Żeby zrozumieć, dlaczego cały świat śledził losy jednej afrykańskiej świni błąkającej się po warszawskich lasach, trzeba wiedzieć, z kim mamy do czynienia. Guziec to nie jest sympatyczny Pumba z Króla Lwa - choć to właśnie on był inspiracją dla postaci z bajki Disneya z 1994 roku. W rzeczywistości to zwierzę silne, szybkie i wyjątkowo dobrze uzbrojone.
Samce osiągają długość półtora metra i wagę do 150 kilogramów. Po obu stronach głowy noszą guzowate narośla z chrząstki, które dały im nazwę, a do tego dwie pary kłów o długości do 60 centymetrów. Mogą biec z prędkością 45 kilometrów na godzinę, czyli szybciej niż niejeden rowerzysta na Puławskiej. Mniejsze drapieżniki, jak hieny czy lamparty, nie mają z nimi szans. Zdarzało się, że guźce przepłaszały nawet słonie!
Wiosną 1996 roku, a więc 30 lat temu, warszawskie ZOO postanowiło przekazać swoje stado guźców do ogrodu zoologicznego w San Diego. Zanim jednak zwierzęta mogły polecieć do Stanów, amerykańskie przepisy sanitarne wymagały kilkutygodniowej kwarantanny. Stado trafiło do Ogrodu Botanicznego w Powsinie.
2 kwietnia nadszedł dzień załadunku na lotnisko. Guźce po kolei były odławiane i pakowane do transportera. Jeden samiec okazał się jednak wyjątkowo niepokorny. Zamiast przejść z klatki do klatki - wyskoczył przez okienko na wysokości półtora metra od ziemi. W tym samym momencie przez to okienko zaglądał lekarz weterynarii, który próbował popędzać stado.
Problemy zaczęły się już podczas próby załadunku na terenie ZOO. Jeden z guźców rozbił klatkę i przez szyberdach w samochodzie uciekł na teren ogrodu - na szczęście udało się go złapać.
- wspominał inż. Andrzej Zieliński z Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Warszawie.

W Powsinie guziec przewrócił doktora, wyważył zamknięte drzwi, pokonał podwójne ogrodzenie. I trafiło mu się szczęście, zazwyczaj zamknięta brama ogrodu stała akurat otwarta, bo właśnie wjeżdżał samochód. Guziec zwiał. Prosto w kierunku Lasu Kabackiego!
To, co nastąpiło potem, wyglądało jak scenariusz komedii. Za jedną afrykańską świnią ruszyli myśliwi z psami tropiącymi, policja i wojsko. Instalowano klatki odłowne i rozciągano kilometrowe sieci. Znajdowano tylko ślady racic i odchody.
Pewnego razu myśliwi mieli go już niemal w zasięgu - pocisk usypiający zmienił jednak lot między gałęziami i nie trafił w cel. Za to spłoszył guźca, który - biegnąc z prędkością 45 km/h - bez trudu zgubił psy. Zimą poszukiwania ostatecznie zawieszono. Guziec, słabo chroniony przez skąpą szczecinę, teoretycznie nie powinien był przeżyć polskiego mrozu. Ale, co intryguje do dziś, nigdy nie znaleziono żadnej padliny.
Najprawdopodobniejsza teoria mówi o kłusownikach. Tajemnica, mimo upływu 30 lat, pozostaje otwarta.
O guźcu z Lasu Kabackiego pisały Der Spiegel, The Wall Street Journal i BBC. Warszawskie ZOO, zamiast chować głowę w piasek, zareagowało z humorem: wyemitowało kartkę pocztową ze zdjęciem pozostałych guźców i podpisem „Pozdrowienia z wolności".
Pozostałe zwierzęta dotarły do San Diego bez przeszkód i do dziś żyją w tamtejszym 400-hektarowym ZOO. Zbiegowi nadano w plebiscycie „Gazety Stołecznej" imię Non-Diego. A w 2002 roku, na wniosek radnego Grzegorza Jarczyńskiego, 400-metrowa ulica biegnąca od Wełnianej do Stryjeńskich na Kabatach oficjalnie przyjęła nazwę ulicy Guźca.
Non-Diego nie chciał do San Diego. Dostał własną ulicę w Warszawie. Hakuna matata!
Koniec sporu na Imielinie? Spółdzielnia mówi szach-mat
kto teraz beknie za pozbawienie właścicieli mieszkań praw do reżimu u.w.l. przez te lata? np. wpływu na decyzje, które zapadały a powinny zapadać w drodze uchwał wspólnotowych? dereniowa 10 była przez te lata obciążana opłatami za utrzymanie mienia spółdzielni (wedle swojego udziału w p.u. całej spółdzielni), ale też korzystała z nadwyżki bilansowej (ten kij ma dwa końce). funduszu remontowego bym się nie czepiał bo jest księgowany indywidualnie dla każdej nieruchomości, tym niemniej sm musi się z dnia na dzień rozliczyć z tego funduszu i przelać wszystkie zgromadzone środki na konto wspólnoty. po takiej chryi zachęcam wspólnotę do odcięcia się do sm i powołanie zarządu właścicielskiego albo po analizach powołanie zarządcy zewnętrznego jeśli nie czuja się na siłach zarządzać samemu.
meme
17:57, 2026-05-27
Koniec sporu na Imielinie? Spółdzielnia mówi szach-mat
Czyli spółdzielnia przez 7 lat pobierała nienalezne opłaty: odpis na fundusz remontowy mienia spółdzielni, wieczyste uzytkowanie gruntu i podatek od nieruchomości - teren wspólny. 1 miesiąc x 12 x 7 lat. Powinna zwrócic z odsetkami a jak nie to prokurator
agnik
15:05, 2026-05-27
Karambol na Karczunkowskiej!
Ta droga nie powinna być dopuszczona do ruchu przez ubytki, pęknięcia, dziury, nierówności poprzeczne i wzdłużne. Jazda zgodnie z ograniczeniem 40km/h grozi uszkodzeniem zawieszenia
Karczunkowska dramat
15:05, 2026-05-27
Koniec sporu na Imielinie? Spółdzielnia mówi szach-mat
toteż zapraszam do Strasburga: prześledzimy genezę sporu;) Prawa i Prawdy dojdziemy;)
SalomonZagraniczny
14:18, 2026-05-27
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz