Jakiś czas temu chciałem zrobić awaryjne zakupy nocą w Shellu przy Rondzie Wolnej Białorusi. Gdy czekałem na pasach przy rondzie po drugiej stronie ulicy, usłyszałem krzyki ze strony stacji. Darli się pijani klienci, a konkretnie grupa mężczyzn, na oko ok. 25-30 lat. Ewidentnie kogoś wyzywali, nie udało mi się jednak dostrzec kogo, stali w grupce i nie byli zwróceni w żadnym konkretnym kierunku.
Jeden z mężczyzn ledwo stał, a dwóch innych trzymało w rękach siatki pełne "browarów". Ewidentnie nie planowali szybko kończyć imprezy. Nie miałem ochoty sprawdzać jak zareagują na postronną osobę i ruszyłem w kierunku Żabki przy ul. Pustułeczki.
Po drodze zaś trafił mnie szlag. Nie z powodu dłuższego spaceru, który możliwe, że nie był wcale konieczny. Krew mnie zalała, bo przypomniałem sobie niedawne głosowania nad "nocną prohibicją" na Ursynowie i w całej Warszawie. Naprawdę wierzyłem wtedy, że wreszcie coś się w temacie sprzedaży alkoholu zmieni. Z konsultacji społecznych wynikało, że ok. 80% warszawiaków zgadza się z pomysłem "nocnej prohibicji". Inne źródła statystyczne mówiły o 60%, ale to przecież wciąż zdecydowana większość! I co? I jedno wielkie nic!
Kogo u diaska reprezentują radni, skoro głos mieszkańców mają w tak głębokim poważaniu? Przypomnieli tylko, że "wsłuchiwanie się w głosy mieszkańców" to jedynie wyświechtany slogan, nieważne z ust przedstawiciela, jakiej partii pada. Ciężko mi zachować spokój gdy przypominam sobie argumenty, jakie wtedy padały. To zaskakujące jak Polacy potrafią zewrzeć szyki, gdy ktoś chce im odebrać dostęp do gorzały...
Przeciw prohibicji wypowiadali się nawet lekarze! Niejaka Małgorzata Szymańska z KO, lekarka, przekonywała, że wprowadzenie "ciszy alkoholowej" spowoduje powrót melin. Innymi słowy, Pani doktor sugeruje, by nie wprowadzać zmian w prawie, bo znajdą się osoby, które będą je łamać. Przecież tym sposobem można podważyć każdy przepis!
Pani doktor całkowicie przemilczała problemy, jakie na SOR-ach sprawiają pijani pacjenci. Sam w ostatnich miesiącach miałem okazję spędzić cały dzień (kilkanaście godzin) na SOR w Szpitalu Południowym. Wiecie, że przywożeni przez karetkę pijani zbierani po mieście mają pierwszeństwo przed "normalnymi" pacjentami? Miejsca, gdzie wprowadzono nocną prohibicję, notują za to znaczne zmniejszenie kolejek w szpitalnych oddziałach ratunkowych. W Krakowie było to aż 30%.
Radny Zięciak z KO nawet palnął, że za komuny, gdy alkohol był na kartki, to miał go najwięcej, bo się nim handlowało. Czy tu potrzebny jest jakikolwiek komentarz?
"Jak ktoś ma pić, to będzie pił" - to kolejny argument, który często przewijał się w dyskusji. Prawda, alkoholik w czynnym nałogu zrobi wszystko by móc się napić. Nie wiem tylko, czemu mamy mu to ułatwiać.
Sam jestem alkoholikiem z kilkunastoletnim stażem trzeźwości. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że czynny alkoholik nie jest najbardziej zorganizowaną na świecie osobą. Można by pomyśleć, że skoro alkohol jest tak dla przysłowiowego "pijaka" ważny, to z pewnością zadba o to, by mieć zapas. Rzecz w tym, że osoby w końcowym stadium choroby alkoholowej funkcjonują jak na autopilocie. Budzisz się po ostatnim cugu, pijesz klina, idziesz po kolejną flaszkę - i tak w kółko. Dzień i noc mają wtedy charakter umowny - nie wiesz, czy obudzisz się o 9, 14 czy 23. Rytm dobowy nie istnieje. Jakiekolwiek planowanie zakupów jest wtedy po prostu niemożliwe. Oczywiście istnieje również grupa tzw. wysoko funkcjonujących alkoholików. Dużo się o nich słyszy w mediach, jednak stanowią niewielki procent całości.
W tym kontekście dyskusja o tym czy zakaz powinien być od godziny 22 czy od 23 (takie dwa projekty przy sierpniowym głosowaniu były brane pod uwagę - dop. redakcji) jest czymś absolutnie drugorzędnym. Wielką zmianą na plus byłby jakikolwiek zakaz. Oczywiście nie łudzę się, że brak możliwości zakupu "alko" w konkretnych godzinach, kogokolwiek wyciągnąłby z alkoholizmu. To utopia. Nie widzę jednak powodu, by normalizować pijaństwo. A tak właśnie postrzegam możliwość zakupu alkoholu 24/7. Na Ursynowie łatwiej w nocy kupić litr wódki, niż litr mleka!
Wierzę, że ludzie niemający problemu z alkoholem wiedząc, że zbliża się okazja/impreza/spotkanie towarzyskie zrobią zakupy z wyprzedzeniem. Przecież można trzymać w domu butelkę czy butelki jakichś trunków na właśnie takie okazje. Można pewnie powiedzieć, że moje wywody to "projekcje zaleczonego alkoholika", jak o zakazie sprzedaży alkoholu w Sejmie mówiła Agnieszka Wojciechowska van Heukelom. Ale czy serio ktoś uważa, że wymagająca natychmiastowego spełnienia potrzeba zakupu alkoholu o godzinie 4 rano jest czymś normalnym?
O tym kto kupuje alkohol nocą najlepiej świadczy to, jak ta sprzedaż wygląda. Na wspomnianym wcześniej Shellu przy Puławskiej, nocna sprzedaż nie odbywa się nawet przez okienko. To jest zamknięte, funkcjonuje za to szuflada, na którą kładzie się towar/pieniądze, a następnie przepycha na drugą stronę. To nie przypadek odosobniony, sprzedaż przez okienko, bądź za pośrednictwem obrotowej tacy czy szuflady to w wielu miejscach standard. Czyżby sprzedawcy aż tak bali się swoich nocnych klientów? Proponuję radnym, którzy tak zaciekle bronili prawa do gorzały o 5 rano, udać się na piątkowy bądź sobotni spacer śladami całodobowych punktów sprzedaży alkoholu. Jak wrócą w jednym kawałku, sam im postawię piwo.
W teorii funkcjonuje co prawda zakaz sprzedaży alkoholu osobom nietrzeźwym. Jak wygląda on w praktyce, pokazuje przykład szuflady na stacji paliw. Radny Pomianowski (z Projektu Ursynów - dopisek redakcji) mówił w sierpniu, że lepiej zająć się egzekwowaniem tych przepisów niż wprowadzaniem nowych. Ten przepis funkcjonuje od wielu lat, a jego skuteczność jest dyskusyjna. Ba, nawet ze sprzedażą alkoholu osobom nieletnim wciąż jest problem, czego sam wielokrotnie byłem świadkiem. Zwrócenie uwagi sprzedawcy, że nie spytał grupki nastolatków o dowód, prawie skończyło się wyrzuceniem mnie ze sklepu - to tyle w kwestii chęci sprzedawców do współpracy.
Jeśli w sklepie nie ma kamery, jest wolna amerykanka. Ciekaw jestem, jak radny wyobraża sobie egzekwowanie tych przepisów. Po jednym policjancie na sklep 24/7? Zakaz byłby znacznie łatwiejszy do ogarnięcia dla służb.
A przecież argumentów za prohibicją jest znacznie więcej! Co z ofiarami alkoholików (bo alkoholików samym zakazem się nie "uratuje")? Co z kosztami ponoszonymi na nocne interwencje policji i straży miejskiej czy pogotowia? Co z kolejkami na SOR-ach? Sam nie wiem, kogo chcę tym listem przekonać. Pociąg już odjechał, a kolejny raczej nieprędko przyjedzie. Moje argumenty bledną przecież w porównaniu z rzeką słodkich wpływów do budżetu z akcyzy...
Czytelnik.
****************************************************
Zamieszczony tekst jest osobistą opinią autora. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za powyższe stwierdzenia. W dziale "Opinie" lub "List czytelnika" publikujemy stanowiska mieszkańców i instytucji, które wnoszą cenne uwagi do debaty na dany temat. Zachęcamy do komentowania i nadsyłania własnych opinii: [email protected].
Masz dla nas temat? Masz zdjęcia lub filmik? Chcesz przekazać informację? Pisz: [email protected] lub dzwoń tel. 600 44 11 76. Możesz też użyć formularza Alert 24. Zapewniamy anonimowość.
Bieduleczek 08:10, 08.01.2026
Czytelniku Drogi, jeśli się codziennie nocą do Biedronki po lody chodzi, to owszem, może się zdarzyć, że spotkasz uczestników z imprez firmowych, z limitem (wtedy trzeba dokupić _ gdybyś nie wiedział) lub bez limitu
Sezon 08:54, 08.01.2026
Ustawa koniecznie przed sezonem, bo tu i SORy nie pomoże:
Zakaz picia procentplus na wszystkich plażach, jak i wchodzenia na nie dla alkoplus!!!!!! !!!!!! !!!!!! !!!!!!! !!!!!! !!!!!! !!!!!
Kum-Kum10:09, 08.01.2026
ktoś udaje, że przez Xlat picieplus się nie powiększyło?
Irfy11:00, 08.01.2026
Prohibicjami czy "przepisami zakazowymi" problemu się nie rozwiąże. I piszę to jako człowiek, który nie pije. Nie jestem żadnym trzeźwym alkoholikiem. Mogę, ale mnie to nie kręci. Ale do rzeczy. Po pierwsze - kogo reprezentują radni? W kolejności: swój portfel, swój biznes, siebie, swoją partię. Dlaczego głosowali przeciw prohibicji? Pewnie z przyczyn biznesowych. Kto sprzedaje alkohol w nocy? Stacje benzynowe (co jest skandalem), Żabki i Sklepy-meliny. Bez nocnej sprzedaży alkoholu Żabki mogą się zamykać około 21:00, bo po tej godzinie 90% klientów przychodzi po flachę. To samo sklepy-meliny, które sprzedają tylko alkohol. Te placówki straciłyby więc dochody i pewnie musiały zwolnić część personelu. Może radni kumplują się z właścicielami? Długofalowym efektem byłby faktycznie powrót melin. Przez rok byłby spokój a potem SOR-y znów byłyby przepełnione pijakami. Jeszcze gorszymi, bo meliniarze pewnie laliby do butelek co popadnie. Byłoby jak w latach 90 i "alkoholem z przemytu". Konieczne są rozwiązania systemowe, na poziomie kraju. Na przykład - pijany pacjent jest wyjęty z ubezpieczenia. Za interwencję i leczenie do czasu wytrzeźwienia płaci sam. Od razu by się na SOR-ach rozluźniło. Zakazy, zwłaszcza w Polsce, są bezproduktywne. Polak obejdzie każdy zakaz.
agnik11:31, 08.01.2026
Pijany pacjent płaci na ubezpieczenie zdrowotne , podlega więc takim samym zasadom jak trzeźwi. Można powiedzieć, że cukrzycy też powinni się leczyć za swoje pieniądze, bo to ich wina, że za duo cukru wcinają A otyli też powinni za swoje się leczyc bo za dużo jedzą itp..... A pierwszeństwo na SOR, myślę , że to dlatego, żeby nie rozrabiał w poczekalni a więc dla dobra tych oczekujących zajmują sie nim poza kolejnością. Sama byłam świadkiem na Sobieskiego jak przywieźli rozrabiającego po narkotykach i też zajęli się nim prawie od razu, żeby był spokój przy rejestracji. Nikr nie miał o to pretensji. Dlatego zakaz sprzedaży w godzinach od 22 do 6 jest najlepszy. A w przyszłości przy wyborze radnych trzeba brać pod uwagę tych co byli przeciwko zakazowi i ich nie wybierać
Irfy12:47, 08.01.2026
@agnik
Cukrzyca może mieć wiele przyczyn. A bycie nawalonym w 99,9 % przypadków jedną - ktoś chlał alkohol. Zetknąłem się tylko z jedną mutacją genetyczną, gdy facet nie mógł jeść owoców. Bo mu fermentowały w jelitach i po dwóch kilogramach jabłek był pijany jak bela. Naćpanych też bym leczył na ich koszt. A agresywnych pijaków powinno się w ogóle zamykać w jakichś izolatkach, póki nie wytrzeźwieją. Kilka lat temu leżałem na SORz-e z kolką jelitową. Mocno boli ale po zastrzyku mija. W tym czasie agresywny pijaczyna terroryzował całą izbę przyjęć. Kiedy wleciał do mojej sali, ból akurat minął. Nie wiem, po co go tam przywieźli, ale wytarcie podłogi jego gębą najwyraźniej wyleczyło i tę dolegliwość. Zamiast wprowadzać zakazy należałoby przestać się cackać z pijakami i ćpunami. Bo na razie za wszelką cenę ratujemy żuli w kryzysie spicia do nieprzytomności czy ćpunów, którzy po raz szesnasty władowali w siebie pół pudła z dopalaczami. A człowiek, który pośliznął się na oblodzonym chodniku, bo go "służby" nie uprzątnęły i złamał nogę musi czekać, aż lekarze ogarną pijaka z delirium.
aster13:04, 08.01.2026
jeśli musisz kupić alkohol między 22 a 6 to znaczy, że masz z nim problem.
Piwny14:52, 08.01.2026
Aż dziw ilu ludzi tak bardzo tęskni za komuną, społeczeństwo zrytych beretów z dużym poparciem na ślepo dla rafaella i donkaszalota.
Haha20:24, 08.01.2026
Co jest "komunistycznego" w zakazie sprzedaży alkoholu nocą, żeby ochronić zwykłych obywateli przed ochlejusami i burdami osiedlowymi etc? Jak ktoś chce się napić, to dalej może iść do knajpy. Może też zakupić alkohol w ciągu dnia i sobie pić w domu. Jeśli ktoś ma stany lękowe i panikę na myśl o odcięciu od monopolowego między 22 a 6 rano, to naprawdę wskazuje to na problem ze zdrowym używaniem alkoholu. To już czas na terapię.
Chodnik na Gandhi wciąż rozgrzebany. Co się dzieje?
ten sam wykonawca i ZDM rozgrzebali skrzyżowanie Puławska/Jagielska i zostawili pewnie na 3 miesiące,
jagielska
03:13, 2026-01-09
Chodnik na Gandhi wciąż rozgrzebany. Co się dzieje?
"pogoda zaskoczyła..." Irytujący zwrot powtarzany od PRL-u, w celu usprawiedliwienia nieudolności i lenistwa różnych służb.
Paulo
20:27, 2026-01-08
Uzbecki bar zmorą mieszkańców!
Więcej pastuchów. Polska wytrzyma. Najwyżej Polki będą się bały wyjść na ulice, ale to ich problem, że nie chciały rodzić dzieci i trzeba ściągać Uzbeków.
Czetwik
20:26, 2026-01-08
Chodnik na Gandhi wciąż rozgrzebany. Co się dzieje?
Trzeba być *%#)!& żeby nie przewidzieć, że w okresie późnojesiennym mogą z dużym prawdopodobieństwem wystąpić opady, które uniemożliwią ukończenie remontu w terminie. Pomijam fakt, że wiadomo było, że po chodnikiem są korzenie...
somsiad
20:25, 2026-01-08