Według legendy miała być schronem atomowym dla mieszkańców Ursynowa. Usypana z ziemi wykopanej pod bloki rodzącego się osiedla, wg pomysłu odważnego inżyniera. Dziś to miejsce rekreacji, aktywności sportowej i po prostu nasza ukochana górka... Poznajcie historię Kopy Cwila!
Plan z 1911 roku pokazuje, że w tej części przedmieść Warszawy nie było zabudowy. Dopiero w latach 30-tych XX wieku, gdy przy torze wyścigów konnych powstaje przystanek kolejki grójeckiej „Służewiec”, widać pierwsze zagrodowe zabudowania. Wcześniej były tu tylko grunty orne.
Tereny obecnego parku były własnością hipoteczną Imielina, oddzielone ul. Wyrębowskiego od własności folwarku Służewiec (położonego na północy). Dzisiaj pozostałości tej granicznej ulicy znajdują się u podnóża Kopy Cwila po północnej stronie, oddzielając wzniesienie od pozostałości ogródków działkowych. W miejscu współczesnego przejścia pod wiaduktem, łączącego Park Kozłowskiego z Mokotowem, w okresie międzywojennym prowadziła szeroka aleja Rolna.
powyżej: Kopa Cwila wiosną - otacza ją krokusowa łąka, foto: SK
Na deskach kreślarskich projektantów Ursynowa Północnego od początku był tu park. Za jego wizję odpowiadali Andrzej Szkop oraz Irena Bajerska. W 1976 roku, gdy wokół wyrastało już osiedle postanowiono, że wykopana z budowy ziemia nie może wyjeżdżać daleko. Przy blokach usypywano nieduże skarpy i oddawano do zagospodarowania mieszkańców.
Inwestor zleca projektantom także usypanie większej „górki”. Rysują ją, łącznie z parkiem okalającym wzniesienie, Szkop wspólnie z Zieleniarą. Z finezją i precyzją, które widać na rzutach i przekrojach. (...) Na dokumencie wyciągniętym przez Szkopa nazywa się jeszcze roboczo „Wzgórzem w parku Północnym”. Ma trzy wierzchołki (najwyższy mierzy według relacji prasowych o biegaczach zdobywających warszawskie górki 108 metrów n.p.m.) i łagodne zbocza. Szkop to wielbiciel niskich masywów, miłośnik bieszczadzkich szlaków, stąd ta rozłożystość. Niektórym trzyszczytowa, spłaszczona forma będzie kojarzyć się z wulkanem.
- pisze w reportażu "Bloki w słońcu" Lidia Pańków.
Lokalny "wulkan" wzbudza emocje i staje się legendą już w momencie powstawania. Według niektórych ma to być schron atomowy zapewniający bezpieczeństwo wszystkim mieszkańcom Ursynowa. W środku ma być pusty. Do Kopy ponoć można się dostać podziemnym korytarzem z budynku przepompowni, znajdującym się u zbocza stoku.
Inna legenda głosi, że budowniczowie postanowili wznieść górkę, by osłonić ludzi przed planowanym niedaleko zbiornikiem z chlorem. Na szczęście do budowy zbiornika dla wodociągów nie dochodzi. Przypomnijmy, w miejscu przepompowni pomiędzy Kopą a ścieżką rowerową przed wojną działała chlorownia miejskich wodociągów.
Bardziej wiarygodną wersję powstania "Dużej Góry" podają projektanci Ursynowa Północnego, wspominając o inżynierze Henryku Cwilu.
Główny inspektor Stołecznej Dyrekcji Inwestycji - inż. Henryk Cwil (lub Ćwil) był osobą nadzorującą wyładunek. Kierowcy ciężarówek wożący ziemię z wykopów mawiali: ,,jadę do Cwila". Górka powstała zatem najprawdopodobniej z powodów ekonomicznych. Gdyby nie pomysł odważnego inżyniera, ziemia z ursynowskich wykopów jechałaby na dalekie Radiowo. Po co, skoro projektanci Ursynowa zakładali większe zróżnicowanie terenu i usypanie łagodnych górek?
Decydenci zatwierdzili ten wniosek racjonalizatorski i w efecie na dużą górę z trzema wzniesieniami poszło ponad 150 tysięcy metrów sześciennych ziemi. Początkowo górka była bardzo błotnista, stopniowa zarastała, pojawiły się nawet nasadzenia drzew, które szybko rozjechano.
Wybudowano chodniki, nigdy nie napełniony basen z fontanną kaskadową, asfaltowe korty no i największą atrakcję - wyciąg narciarski typu „wyrwirączka”. Wyciąg uruchomiono w 1983 roku, ale chodził chyba tylko jeden sezon. Wzdłuż wyciągu, na najdłuższym stoku Kopy, poprowadzono tor saneczkowy - ale była to atrakcja dla naprawdę zuchwałych, albowiem pod koniec swojego biegu oblodzony zwykle tor gwałtownie zakręcał a pędzący nim saneczkarz równie gwałtownie kończył bieg.
- wspomina Maciej Mazur na stronie ursynow.org.pl.
Wkrótce wyciąg narciarski w czynie społecznym został rozebrany. Jedyną po nim pozostałością jest kawał betonu na szczycie górki, który już wkrótce zniknie. Właśnie trwa realizacja projektu estetyzacji Kopy w ramach Budżetu Partycypacyjnego.
W 2009 roku przy północno-zachodnim zboczu Kopy wyrósł "nielegalny" skejtpark, dokładnie na terenie dawnych kortów tenisowych. Korty - jak wspomina projektant parku Andrzej Szkop - pojawiły się przy górce na życzenie jednego z kierowników inwestycji. Początkowo były nawet używane, potem odeszły w zapomnienie. Ten fakt wykorzystali undergroundowi dwudziestolatkowie jeżdżący na deskorolkach, którzy polubili to miejsce. Będą przyjeżdżać tu aż do 2014 roku, gdy dzielnica zlikwiduje skejtpark.
Zanik to nastąpi Kopa i kultowe miejsce deskorolkowców zdąży trafić jeszcze na okładkę albumu fotografii Richarda Gilligana, który dokumentuje dziko powstałe miejsca do uprawiania skate'u.


powyżej: okładka albumu DIY - R. Gilligan oraz fotografia skejtparku u podnóża Kopy - R. Gilligan
Na swoje lepsze czasy czeka zbiornik z fontanną u podnóża Kopy Cwila. Powstały w latach 80. XX wieku, mieszkańcy pamiętają jeszcze płynący potok niezbyt czystej wody. Projektanci wymyślnej hydroatrakcji schrzanili sprawę, urządzenia szybko zepsuły się a ich renowacja wymagałaby ogromnych kosztów. Murowana wanna nie szybko więc napełni się wodą.
powyżej: wizualizacja pomnika Stanisława Anioła na Kopie Cwila - autor: Paweł Kapelański
Co chwilę pojawiają się nowe koncepcje na zagospodarowanie samej górki i jej rejonu. Jednym z odważniejszych pomysłów jest umieszczenie na najwyższym szczycie gigantycznego pomnika Stanisława Anioła, bohatera serialu "Alternatywy 4". Autor koncepcji - Paweł Kapelański, artysta plastyk z Ursynowa - uważa, że taki monument rozsławiłby naszą dzielnicę.
Na razie dzielnica bardzo powoli realizuje przy Kopie projekt rekultywacji parku od wiaduktu Doliny Służewieckiej aż po Olkówek. Będą nowe nasadzenia a obok ścieżki rowerowej w 2018 roku powstanie wreszcie chodnik dla pieszych. Co dalej? Więcej górce nie trzeba. Kochamy ją taką, jaką jest!
*rysunek projektowy parku północnego pochodzi z książki "Bloki w słońcu" L. Pańków, wyd. Czarne, autor rysunku Andrzej Szkop
Masz stare zdjęcia Ursynowa? Prześlij je: [email protected], a pokażemy je czytelnikom
[ZT]13154[/ZT]
[ZT]17968[/ZT]
Dziura na dziurze na Karczunkowskiej. I fatalne wieści!
Mieszkam przy tej ulicy i pierwszy raz postanowiłam coś napisać, chociaż tego się nie da opisać słowami, to trzeba zobaczyć i usłyszeć! Większość komentarzy pochodzi od kierowców, którzy ubolewają nad głębokością niezliczonych dziur, to fakt, ale proszę sobie do tego wyobrazić, łomot samochodów ciężarowych jadących po tych dziurach (całą dobę) szczególnie efektowne przejazdy mają dziesiątki lawet i naczepy przewożące ogromne pojemniki na złom czy śmieci. Do tego wszelkiego rodzaju samochody ciężarowe i tiry, bo przecież cały ruch ciężarowy, zgodnie z oznakowaniem na Puławskiej jest kierowany w Karczunkowską, nie może jechać dalej na północ w stronę centrum (a wystarczyłoby kawałek dalej skierować te ciężarowe samochody Puławską bezpośrednio w południową obwodnicę). Ciekawe jak wyglądałby audyt środowiskowy aktualnego stanu ulicy i wpływu na życie jej mieszkańców? Ta ulica nie podlega żadnemu nadzorowi, jest jednym wielkim śmietniskiem komunikacyjnym, a problemem dla zarządców jest niestety tylko widmo konieczności jej zamknięcia lub ograniczenia ruchu przy ewentualnym remoncie na który czekamy od kilkudziesięciu lat. Gdzie wtedy pojedzie cały ten ruch? Przecież to jedyny ( jak to możliwe!) łącznik Puławskiej z obwodnicą. Cóż, ulica na którą latami nie było pieniędzy, a jak się pojawiły , to środowisko mogłoby nie wytrzymać jej remontu, tak się zrosła z naturą, że za chwilę zostanie wpisana do rejestru zabytków i znów będzie nie do ruszenie, itd. Jak się zastanowić, to rzeczywiście brak już miejsc gdzie można by kręcić filmy ze scenerią powojennej szosy, a Karczunkowska pasuje jak znalazł, to może zostawić…. Będzie tanio i bez naruszania środowiska. Sama już nie wiem czy to jest bardziej śmieszne czy straszne.
Lokals
20:59, 2026-03-12
Ratusz premiuje deweloperów, źle traktuje spółdzielnie?
Wiadomo, że od spółdzielni łapówy nie będzie, ani mieszkanka sprzedanego decydentowi „na słupa”. A deweloper umie się odwdzięczyć ratuszowym pazernym łajzom.
Imieliniak
20:40, 2026-03-12
Rok Andrzeja Wajdy na Ursynowie. Wystawa i seanse
Czy aby na pewno darmowe?
RR
17:22, 2026-03-12
Koniec z nocną sprzedażą alkoholu! Radni zagłosowali
Takie czasy że ludzie cieszą się z zakazów. Mnie osobiście jakiekolwiek ograniczanie wolności dziś przez władzę przeraża. Za komuny pamiętam to dokładnie, odsiadkę i białe pały po głowie też.
Włodek
17:21, 2026-03-12
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
19 1
kto tu trafił po odcinku Blok Ekipy?
0 1
ja xD
0 1
ja
0 1
Widzę, że nie tylko ja tu wpadłem...
0 1
i ja :D
0 0
ja
0 0
no ja też ;)
0 0
proste ze po Ekipie:)
Pozostałe komentarze
3 1
Likwidacja skateparku, była najgłupszą rzeczą jaka można było zrobić.
Mogli poczekać, aż nowa inwestycja będzie przygotowana do realizacji.
0 0
ja
0 0
ja też
0 0
No i ja również,chociaż mi się wyświetliło w proponowanych wiadomościach googla
1 0
Ulica Wyrębowskiego była tak nazwana długo po wojnie, a konkretnie po śmierci księdza Adama Wyrębowskiego, wieloletniego proboszcza parafii św. Katarzyny. Tak, komunistyczne władze nadały ulicę temu katolickiemu księdzu, który w 1920 był w radzie obrony stolicy atakowanej przez bolszewików, który był kapelanem endecji, zażartym anysemitą w rzeczywistości ukrywającym żydowską rodzinę na plebanii, negocjującym warunki kapitulacji podczas powstania warszawskiego, a po wojnie ślącym oficjalne pisma ws. nocnych pochówków ofiar reżimu. Jeszcze w latach 60. komuniści przemianowali ulicę na Beli Bartoka, który po wybudowaniu Ursynowa jest patronem ulicy leżącej bardziej na południowy wschód. Ksiądz Wyrębowski trafił do banku nazw, z którego Rada Warszawy bierze patronów ulic, ale z tak powichrowanym i niejednoznacznym życiorysem raczej prędko się przywrócenia swojej ulicy nie doczeka.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz