyczne, ale ja biorę udział tak pół na pół. W połowie by pomagać, a w połowie, by potem czuć w sobie tę energię
- mówi w rozmowie z naszym reporterem.
I zapewnia - tak jak większość wolontariuszy - że za rok znów będzie zbierać.
[FOTORELACJA]6531[/FOTORELACJA]
[ZT]39304[/ZT]
[ZT]39310[/ZT]
Walo07:49, 26.01.2026
Dramat
Waluś,10:12, 26.01.2026
dramat to był w Halloween: przerażone, okrutnie przebrane maluchy i roześmiani, głośni rodzice krążący po osiedlu;) ale to wersja amerykańska- lepiej nic nie mówić, prawda?
Muszę koniecznie dodać, że z podziwem patrzyłam na młodzież, co się tak po polsku: wesoło, kolorowo ubrana na imprezki przemieszczała. Superzasto wyglądała wersja spolszczona 🙂
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
WOŚP: Jednorożce, trójokie wilki i rekord burmistrza
Dramat
Walo
07:49, 2026-01-26
Lex deweloper na Kabatach. Radni krytykują projekt!
Chcieliśta, to mata. Głosowaliśta, to tyż mata. A w ogóle, to róbta co chceta.
Słoik z gór
17:27, 2026-01-25
"Dzieci nie są pępkiem świata". LIST CZYTELNICZKI
Problem to jest wtedy kiedy plac zabaw masz w mieszkaniu nad głową i kochane *%#)!& są w nim zamknięte przez 8 miesięcy w roku (bo za ciepło lub za zimno, żeby wypuścić na zewnątrz).
Marceliusz
17:11, 2026-01-25
Polski Indiana Jones z Imielina. Kupił wyspę za dżin
Rekadkor podobny do Morawieckiego
Bombardier z Ursynow
15:27, 2026-01-25