Dzieci przez trzy lata chodziły razem do tego samego przedszkola, razem szykowały się do szkoły. Część z nich ma rodzeństwo w SP 310. A jednak we wrześniu pójdą w różne strony! Dzielnica nie chce utworzyć dodatkowej klasy w szkole na Hawajskiej. Rodzice mówią o krzywdzeniu dzieci. Sprawa trafiła do Rzecznika Praw Dziecka.
Problem zaczął się niepozornie - od wyników rekrutacji do klas pierwszych. Szkoła Podstawowa nr 310 przy ul. Hawajskiej na Ursynowie zaplanowała na rok szkolny 2026/2027 tylko jedną klasę pierwszą. Do szkoły zakwalifikowano 22 dzieci zamieszkałych w obwodzie. Co najmniej 10 kolejnych - w tym dzieci z sąsiadującego Przedszkola nr 366, które funkcjonuje w tym samym zespole placówek co SP 310 - nie zostało przyjętych. Powód: brak zameldowania w obwodzie szkoły.
I choć rodzice dzieci chcą posłać je do szkoły na Hawajskiej - dzielnica konsekwentnie odmawia. W grupie odrzuconych są dzieci, których rodzeństwo już chodzi do tej szkoły. Są też maluchy, które przez lata bawiły się i uczyły ramię w ramię z dziećmi, które właśnie dostały miejsca. We wrześniu te grupy zostaną rozdzielone. A rodzicom dojdzie uciążliwy obowiązek - wożenie dzieci do dwóch różnych szkół.
„O przyszłości dzieci decyduje wyłącznie kryterium adresowe"
Rodzice są rozgoryczeni nieprzejednaną postawa dzielnicy.
Dlaczego o przyszłości dzieci decyduje wyłącznie kryterium adresowe, a nie ich realne potrzeby i dobro?
- pytają mieszkańcy Ursynowa.
Dzieci, które przez lata funkcjonowały razem, są rozdzielane administracyjną decyzją, mimo że istnieją możliwości organizacyjne, by tego uniknąć. To budzi poważne wątpliwości co do równego traktowania dzieci w tym procesie.
- mówią rodzice.

15 kwietnia 2026 roku sześcioro z nich złożyło wniosek Wydziału Oświaty dla Ursynowa, domagając się ponownej analizy organizacji oddziałów i rozważenia utworzenia drugiego oddziału klasy I. Równolegle skierowali pismo do Rzecznika Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak, prosząc o ocenę, czy rekrutacja przebiega zgodnie z zasadą dobra dziecka.
Kilka dni później odbyło się spotkanie delegacji rodziców z naczelniczką Wydziału Oświaty. Wynik rozmów był jednoznaczny: dzielnica podtrzymuje swoje stanowisko. Liczba oddziałów zależy przede wszystkim od liczby dzieci z obwodu, a dzieci spoza obwodu nie są brane pod uwagę przy decyzjach organizacyjnych.
Uważamy, że sprawa ta wykracza poza indywidualne przypadki i pokazuje szerszy problem niedostosowania organizacji edukacji do realnych potrzeb lokalnej społeczności.
- mówią mam rozczarowani decyzjami urzędu rodzice.
Dzielnica: Prawo jest po naszej stronie
Urząd Dzielnicy Ursynów twierdzi, że jego stanowisko ma poparcie w obowiązujących przepisach.
Liczba oddziałów tworzonych w szkołach ustalana jest, w porozumieniu z dyrektorem szkoły, na podstawie danych demograficznych dotyczących dzieci zamieszkałych w obwodzie danej placówki oraz zgodnie z §5 Rozporządzeniem MEN w sprawie szczegółowej organizacji publicznych szkół i publicznych przedszkoli.- wyjaśnia Iwona Janowska, naczelniczka Wydziału Komunikacji Społecznej Urzędu Dzielnicy Ursynów.
Wszystkie dzieci z obwodu zostały przyjęte - podkreśla urząd. Dzieci spoza obwodu mogą ubiegać się o przyjęcie tylko wtedy, gdy w szkole są wolne miejsca. Na razie ich nie ma, bo jeden oddział jest pełny. Urząd zaprzeczył też informacjom rodziców, jakoby szkoła deklarowała gotowość do otwarcia drugiej klasy, ale nie otrzymała zgody dzielnicy.
Dyrektor szkoły nie potwierdza, że złożyła taką deklarację. Jak twierdzi, przekazywała zainteresowanym rodzicom informację, że zaplanowanie tylko jednego oddziału klasy I wynika z sytuacji demograficznej w obwodzie jej szkoły.- mówi Iwona Janowska.
Na pytanie, czy urząd planuje rewizję arkusza organizacyjnego, odpowiedź jest krótka i jednoznaczna - nie.
Na tym etapie nie planujemy utworzenia dodatkowego oddziału, monitorujemy jednak na bieżąco sytuację w placówce.
- odpowiada urząd dzielnicy.

Rodzicom, którzy złożyli pisma, wskazano ich szkoły obwodowe - inne niż SP 310.
Co szkodzi dzielnicy utworzenie dodatkowej klasy, jeśli są chętni i jeśli rodzicom będzie wygodniej dowozić np. rodzeństwo do jednej szkoły, zamiast do dwóch?
- pyta mama dziecka starającego się o przyjęsie do podstawówki na Hawajskiej.
Część dzieci, które przez lata funkcjonowały w tej samej społeczności przedszkolnej i przygotowywały się do nauki właśnie w tej szkole - do której chodzi również ich rodzeństwo - zostaje z niej wykluczona wyłącznie ze względu na adres zamieszkania.
- komentuje inny rodzic.
Hymn szkoły kontra rzeczywistość
Jeden z rodziców opisał nam epizod z uroczystości, która odbyła się w SP 310 - dzielnicowego konkursu objętego honorowym patronatem burmistrza Ursynowa. Na początku ceremonii, w tej samej szkole, której drzwi zamknęły się przed częścią dzieci, uroczyście odśpiewano hymn placówki, w którym mówi się rodzeństwie... uczęszczającym do jednej szkoły.
W naszej szkole miło jest. Ja tu chodzę, brat mój też. Razem świat nasz budujemy, bo szczęśliwi w nim być chcemy. Drugi dom tu wszyscy mamy, razem sobie radę damy. Dni szczęśliwie w szkole płyną, wśród przyjaciół, jak z rodziną.- tak rodzic cytuje fragment hymnu Szkoły Podstawowej nr 310.
Trudno nie zauważyć, że część dzieci, które przez lata funkcjonowały w tej samej społeczności przedszkolnej i przygotowywały się do nauki właśnie w tej szkole — do której chodzi również ich rodzeństwo — zostaje z niej wykluczona wyłącznie ze względu na adres zamieszkania.- mówi rodzic.
To nie pierwszy taki protest na Ursynowie. W ubiegłym roku duża grupa rodziców starała się o dodatkową klasę w Szkole Podstawowej nr 319 przy ul. ZWM. Dzielnica odmawiała jej utworzenia, ale klasa powstała, bo w obwodzie szkoły zaczęło przybywać zameldowanych rodziców.
Fikcyjne zameldowanie jako przepustka do szkoły?
Przed każdą rekrutacją w dużych miastach dochodzi do nagłej fali przemeldowań i przeprowadzek - rodzice chcący zapisać dziecko do konkretnej szkoły przepisują je (lub siebie) pod adres znajomych, rodziny albo wynajmowanego lokalu w obwodzie wymarzonej placówki. Jak ironicznie opisują sami rodzice w sieci: "Dla naiwnych nie ma miejsca w szkole, a system wymusza kombinowanie".
W polskim prawie oświatowym o przyjęciu do szkoły decyduje faktyczne miejsce zamieszkania, czego potwierdzeniem (choć nie tylko) może być zameldowanie. Rodzic składając zgłoszenie do szkoły obwodowej, podpisuje oświadczenie o miejscu zamieszkania pod rygorem odpowiedzialności karnej (art. 150 Prawa oświatowego). Złożenie fałszywego oświadczenia grozi odpowiedzialnością. Ale jest haczyk, hurtowo wykorzystywany.
Niestety ani komisja rekrutacyjna, ani dyrektor nie zostali wyposażeni w żadne prawne możliwości sprawdzenia zgodności z prawdą składanego oświadczenia o miejscu zamieszkania.
- mówi prawnik Michał Łyszczarz, który analizuje prawo oświatowe.
W praktyce dyrektorzy nie zgłaszają organom ścigania tego typu sytuacji i rodzice nie są karani. Nie chcą tego robić najcześciej dla dobra dziecka, poza tym sami nieoficjalnie przyznają, że przepisy są niedoskonałe.
Sławek Kińczyk
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
18 12
PO likwidacji porodówek przyjdzie czas na likwidację przedszkoli - to tylko kwestia czasu
uśmiechajcie się...
3 4
Meme, a meczety to nie islamskie kościoły?
Pozostałe komentarze
3 9
Nie polecam tej szkoły nr 310
Nie dobra szkoła i brudna.
Nie dobra dyrektorka
Nie miła pani pedagog
Leniwa nauczycieli.
Kiepsko szkola
2 0
Chocby czlowiek chcial poslac dziecko do innej to nie moze! Bo decyduje tylko adres! Chora sytuacja i nie ma absolutnie innej mozliwosci jak isc do szkoly obwodowej. Do zadnej szkoly nie dostaly sie dzieci z innych obwodow (oprocz klas sportowych). Kazdy jest skazany na najblizsza chocby byla ostatnia w rankingach.
7 1
Sądząc po Twojej znajomości zasad pisowni chodziłeś do fatalnej szkoły.
4 0
Jeżeli piszący jest absolwentem tej szkoły, to na jego przykładzie widać, że to istotnie nie jest dobra szkoła.
0 0
Ja dobrze 310tkę wspominam :) Dziś mam 48 lat, do I klasy tu poszedłem mając oczywiście 7 latek czyli w 1985 r. Wtedy moją wychowawczynią była p. Halina MATUSZ (kl. I - III). Potem przeszła z nami do nowo powstałej wtedy SP 333 na Hirszfelda (i była naszą wychowawczynią aż do końca podstawówki czyli kl. IV - VIII). Pamięta tę panią ktoś? :)
5 0
Dni otwarte SP 310 oraz działania promujące te wydarzenia, w tym również komunikacja ze strony władz dzielnicy, zachęcały rodziców do wyboru tej szkoły - tylko po co ? Skoro teraz jest tak , jak jest ?
2 0
No wlasnie po co?! Mojedziecko nie dostalo sie do 322-tam odrzuconych bylo ponad 40 dzieci! Dni otwarte w 322 to byla petarda! Mysle ze wiele osob dalo sie na to zlapac a teraz rozczarowani musza isc do "gorszej" szkoly! Skoro szkola jest popularna i nie ma problemu z zebraniem 2ch klas to po co sie dodatkowo reklamuje?!
14 0
Ja tu czegos nie rozumiem... przedszkole 366, sasiad sp310, ledwo zbiera klase, grozi im rozwiazanie bo nie ma dzieci, czesc budynku wlasnie przechodzi pod jakis osrodek dzielnicowy. Z drugiej strony dzielnica i dyrekcja nie przyjmuja dzieci do szkoly. W czym jest problem-skoro rodzice chca miec dzieci na hawajskiej czy w innych placowkach to wladze powinny stanac na glowie zeby to umozliwic! Przeciez kazdy ma powod ze sklada papiery do tej czy innej szkoly-bliskosc pracy, dziadkow, metra! W ten sposob wkurzacie ludzi ktorzy na was glosuja! Jestescie wybrani po to aby obywatelom zylo sie lepiej, to wy jestescie dla nas a nie my dla was....
8 17
do meme - strasznie nudny już jesteś z tym podjudzaniem. Myślisz, że tego nie widać? Ja jednak mam nadzieję, że na każdym kroku nie będzie kościoła i zakonu jak do władzy wróciłaby paria pewnego niskiego starca z kotem. A, zapomniałem jeszcze o dużej inflacji by było co dzielić. Wśród swoich. No i o wielomilionowych aferach. Mogę podać więcej szczegółów jakby co...
12 4
wyprowadź się do jakiegoś państwa islamskiego, nie będziesz miał na każdym kroku kościołów...
a jak chcesz coś podawać to podaj wysokość zadłużenia i deficytu na koniec marca 2026
10 1
Lokalni mieszkańcy powinni być preferowani przy przyjmowaniu do szkoły.
Szczególnie rażące jest to w Kamyku gdzie 1/3 dzieci to Piaseczno i okolice a dzieci z Ursynowa muszą szukać szkół w innych dzielnicach.
Więc ich rodzice fundują ze swoich podatków edukację dzieci ludzi spoza Warszawy których podatki idą na szkoły w Piasecznie.
Prowadzi to też do gorszej integracji bo część dzieci musi być wożona i odwożona.
0 6
zasady rekrutacji od zawsze były kpiną, warszawiacy mieszkający od pokoleń, płacący od zawsze podatki ale tylko z jednym dzieckiem byli gorzej traktowani punktowo niż przyjezdne bydło z prowincji z dwójką czy trójka dzieci...
3 1
Ojtam ojtam, nie marudź! Do Kamyka to już trzeba coś umieć żeby się dostać. Widocznie szkoły podstawowe w Piasecznie lepiej kształcą skoro dzieci dostają się do kamyka, Rejtana czy Kochanowskiego… Pogoń dzieci swoje do książek to dostaną się do kamyka 😉
7 1
Wygląda na to, że Władze Dzielnicy nie słuchają swoich mieszkańców, nie słuchają ludzi którzy reprezentują swoje dzieci. Zasłaniają się przepisami- dla swojego dobra, niestety nie dla dobra tych rodzin, którym pewnie serca z żalu, rozgoryczenia i bezsilności pękają... Wystarczyłoby na początku roku szkolnego pozbierać informacje od rodziców dzieci uczęszczających do zerówek, gdzie planują kontynuować edukację, a nie jakie szkoły są ich szkołami obwodowymi. Wtedy wilk był by syty i owca cała. Gdyby było to dobrze zaplanowane, gdyby Władze Dzielnicy słuchały swoich mieszkańców,to sytuacja wielu rodzin mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. W czasach kiedy tyle się mówi o zdrowiu psychicznym dzieci , i organizuje się różnego rodzaju akcje promujące pomoc psychologiczną , do której dostęp i tak jest ograniczony - Dzielnica funduje tylu swoim Mieszkańcom takie atrakcje. Wstyd! Kto weźmie odpowiedzialność za zdrowie psychiczne tych dzieci, które nie mogą iść do tej szkoły do której chodzi ich brat lub siostra albo wszyscy przyjaciele z przedszkola? Na taką sytuację Dzielnica też odpowie przepisami prawnymi ? Chory system.
3 3
jak widać 800plus ani dzieci ani szczęścia rodzicom nie daje, bo budżet nie z gumy, na każdą zachciewajkę rodzicielską nie wystarczy;) zwłaszcza, że w naszej dzielnicy przemysłu brak, a tym samym dochodów ...
9 2
Kiedy wyburzenie szkoły, żłobka oraz przedszkola i postawienie galerii handlowej z nocnymi klubami oraz paniami do towarzystwa?
2 1
Jedyną zaletą tej szkoły jest jej kameralność, mało klas. Ale nic więcej. Nauczyciele w większości bardzo słabi, raptem kilku z powołania, jak Pani od polskiego, biologii, czy plastyki. Ale generalnie słabizna, najgorzej to nauczanie języków obcych dramat do potęgi. Ci rodzice powinni się cieszyć, że ich dzieci nie będą chodzić do tej szkoły.
0 2
dzieci za pieniądze ni ma, na starość zjedzą nas myszy i szczury, bo na dworze rozrzucamy jedzenie;)
4 0
W podstawówce to rejonizacja albo rekrutacja, kto lepszy. A czy chcemy wyścigu szczurów już od przedszkola? Rejonizacja była ponto.wprowadzona, aby dziecko mogło samo wracać ze szkoły bez przechodzenia przez ulicę. Żeby rodzice nie musieli osiedlowymi uliczkami dowozić samochodami. A więcej pisać mi się nie chce, bo i tak do nikogo to nie trafi, bo "jemu się należy".
2 0
Racja. Tylko jak w tym wszystkim wyjaśnić to, że Dzielnica zmusza dzieci do chodzenia do szkoły obwodowej na Hirszfelda 11 ( a tak naprawdę oddziały 1 -3 tej szkoły mieszczą się na Warchałowskiego ), gdzie dojazd i dojście jest dłuższe niż do szkoły spoza obwodu przy Hawajskiej, gdzie dzieci mają rodzeństwo... Jaki Dzielnica ma cel w tym żeby na siłę pchać dzieciaki na Warchałowskiego? Dlaczego nie chce ułatwiać, tylko woli utrudniać życie swoim najmłodszym mieszkańcom?
4 10
Za komuny zwykły człowiek miał lepiej. Panstwo budowalo mieszkania, dostawało sie z przydziału, była pewna praca do emerytury dzieki temu ludzie nie bali decydowac sie na dzieci, ceny były stabilne i niskie. Dzis panstwo nic nie buduje, najtansze mieszkanie za pol miliona, zero pewnosci pracy w kazdej chwili moga cie zastapic AI lub innym hindusem, inflacja szaleje i wszystko drozeje tylko i socjal media ziejące propagandą. Dzis tylko bogaci mają dobrze.
0 0
Niech ktoś w końcu pogoni z portalu HU tego zasranego trolla!!! Ten idiota ciągle wkleja ten sam denerwujący tekst.
2 2
Ta sytuacja pojawiła się po zmianie panie dyrektor. Przypadek. Jedna klasa 1, za 3 lata szkołe zamkną bo nie będzie godzin dla nauczycieli. Szkoła zmienia się w zła strone, wizyta słońca peru w roku wyborczym to nie był przypadek :)
0 0
gdyby dzieci było tyle, na ile szkoła jest przygotowana, to klas byłoby więcej niż jedna 22-osobowa.
Problem jest w braku dzieci, a nie w osobie Pani Dyrektor.
Szkoda, że z chwilą pieniądzaPlus pojawiła się rodzinaMinus ....
Widać: zaufania kobiet za złotówki nie kupisz. Życia na grosiki kobiety nie chcą zamienić, i tyle;)
Dobrej Niedzieli!
1 0
Coś w tym jest -Pani Dyrektor funkcjonuje w szkole od kilku lat, ale podczas jej kadencji brak zmian na lepsze. Jedna klasa w zeszłym roku, jedna klasa teraz - choć z artykułu wynika, że mogłyby być dwie klasy. Ale widocznie chęci brak. Jak Dyrekcja nie jest dla rodziców i dzieci, tylko do administrowania budynkiem - to niestety tak się dzieje... Idąc tokiem rozumowania ursynowskich urzędników, to najlepiej jakby wszystkich było stać na szkoły prywatne - nie musieli by się wtedy zajmować problemami dzieci z obwodu, czy nie z obwodu . Ale w sumie jak widać to w tym wszystkim- dzieci są chyba najmniej istotne... Po co w ogóle jest rekrutacja ? Burmistrz decyduje o jednej klasie w szkole - to już nie jest rekrutacja tylko łapanka dzieci z obwodu. Ale ktoś chyba na tej rekrutacji zarabia, skoro ją robią, dając tym samym naiwnym spoza obwodu nadzieję, że ich dzieci dostaną się tam gdzie w tej niby rekrutacji zaznaczyły szkołę pierwszego wyboru- a wyboru jak widać nie ma. To po co ta farsa ?
1 0
bo teraz nie ma rekrutacji tylko jest REJESTRACJA dzieci z obwodu do szkoły. Wydział oświaty chyba jakąś cichą politykę napychania do innych szkòł prowadzi. Jak dobrze rozumiem, to Ci rodzice na Hawajskiej nikomu miejsc nie zabierają, a jakby do tej szkoły dołożyć drugą klasę to by dwie całkiem fajne klasy mieli i komfort dzieci i nauczycieli byłby lepszy. W tym przedszkolu co jest na Hawajskiej teraz przyjęli mało dzieci, więc widać że tendencja jest zniżkowa w rejonie. W takiej sytuacji to ta szkoła powinna się cieszyć , że ma jakieś zainteresowanie spoza obwodu. Chyba, że szykuje się do zamknięcia? Co wtedy ? Burmistrz zmieni obwód i będzie dopychał tych z obwodu 310 na Warchałowskiego?
0 0
Ja czegoś nie rozumiem, w obecnej sytuacji niżu utworzenie dwóch klas - byłoby dla tej szkoły chyba najlepszym rozwiązaniem. Te dzieciaki spoza obwodu przecież nikomu z rejonu nie zabieraja i nie blokują miejsca - a szkoła powinna się chyba cieszyć , ze przy zaobserwowanym niżu demograficznym na Ursynowie - ma chętnych spoza rejonu , którzy chcą zasilić jej szeregi, a tym samym utrzymać ją przy zyciu. Nie wiem czy w takiej sytuacji Burmistrz czy kto tam inny w tej dzielnicy tym zarządza jest ślepy i nie ogarnia , ze trzeba dostosować liczebność klasy w placówce do niżu ( bo więcej dzieci się nagle w tym obwodzie nie stworzy) czy Dyrekcja celowo prowadzi do zamknięcia placówki na przestrzeni kilku najbliższych lat ?
2 0
A w Finlandii nie istnieje cos takiego jak korepetycje, a ich system oświaty uchodzi za najlepszy w UE. Moze najpierw zapytac jak oni to robią, ze uczniowie nie wymagają korepetycji, a potem zajmować sie rejonizacją.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz