Pani Anna zawiozła ojca do NIO na Ursynowie 2 stycznia z nadzieją na pomoc. Jej tata, po udarze mózgu i chorujący na parkinsona, miał niezbadanego guza w płucu. Otrzymała skierowanie "na cito" do poradni chirurgii klatki piersiowej. To, co spotkało ich w gabinecie, przekroczyło wszelkie wyobrażenie.
Wjechałam do gabinetu lekarza z tatą na wózku. Pierwsze, co od niego usłyszałam, to pytanie: "A to na wózku to co?'"
- relacjonuje pani Anna Gazecie Stołecznej, która opisuje dziś sprawę. To był dopiero początek koszmaru.
Lekarz miał przeglądać dokumentację w pośpiechu, odrzucając część stron.
Przy okazji podsumował dokumenty słowami: 'pewnie napisał to jakiś nawiedzony onkolog'
- cytuje słowa chirurga córka pacjenta. Gdy kobieta próbowała wyjaśnić, że przyszli z innym guzem niż ten już zdiagnozowany, lekarz miał krzyknąć: „Czy nie słyszała pani, że nie mam nic do zaproponowania?".
Z minuty na minutę w gabinecie robiło się coraz bardziej nerwowo. Lekarz zachowywał się nadzwyczaj chamsko.
Chciałam pokazać mu płytę z wynikiem badania tomografii komputerowej, którą dostałam od onkologów. Odpowiedział, że żadna płytka nie jest mu potrzebna i że chyba jestem głucha. W tym momencie popłynęły mi łzy
- wspomina pani Anna w rozmowie z Gazetą Stołeczną.
Kiedy kobieta rozpłakała się w gabinecie, lekarz kazał jej wyjść, mówiąc, że nie może na nią patrzeć. Poprosiła więc o powód odmowy diagnozy na piśmie i zapowiedziała, że nie wyjdzie, dopóki lekarz nie zbada pacjenta. Reakcja była szokująca.
Wówczas chirurg kazał pani sekretarce zadzwonić po ochronę, żeby mnie wyprowadziła
- opisuje pani Anna. Gdy wychodziła z gabinetu, lekarz kazał jej zabrać również ojca.
Konsekwencje wizyty okazały się dramatyczne. Wizyta u aroganckiego chirurga była dla taty pani Anny tak ogromnym stresem, że bardzo pogorszył się jego stan. Całkiem zesztywniał. Nie był w stanie przemieścić się nawet z łóżka na wózek. Stan mężczyzny pogorszył się na tyle, że doszło do upadku i uderzenia głową o ścianę. Kobieta wezwała karetkę, a jej ojciec trafił do szpitala na Wołoskiej na oddział neurologii. Tam stwierdzono, że lekarz NIO "przekreślił" pacjenta ze względu na wiek i chorobę Parkinsona. Tak przedstawia to dziennikarzom córka pacjenta.
Kobieta złożyła skargę do NIO. Wcześniej udało się jej porozmawiać z kierowniczką jednego z oddziałów szpitala.
- Miałam wrażenie, że zna problem i nie jest to jednorazowa sytuacja - stwierdziła pani Anna.
Rzeczniczka NIO Monika Dzienyńska-Dyk poinformowała Gazetę Stołeczną, że szpital wyjaśnia sytuację i ustala przebieg wizyty.
Z uwagi na trwające postępowanie nie możemy na tym etapie odnieść się do szczegółów sprawy ani konkretnych elementów skargi
- podkreśla rzeczniczka.
- Pragniemy zapewnić, że w NIO dobro pacjenta, poszanowanie jego praw i godności oraz wysoki standard opieki medycznej są dla nas wartościami nadrzędnymi i jakiekolwiek odstępstwa do tego nie są akceptowane - dodała.
Więcej o sprawie można przeczytać w Gazecie Stołecznej w artykule Martyny Śmigiel.
kazik15:28, 12.01.2026
Przecież chamstwo lekarzy jest znane od lat. Pojedynczy lekarze wykazują się empatią i kulturą. Większość to prymitywne chamy. Myślę, że powodem są niskie zarobki. Trzeba je im koniecznie podnieść.
ZOM wyrzuca firmę odśnieżającą Ursynów i sypie karami
**** Bonżura ***** i szczura!
XD
15:57, 2026-01-12
Chamstwo i arogancja lekarza Onkologii na Ursynowie
Przecież chamstwo lekarzy jest znane od lat. Pojedynczy lekarze wykazują się empatią i kulturą. Większość to prymitywne chamy. Myślę, że powodem są niskie zarobki. Trzeba je im koniecznie podnieść.
kazik
15:28, 2026-01-12
Terytorialsi wjeżdżają do ratusza!
Może zamiast uczyć i plecaku ucieczkowym nauczą nas jak przeżyć na tym naszym ursynowskim blokowisku przeżyć bez prądu, gazu, wody i ogrzewania w zimie. Bo zanim my stąd wszyscy uciekniemy albo inaczej, zanim bedziemy mogli uciec, to będziemy musieli tu najpierw przeżyć. A też i nie wszyscy będą uciekać. Wszystkie instruktaże i szkolenia są krojone dla ludzi mieszkających w domach jednorodzinnych, gdzie można sobie zapewnić agregat prądotwórczy, zapas drzewa a nawet kozę doogrzewania awaryjnego, studnię lub miejsce na przechowaniu odpowiedniej ilosci baniaków wody, kuchenkę na butle gazową. A co z ludźmi w blokach. Butli gazowej trzymać nie możemy, miejsca na zapas wody brak, agregatu i zapasu paliwa do niego też nie możemy mieć. Więc jak przeżyć. W Polsce ponad 40% ludzi mieszka w budynkach wielorodzinnych. Czy to szkolenie jest dla nas uszyte czy znowu przyjdą pogadają i pójdą a wiedzę wsadzimy w buty.
Ola
14:57, 2026-01-12
Gratka dla kinomanów. Startuje nowy cykl na Ursynowie
to było prywatne kino i biznes się nie spinał, wystarczy zobaczyć jakie są ceny biletów w kinach sieciowych
qaz
14:57, 2026-01-12