Ursynów jest dzielnicą, która wydała lub przyjęła wiele znakomitości. Antoni Chodorowski to jeden z tych, którzy wybrali ją świadomie - zamieszkał tu i tworzył przez dwie dekady. Rysował nocami, gdy cały Ursynów spał. Wychowywał dziewięcioro dzieci, przyjmował sąsiadów na poranną kawę o dziesiątej wieczorem i bez ostentacji zmieniał oblicze polskiej satyry. Jego imię nosi ulica w dzielnicy, a we wrześniu ursynowska Galeria Wieża przy parafii Wniebowstąpienia Pańskiego zaprezentuje jego prace w ramach czasowej wystawy.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
W latach 80. Antoni Chodorowski znalazł się w ścisłej czołówce polskiego rysunku satyrycznego - w tym samym pokoleniu co Andrzej Dudziński, Andrzej Krauze, Jan Sawka czy Andrzej Mleczko.
Pisał o nim Daniel Passent: "Ten nowy rysunek satyryczny był „anarchistyczny i zbuntowany w formie i wymowie - śmiał się nie z wroga klasowego ani z pani Dulskiej, ale śmiał się z siebie, z autora, z widza, z ustroju, ze wszystkiego i wszystkich".
Znak rozpoznawczy Chodorowskiego to tysiące cienkich kresek i kropek - składał z nich obrazy o precyzji zegarmistrzowskiej i dowcipie, który nie starzeje się ani o dzień.
Był wirtuozem cienkiej kreski, w podwójnym znaczeniu. Jego rysunki składały się właśnie z tysięcy takich kresek, a żadna nie sprawiała wrażenia przypadkowo postawionej, wszystkie były potrzebne. Kropki zresztą też. Żart, dowcip tych rysunków też był delikatny, bywał złośliwy, ale nigdy chamski czy toporny.
- mówi PAP malarz Franciszek Maśluszczak, wieloletni przyjaciel artysty i sąsiad z Ursynowa.
Zastanawialiśmy się z Lengrenem, jak on robił te niezliczone kreseczki i kropki. Kiedyś nawet usiłowałem coś w ten sposób narysować, ale tylko rozbolała mnie od tego głowa.
- wspominał Szymon Kobyliński na wernisażu wystawy otwartej w rok po śmierci artysty.

Chodorowski miał własną filozofię portretu satyrycznego: nie wykrzywiał twarzy, nie przerysowywał rysów. Śmiał się, że twarz ludzka jest już sama w sobie wystarczającą karykaturą. Złośliwości umieszczał dookoła - w stroju, akcesoriach, kontekście.
Karykaturując kogoś, Antoni rysował rzeczywistą twarz, nie wykrzywiał jej, nie przerysowywał; zawsze śmiał się, że twarz jest już sama w sobie wystarczającą karykaturą człowieka. Wszelkie złośliwości lokował wokół niej, w stroju, jakichś wymyślonych akcesoriach.
- wspomina Zofia Chodorowska, żona artysty.
W 1990 roku furorę zrobiła jego wersja Damy z łasiczką. Damą była Małgorzata Niezabitowska, łasiczką Jacek Kuroń, narysowany „w całej męskiej okazałości". Kilka lat później, podczas wystawy w berlińskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, przygotował rysunek Helmuta Kohla w stylu Herkulesa - bez odzienia. Przedstawiciele polskiej ambasady delikatnie perswadowali, że nie wypada. Chodorowski bez słowa zabrał pracę ze ściany. Następnego dnia leżał na stoliku plik odbitek. Jeden zamówił minister Klaus Kinkel, oznajmiając spokojnie: „Dam drugą Helmutowi".
Dzięki Antkowemu fortelowi zabawa była znakomita
- ocenia rysownik Jacek Frankowski, który towarzyszył Chodorowskiemu podczas berlińskiej wystawy.
Urodził się 7 czerwca 1946 roku w Chodorach na Białostocczyźnie. Zaczął rysować od drugiego roku życia - na domowych tapetach, portretując czołgi, sąsiadów, sowieckich żołnierzy. Widział ojca pobitego przez „władzę" za odmowę współpracy. Często bywał głodny. Z tej biografii wziął się i charakter, i kreska. Na Politechnikę Warszawską trafił przez inercję, lecz szybko zmienił kierunek - ostatecznie w 1975 roku ukończył wydział architektury wnętrz Akademii Sztuk Pięknych.
Nie uśmiechało mi się utrzymywanie go przez kolejne lata. A on powiedział: „Po politechnice dostanę trzyletni nakaz pracy i wyślą mnie gdzieś w teren, gdzie się rozpiję. Chcesz tego?"
- wspomina Zofia Chodorowska, żona artysty.
Nie dba o własny komfort - dba o swój dom, w którym sam jest dzieckiem największym. W dzień pielęgnuje swoich wychowanków, dom i rośliny, a w nocy, kiedy już cały Ursynów śpi - rysuje dla nich i dla nas. Mało jest ludzi tak skromnych i dobrych jak Antoni Chodorowski.
- pisał Daniel Passent w katalogu wystawy z 1989 roku.
Chodorowscy wychowali dziewięcioro dzieci - troje biologicznych (w tym bliźniaki) i sześcioro adoptowanych. Dwudziestka wnuków i pięcioro prawnuków regularnie odwiedzają dom, który przez lata tętnił życiem na osiedlu Jary.
O dziesiątej wieczorem przychodził do nas na „poranną kawę", bo ze względu na obowiązki domowe pracował głównie w nocy.
- mówi PAP Barbara Maśluszczak.
Jego kariera artystyczna obfitowała w wyróżnienia z Japonii, Turcji, Kanady i Francji. W 1975 roku zdobył Grand Prix Konkursu na Plakat Festiwalu Filmów przeciwko Dyskryminacji Rasowej w Strasburgu. Dwukrotnie otrzymał „Brązową Szpilkę", w 1984 roku „Srebrną Szpilkę" i „Zielone Złote" Polonii Amerykańskiej. Odszedł nagle 15 lutego 1999 roku. Zabił go tętniak aorty. Dwa dni wcześniej jury Satyrykon 99 przyznało mu Srebrny Medal za rysunek „Wesołe miasteczko".
Nagłe odejście Antka w pół słowa, w ćwierć dzieła, uderza nas wyjątkowo boleśnie. Wydawało się przecież, że nie ma w prasowym świecie człowieka żywotniejszego i bardziej niezłomnego. Był zarazem wzorem serdeczności i bezkompromisowości. Opuścił nas w chwili, gdy pojmowaliśmy w pełni Jego niezbędność.
- napisał Szymon Kobyliński.
Od 2011 roku imię Antoniego Chodorowskiego nosi ulica na warszawskim Ursynowie. Szkoła w Czaczkach Małych na Podlasiu przyjęła jego imię w 2000 roku. Wirtualne Muzeum Antoniego Chodorowskiego działa pod adresem antonichodorowski.pl.
Ursynów powinien mieć stałą galerię Antoniego Chodorowskiego. To chyba oczywiste, że miejsce, gdzie będzie można zobaczyć jego prace, byłoby – poza wyrazem żywej pamięci o takim artyście, który był naszym sąsiadem – niewątpliwą atrakcją przyciągającą turystów i identyfikacją kulturową dzielnicy.
- mówi PAP Danuta Frączek ze stowarzyszenia mieszkańców osiedla Jary.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
We wrześniu w ursynowskiej Galerii Wieża przy parafii Wniebowstąpienia Pańskiego zaprezentowana zostanie czasowa wystawa prac artysty. Dla dzielnicy, która go przyjęła i zapamiętała, to okazja, by znów spojrzeć mu w twarz - tę, której nie musiał karykaturować.
Wypadek przy rondzie. Rowerzystka w szpitalu
PSIARZE DAWALI PSOM MIĘSA Z NARKOTYKAMI,STERYDAMI A KŁAMIĄ ŻE NIE ALBO ŻE TO KTOŚ INNY DAŁ ALE NA KAMERY ICH NAGRAĆ TRZEBA!
BAGNET+SZAMBO
00:05, 2026-06-07
Wypadek przy rondzie. Rowerzystka w szpitalu
UWAGA BO PSY WAS KRWAWO POGRYZĄ I Z ZASKOCZENIA W NIESPODZIEWANYM MOMĘCIE I ZARAŻĄ WAS WIRUSAMI,BAKTERIAMI,ŚLINĄ,SPERMĄ I SIKAĆ I SR..AĆ NA WASZE RZECZY BENDĄ!PSIARZE KŁAMIĄ STRASZNIE!K.L
ANTIDOG GAZ LEGALNY
00:03, 2026-06-07
Wypadek przy rondzie. Rowerzystka w szpitalu
OSTRZEGAM BO W KAZOORABIKE ŹLE SERWISY ROWEROWE ROBIĄ I CHYBA USZKODZONE CZĘŚCI JAKO NOWE SPRZEDAJĄ ITD!K.L.AGRESJĘ WYWOŁUJĄ.
SPORTOWIEC KUGAR
00:00, 2026-06-07
Wypadek przy rondzie. Rowerzystka w szpitalu
Pod artykułami o wypadkach często pojawia się komentarz niejakiego DOMINIKA z prośbą, by osoby poszkodowane kontaktowały się telefonicznie z nim. Nie warto! Firma ta działa w odszkodowaniach, działa tylko na swoja korzyść, tak naprawdę pośrednicząc w niczym. Ale prowizje zgarnia sowitą. Wiem,bo mój znajomy niestety zapłacił za nic. Warto też komentarze takie zgłaszać do usunięcia - nie pomagajmy oszustom.
AntyDOMINIK
22:09, 2026-06-06
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz