Lot numer LO 5055 z Warszawy do Nowego Jorku wyglądał jak każdy inny. Po starcie z Okęcia maszyna weszła na kurs, później zaczęła się seria awarii silników, by ostatecznie na pokładzie wybuchł pożar. Kapitan Zygmunt Pawlaczyk zawrócił, by spróbować awaryjnego lądowania. Ogromna maszyna podchodziła do lotniska, tracąc wysokość szybciej, niż powinna. Na ostatnich sekundach nagrania z czarnej skrzynki słychać ostatnie słowa dowódcy załogi.
Dobranoc, do widzenia. Cześć, giniemy.
- ostatnie słowa kpt. Zygmunta Pawlaczyka, dowódcy załogi IŁ-62M „Tadeusz Kościuszko".
Samolot uderzył w las. 172 pasażerów i 11 członków załogi. Siła uderzenia była tak potężna, że 62 ciał nigdy nie zidentyfikowano. Na miejscu katastrofy znaleziono biblię z wpisem ołówkiem na pierwszej stronie: „Dn. 9.05.1987 r. Awaria w samolocie co będzie Boże, Halina Domeracka, 02-647 Warszawa ul. R. Tagore".
Zdzisław Rowiński, mieszkaniec ursynowskiego osiedla Dąbrówka, był jednym z pierwszych ludzi na miejscu tragedii. To były pracownik LOT, który tamtego dnia wprowadził do lasu wozy strażackie. Od lat przychodzi pod leśny krzyż co roku.
Dojechaliśmy do pierwszej krzyżówki w lesie, gdzie droga była zatarasowana. Strażacy z Piaseczna i Lesznowoli próbowali czerpać wodę z leśnych sadzawek, ale żar był tak potworny, że gaśnice okazały się bezużyteczne.
- wspomina pan Zdzisław.
Widok był straszny. Ciała ludzkie były rozwieszone po konarach drzew. Do końca życia będę pamiętał i czuł ten zapach spalonego ciała, drzew opalonych, bo to wszystko było spalone.
- dodaje Rowiński.
Rowiński pokazuje fragment lasu, który porastają drzewa innego gatunku niż otaczające je sosny. Tam właśnie runął samolot. Władze kazały szybko nasadzić las mieszany - brzozy i modrzewie. Ale 25 metrów od pomnika wciąż stoją stare sosny, które pamiętają 9 maja 1987 roku.

Tuż po katastrofie na miejscu znalazł się Jerzy Ciesielski, artysta malarz. Usłyszał huk, złapał aparat i z zamkniętymi oczami wbiegł w dym.
Kiedy je otworzyłem, nogi wrosły mi w ziemię. Zobaczyłem bezgłowy korpus ludzki wbity w drzewo. Za mną pędzili jacyś ludzie, ale już nie zdążyli wejść. Znikąd pojawiły się szwadrony ZOMO, milicji, helikoptery. Szybko i sprawnie odgrodzili nas od szczątków samolotu.
- opowiada Jerzy Ciesielski, autor zdjęć z miejsca katastrofy.
Ciesielski zrobił fotografie, których nie miała żadna agencja ani wojsko. Wywoływał je we własnej łazience. Przez kilka lat nikomu się do nich nie przyznawał - bał się rządu, który miał swoją wersję wydarzeń w Lesie Kabackim. Zdjęcia ostatecznie nie zachowały się. Zabrała je i nie oddała jedna ze stacji telewizyjnych.
Dla mieszkańców Ursynowa to był dzień jak z koszmaru. Chmura dymu nad lasem, odległe huki, i narastające pytania. Co się stało? Czy ktoś bliski tam był?
Pamiętam chmurę dymu nad lasem. I strach, bo dwóch córek nie było w domu, poszły się bawić. Kiedy wróciły, okazało się, że były blisko miejsca, w którym spadł samolot. Starsza potem przez miesiąc budziła się z krzykiem.
- opowiada pani Wiesława, mieszkanka Ursynowa.
Byłam wtedy dzieckiem, bawiłam się na dworze, widziałam ten samolot, jak leciał i się palił, krzyczałam, pobiegłam do domu — nikt mi nie wierzył. A wieczorem płakałyśmy z Mamą. Ona posadziła mnie w kuchni i słuchałyśmy radia - czytali nazwiska ofiar. Miałam 7 lat. Pamiętam.
- wspomina pani Anna.
Na Ursynowie mieszkam od 1980 roku. Tamtego dnia wracałem ze Śródmieścia około godziny 13. Nad lasem wisiała czarna chmura. Bardzo szybko dowiedziałem się, co się stało. Ciężko było uwierzyć, że to dzieje się naprawdę.
- mówi pan Wojciech.

Za każdym z 183 nazwisk wybitych na granitowej tablicy kryje się historia. Stewardessa, która chciała kupić suknię ślubną. Mężczyzna z przeczuciami. Lotnik ściągnięty awaryjnie na pokład w ostatniej chwili...
Mój szef stracił wtedy jedyną córkę. Była stewardessą, a to był jej pierwszy lot. Bardzo chciała lecieć, bo za trzy tygodnie miała wychodzić za mąż. Chciała kupić suknię ślubną. Tej tragedii w jego oczach nie zapomnę nigdy.
- mówi pani Gabriela.
Był wspaniałym człowiekiem, młodym mężczyzną. Jechał do brata do Stanów, pierwszy raz w życiu. Miał złe przeczucia. Mówił: wolałbym nie siadać do tego samolotu, chciałbym zamknąć oczy i znaleźć się na miejscu.
- opowiada Lidia Kwaśkiewicz o swoim 35-letnim szwagrze Andrzeju Prusie.
Mój mąż przez przypadek się tam znalazł. Miał mieć wolne, ale ściągnęli awaryjnie załogę i musiał lecieć. Był wspaniałym lotnikiem.
- mówi Sława Mielżyńska-Łykowska, żona Lesława Łykowskiego, nawigatora lotu LO 5055, organizatorka uroczystości rocznicowych.
Przez długi czas po katastrofie Las Kabacki w miejscu katastrofy pachniał śmiercią - szczególnie po deszczu. Miejsca upadku nie da się dziś łatwo wskazać, bo władze szybko obsadziły je brzozami i modrzewiami. Ale stare sosny na obrzeżach wciąż stoją. I wciąż pamiętają. Ślady kadłuba samolotu wprawne oko dostrzeże jeszcze na mapach satelitarnych Google.
Dziś (sobota, 9 maja 2026 r.) o godz. 11 uroczystości przy pomniku w Lesie Kabackim, a o godz. 19 msza św. w katedrze na Starym Mieście.
Chaos w spółdzielni na Ursynowie. Radny zabiera głos!
czy członkowie SM Imielin nie mają gdzie mieszkać? Na Dereniowa 6 były obiekty usługowe, bardzo pożyteczne. Czemu nie może powstać nowoczesne centrum usługowo-kulturalne? Tylko betonowe klatki? Niemcy już płaczą, że tak budowali budowali, aż owady i ptaki w siną dal im odleciały;) tęsknią bardzo, bo dużo piszą na ten temat! Także nasze sggw informuje, że śpiew ptaków to nadzwyczaj wysoka premia, tylko nie pamiętam kwoty;)
WażnePS
16:25, 2026-05-29
Chaos w spółdzielni na Ursynowie. Radny zabiera głos!
Ludzie przejrzyjcie na oczy... cały ten chaos działa jedynie na niekorzyść mieszkańców i odbije się na naszych portfelach. W kwietniu były podwyżki, które jeszcze poprzednia rada zaakceptowała, czy wiecie za co je dostaliśmy, no nawet rozliczenie jest tak robione żeby nie dojść za co. Pisaliście z prośbą o wyjaśnienia do SMB? A dostaliście odpowiedź? Nie, bo zwykłych mieszkańców to Prezesi mają w d.... sami zarabiają kilka razy więcej niż w okolicznych spółdzielniach!
ann63
16:23, 2026-05-29
Chaos w spółdzielni na Ursynowie. Radny zabiera głos!
co to za bełkot w stylu faszystowskiego relatywizmu? stosowanie prawa tak jak my je rozumiemy?
meme
16:14, 2026-05-29
Chaos w spółdzielni na Ursynowie. Radny zabiera głos!
Januszkiewicz i Fazan to ziomale z KO. Jeden z Bielawy, drugi z Ochoty. Razem z Zieciakiem robią deal życia na inwestycji na Dereniowej, ktoś wreszcie musi to powiedzieć!
Rafau
16:11, 2026-05-29
3 1
Módlmy się. Straszna tragedia.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz