Szum drzew, śpiew ptaków i huk przelatujących samolotów towarzyszył uroczystościom 32. rocznicy katastrofy samolotu „Kościuszko”. Z tej okazji, tradycyjnie już, została odprawiona w Lesie Kabackim msza polowa z udziałem bliskich ofiar.
To była najbardziej tragiczna katastrofa lotnicza w dziejach Polski, zginęły w niej 183 osoby. Miała miejsce 9 maja 1987 o godzinie 11:12, podczas lotu na trasie Warszawa-Nowy Jork. IŁ-62M „Kościuszko” Polskich Linii Lotniczych LOT w trakcie podchodzenia do lądowania po awarii silników, rozbił się w Lesie Kabackim zaledwie 5700 metrów od progu lotniska na Okęciu.
Podczas mszy polowej proboszcz parafii w Józefosławiu, wspomniał o dramatycznym wyborze przed jakim stanął wówczas kapitan samolotu i jego załoga.
- Pilot jest odpowiedzialny za ludzi na pokładzie, ale też za tych na ziemi. To była sytuacja trudna, dramatyczna, gdzie trzeba było dokonać wyboru, w którym kierunku skierować samolot. Czy las, czy Ursynów, czy inne pobliskie osiedle? To są dylematy, których my nie jesteśmy w stanie nawet pojąć, bo nie musimy ich podejmować - mówił ks. Marek Przybylski.
Dowodcą załogi samolotu „Kościuszko” był kpt. Zygmunt Pawlaczyk. To jego słowa były ostatnimi, jakie usłyszała wówczas wieża kontrolna na Okęciu: - Dobranoc, do widzenia. Cześć, giniemy.
"Wciąż tak samo boli"
Bliscy ofiar wspominali dzisiaj wydarzenia sprzed ponad 30 lat. Brat pani Elżbiety, który zginął w katastrofie miał 45 lat.
- Czas robi swoje, ale i tak wszystkie szczegóły tamtych wydarzeń w rocznicę są bardzo żywe i wciąż bolą, tak bardzo, że nie chce się o nich głośno mówić. Dzisiaj odczytano wiek wszystkich ofiar i to zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Większość była w sile wieku - mówiła pani Elżbieta.
Podczas uroczystości odczytano nazwiska ofiar, odprawiono mszę świętą oraz w asyście honorowej Wojska Polskiego złożono wieńce pod pomnikiem upamiętniającym ofiary katastrofy. Wśród zgromadzonych znaleźli się przedstawiciele władz dzielnicy, poczet sztandarowy SP nr 310 oraz przedstawiciele PLL LOT.
Dzień katastrofy wspominał biorący udział w uroczystościach wiceburmistrz Bartosz Dominiak.
- Miałem wtedy niespełna 11 lat i jedno z moich najstarszych wspomnień to jest właśnie ten dzień. Bawiliśmy się z kolegami niedaleko ul. Puławskiej i pamiętam ciąg jadących wozów straży pożarnej i karetek. Dopiero później w domu dowiedziałem się co się stało - mówił Dominiak.
Uroczystości zorganizowała Sława Mierżyńska-Łykowska, najmłodsza z wdów po nieżyjących lotnikach, a uświetnił je chór "Lira" z Domu Kultury w Piasecznie.
- Ten las, który przed laty został skoszony przez samolot, stał się miejscem spotkania i największą świątynią, która sięga od ziemi wprost do nieba - mówił ks. Marek Przybylski.
Jeszcze dziś w archikatedrze św. Jana na Starym Mieście o godz. 19.00, odbędzie się msza w intencji ofiar.
Wielka gwiazda na ursynowskiej imprezie!
Jakie między pokoleniowe przeboje? Te zgredy od 30 lat nie nagrały nic wartego uwagi. Za komuny ludzie słuchali takiego g*** bo nie znali angielskiego. Teraz to pażdzierz geriatryczny totalny i muza dla klubu seniora a nie dla studentów. Ale tak to jest jak rektor decyduje a ten dziadyga nie powinien nawet samodzielnie decydować o tym czy musi już iść do toalety. Te zapijaczone zgredy z Lady Punk wezmą za to ze 200k. Zupełnie nie potrzebnie. Panasiewicz pewnie się uchleje i będzie machał siusiakiem jak już to robił nie raz.
Student SGGW
12:03, 2026-03-27
Wielka gwiazda na ursynowskiej imprezie!
ciekawe czy wokalista zespołu L.Pank planuje pokazać to, co pokazał kiedyś (w 1986) publiczności podczas koncertu z okazji dnia dziecka; taki nietuzinkowy rockman z niego
ciekawe
10:35, 2026-03-27
Nalot policji przy Puławskiej. Posypały się mandaty
*%#)!& jedzenie cale zycie tam parkowali ludzie na tej ulicy i nie bylo problemu
Kynek
10:28, 2026-03-27
Koniec obniżki! Od kwietnia rachunki za śmieci w górę
To miasto okrada samotnych, skromnie uposażonych. Nie będę już głosował na Robin Hooda.
Adam
08:51, 2026-03-27
2 1
Poczty sztandarowe szkół nie tylko sp 310
1 0
.... nie wiem czy wiecie, ale jednej kobiety z personelu pokładowego nigdy nie odnaleziono ... wał silnika przez wadliwe łożyska - urwał się i wypadł z niego gdzieś koło Grudziądza .... dramat !!!!! ....
1 0
Minęło tyle lat a to miejsce nadal skrywa w sobie tajemniczy, głęboki niepokój i rozpacz ludzką przed tym co potem nastąpiło... Niemożliwe jest żyjącym tego doświadczyć i zrozumieć. Znającym imiona i nazwiska realnie - współczuję.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz