Sesja została zwołana w trybie pilnym po ujawnieniu gigantycznych zarobków młodego lekarza Dawida Kacprzyka i doniesień o tajemniczym „saloniku VIP” dla partyjnych kolegów. W sali od samego początku atmosferę dało się kroić nożem.
Jako pierwszy głos zabrał burmistrz Robert Kempa, który do niedawna był członkiem rady nadzorczej Warszawskiego Szpitala Południowego. Przekonywał, że jako organ nadzorczy, nie miała ona wglądu w indywidualne kontrakty lekarzy, bo zarząd przedstawiał - zgodnie z prawem - jedynie ogólne dane finansowe.

Zaprzeczył też, by wiedział cokolwiek o specjalnym pokoju dla polityków Koalicji Obywatelskiej. Aby uciąć spekulacje, zadeklarował nawet gotowość do zalogowania się do swojego Internetowego Konta Pacjenta. Chciał w ten sposób udowodnić, że nigdy nie leczył się w tej placówce.
Rada Nadzorcza działa w oparciu o informacje i raporty zagregowane, bez danych dotyczących indywidualnych wynagrodzeń poszczególnych pracowników. Jako Rada otrzymywaliśmy także informacje o średnich wynagrodzeniach w poszczególnych grupach pracowniczych (...) Nigdy, podkreślam nigdy, nie skorzystałem z jakiegokolwiek świadczenia medycznego w Szpitalu Południowym
- informował na początku sesji Robert Kempa.
Te tłumaczenia nie przekonały jednak opozycji ani obecnej na sesji grupy mieszkańców. Radny Maciej Antosiuk z Projektu Ursynów przypomniał historię swojego dziadka, który musiał czekać na pomoc na SOR w Szpitalu Południowym aż 11 godzin, podczas gdy „lokalna partyjna wierchuszka po prostu kolejki omijała”.
Radni Projektu - największego obok PiS klubu opozycyjnego - na sesję przyszli wyposażeni w tablicę, na której, obok standardowych kolorów triażu medycznego na SOR pojawił się jeszcze szósty - partyjny.

Z kolei radny Karol Radziwiłł z PiS wypomniał burmistrzowi łączenie pięciu funkcji jednocześnie (burmistrz był w dwóch radach, ma etat w ratuszu, jest radnym województwa mazowieckiego oraz pełni jeszcze funkcję zastępcy skarbnika KO - dop. redakcji), co jego zdaniem uniemożliwiło rzetelny nadzór nad szpitalem.
Radziwiłł zwrócił też uwagę na moralny aspekt sprawy i nazwał całą sytuację wprost złem. Do ataku ruszyli też mieszkańcy, powiązani z opozycją, pytając, za co członkowie rady nadzorczej brali pieniądze, skoro o niczym nie wiedzieli i na nic nie mieli wpływu?
Tą pierwszą linią obrony tej sytuacji zawsze jest Rada Nadzorcza, która jest organem kontrolnym organu nadzoru i to Rada Nadzorcza powinna aktywnie pracować z zarządem, pracować z pracownikami Szpitala Południowego, pracować ze wszelkiego rodzaju zgłoszeniami w taki sposób, aby w ogóle do sprawy nie dopuścić
- punktował radny Maciej Antosiuk.
Głos zabrała też Olga Górna z Koalicji Obywatelskiej. Reszta radnych z tego ugrupowania siedziała cicho.
Nie ukrywam, że podobnie jak wielu mieszkańców naszej dzielnicy, przyjęłam informacje dotyczące szpitala południowego z ogromnym oburzeniem i – nie boję się tego słowa – ze zwykłą ludzką złością.
Jeżeli okaże się, że zawiodły konkretne osoby, powinny one ponieść konsekwencje. Jeżeli okaże się, że zawiodły procedury, należy je pilnie zmienić. Jeśli okaże się, że zawiodły mechanizmy kontroli, to należy je niezwłocznie wzmocnić
- stwierdziła Górna.
Głos zabrali mieszkańcy.
Jeśli wszelkie dochodzenia wykażą faktycznie nieprawidłowości, to czy te ewentualne kary będą nałożone na ten mityczny szpital, czy jest szansa na to, żeby odpowiedzialność była personalna? Bo jeżeli na szpital zostaną nałożone kary, to tak jak podatnicy na funkcjonowanie szpitala się składają, tak i te kary zapłacą sobie sami?
- mówiła Agnieszka Słowik-Pawelec, oponentka burmistrza.
Były też głosy zadowolenia z jakości obsługi w Szpitalu Południowym i wezwania do zmian w systemie opieki zdrowotnej.
Chcę się zwrócić do państwa radnych, którzy są członkami partii politycznych. Pogadajcie ze swoimi partiami i zróbcie tam porządek, żeby te partie nie nawalały się nawzajem ze sobą, tylko żeby te partie rozwiązywały problemy Polaków!
- apelował Andrzej Rogiński, dziennikarz.
Najbardziej polaryzujący moment sesji nastąpił pod koniec dyskusji. Robert Kempa ponownie wszedł na mównicę, aby odnieść się do kilkunastu konkretnych pytań. Burmistrz niemal słowo w słowo powtórzył swój własny komunikat z otwarcia sesji.
W informacji przekazanej radzie zawarły wszystkie informacje, jakie potrzebne są, sprawiające także kwestie, jakimi między innymi zajmowała się rada nadzorcza. Ja jeszcze raz powtórzę, że nigdy nie korzystałem z jakiegokolwiek świadczenia medycznego w szpitalu południowym, co mogę państwu radnym, tak jak zadeklarowałam, udokumentować
- skwitował na koniec sesji Robert Kempa.

Burmistrz potwierdził swoją gotowość do udowodnienia tego, że w Szpitalu Południowym się nie leczył, tylko że akurat korzystania ze świadczeń poza kolejnością nikt burmistrzowi w czasie sesji nie zarzucał.
Ostatnim punktem sesji było głosowanie nad stanowiskiem Rady Dzielnicy w kwestii organizacji pracy Szpitala Południowego w Warszawie oraz przeprowadzenia szczegółowej kontroli w tej placówce. Rada dzielnicy jednogłośnie przyjęła oficjalne stanowisko. Radni domagają się audytu szpitala w siedmiu kluczowych obszarach:
Zaraz po głosowaniu opozycja odpaliła swoją bombę. Wniosek o odwołanie burmistrza.
Niestety, nie usłyszeliśmy od Pana Burmistrza odpowiedzi na zadane przez nas pytania. Bardzo duże wątpliwości budzi to, co się działo w Szpitalu Południowym, dlatego dzisiaj oprócz tego stanowiska składamy również wniosek o odwołanie Pana Burmistrza Roberta Kempy z funkcji Burmistrza dzielnicy Ursynów na sesji 13 lipca
- oświadczył radny Łukasz Błaszczyk z PU.
Wniosek jest raczej próbą politycznego teatru, bo opozycja nie ma w radzie większości, która mogłaby odwołać Roberta Kempę. Samodzielną większość w ursynowskim samorządzie ma Koalicja Obywatelska, więc z pewnością uda jej się obronić swojego reprezentanta.
Irfy14:21, 25.06.2026
Nic nie wiedziałem! Ja tylko zasiadałem! Bo jestem od zasiadania. I kasy przyjmowania. I dalej będę zasiadał, bo stołka, na którym raz zasiądę, nie oddam nigdy. Najwyżej razem z nim zostanę przesunięty do innej rady nadzorczej. Albo dwóch, żebym nie był stratny. I dalej będę tak nadzorował, żeby kumplom i ich rodzinkom było dobrze. Bo chyba od tego są te rady, no nie? Poza tą kasą, rzecz jasna. Ale ta się należy za samo szlachetne urodzenie przecież. O odpowiednim uszwagrowieniu nawet nie ma co wspominać. Też bym sobie pozasiadał. Solennie obiecuję, że wykażę się co najmniej takim samym brakiem wiedzy, jak pan burmistrz. Tylko tę kasę mi musicie dać, bez tego z zasiadania nici!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Burzliwa sesja na Ursynowie. Chcą odwołać burmistrza
Nic nie wiedziałem! Ja tylko zasiadałem! Bo jestem od zasiadania. I kasy przyjmowania. I dalej będę zasiadał, bo stołka, na którym raz zasiądę, nie oddam nigdy. Najwyżej razem z nim zostanę przesunięty do innej rady nadzorczej. Albo dwóch, żebym nie był stratny. I dalej będę tak nadzorował, żeby kumplom i ich rodzinkom było dobrze. Bo chyba od tego są te rady, no nie? Poza tą kasą, rzecz jasna. Ale ta się należy za samo szlachetne urodzenie przecież. O odpowiednim uszwagrowieniu nawet nie ma co wspominać. Też bym sobie pozasiadał. Solennie obiecuję, że wykażę się co najmniej takim samym brakiem wiedzy, jak pan burmistrz. Tylko tę kasę mi musicie dać, bez tego z zasiadania nici!
Irfy
14:21, 2026-06-25
Nocne krzyki na Poloneza! Co się stało?
Nocna prohibicja już zbiera żniwo. Sporu zapas alkoholu pod ręką. Upalny wieczór i przemoc domowa rozkwita. Takich sytuacji będzie masa. Prohibicję wprowadzili ludzie który nigdy nie pili i nie mieli problemu z alkoholem. Przeciw prohibicji zupełnie nie protestowali producenci i dystrybutorzy alkoholu. Bankructwa, utrata miejsc pracy, zysków nic z tych rzeczy. Cisza. Oni o alkoholu wiedzą dużo, mają wyniki badań. Świetnie wiedzą że dzięki prohibicji sprzedadzą więcej bo ona zawsze powoduje wzrost spożycia :).
Warszawiak82
13:55, 2026-06-25
Były ordynator nie chciał zeznawać bez pełnomocnika
W pato państwie z białoruskimi standardami rządzącym przez ludzi konia, pijaka i zupy i temu podobnego elementu politycznego strach iść do prokuratury bez adwokata i cokolwiek mówić bo zaraz obrócą to przeciwko Tobie albo będą grozić najbliższym lub co gorsza zabiją Cię metodą kgb usuwając pod dywan z wyjaśnianiem przyczyn śmierci przez kolejne 10 lat.
Robb
13:49, 2026-06-25
Wycinka na Kulczyńskiego. Czy była legalna?
W tym mieście deweloperzy mogą wszystko, jedna pani nawet skończyła spalona w lesie, tak ją mafia załatwiła i to bez winnych.
Wolny
13:43, 2026-06-25