Konflikt na linii właściciele czworonogów - reszta lokatorów uderza z nową siłą każdej wiosny. Roztapiający się śnieg regularnie odsłania tysiące odchodów, których właściciele nie sprzątnęli zimą. Gdy temperatura rośnie, słońce aktywuje też zapach moczu wsiąkniętego w mury, ławki i kosze na śmieci. Psia uryna to nie tylko kwestia estetyki. Jej wysokie stężenie wypala krzewy i prowadzi do korozji metalowych elementów infrastruktury.

Gabriela, mieszkanka dzielnicy, stawia sprawę jasno.
Nie mam nic do właścicieli psów - bardziej dostrzegam pewne zjawiska społeczne. Nie mówię, że wszyscy tacy są, ale zauważyłam, że na Ursynowie jest z tym bardzo duży problem.
- mówi Ursynowianka.
Niestety, wielu właścicieli pupili w ogóle nie poczuwa się do odpowiedzialności za dbanie o wspólną przestrzeń. Niejednokrotnie byłam świadkiem, jak właściciel rozmawiając przez telefon lub po prostu mając to w głębokim poważeniu, nie odciągali psa, by nie sikał na czyjś rower czy elewację budynku. Tak, właśnie o to tutaj chodzi. Bo jeśli taki pies oddaje mocz na gładkie powierzchnie, takie jak beton czy metal, to on nie wsiąka – zostaje, a zapach się nie ulatnia. Oczywiście, żeby doszło do korozji, musiałoby się to dziać w ogromnych ilościach, ale zapach po prostu nie znika
- mówi Gabriela.
Sytuacja pogarsza się w miejscach zdominowanych przez beton, gdzie brak trawników zmusza zwierzęta do załatwiania potrzeb na murach i elementach metalowych. Mieszkanka punktuje również brak reakcji opiekunów na prośby sąsiadów oraz wskazuje na konkretne rozwiązania z zagranicy.
Przez postępującą betonozę możemy skończyć jak pewne miasteczko we Włoszech, w którym prawo nakazuje właścicielom psów noszenie butelek z wodą do spłukiwania moczu z elewacji.
Przy braku zieleni uryna osiada bezpośrednio na murach, co podczas upałów generuje uciążliwy odór. Problem ten widać już na Ursynowie - prośba o nieobsikiwanie stojaków rowerowych została przez wielu wyśmiana, mimo że psa można nauczyć omijania pewnych miejsc. Wymaga to jednak od opiekuna pracy, uwagi i poszanowania cudzej własności
- dodaje Gabriela.

Że z psimi nieczystościami jest duży problem, przyznają sami właściciele czworonogów.
Swoim psom nie pozwalam sikać na samochody czy pojazdy, to się rozumnie samo przez się. Wiem, że nie jestem w tym podejściu odosobniony. Nieraz widziałem jak właściciele odciągali zwierzaka od samochodu czy kosza na śmieci. Niestety mniej więcej tyle samo razy byłem świadkiem jak właściciele po prostu bezktytycznie się przyglądali jak ich pies 'podlewa' czyjś samochód
- przyznaje gorzko Adam, właściciel dwóch psów.
Warto przypomnieć, że polskie prawo przewiduje konkretne kary za zanieczyszczanie przestrzeni publicznej. Zgodnie z art. 145 Kodeksu wykroczeń, osoba, która zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca publiczne, podlega karze grzywny do 500 złotych lub karze nagany. Dodatkowo art. 4 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nakłada na właścicieli czworonogów obowiązek usuwania nieczystości pozostawionych przez ich zwierzęta.
Cóż jednak z tego skoro, według mieszkańców, z egzekwowaniem przepisów jest duży problem.
Nie widziałam jeszcze na Ursynowie, żeby służby interweniowały, gdy ktoś traktuje tereny wspólne jak psią toaletę.Wydaje mi się, że to wynika z braków kadrowych
- mówi Gabriela.
Część Ursynowian uważa, że mandaty to za mało. Krzysztof upatruje źródła problemu w zbyt łatwym dostępie do posiadania zwierząt w mieście.
Z psami jest ten problem, że one się o tę sytuacje nie prosiły. To my udomowiliśmy je te 15 tys. lat temu. Od tego czasu są od nas zależne.
Jesteśmy jednak wciąż za nie odpowiedzialni jako gatunek ludzki. Dlatego komentarze w stylu 'zakazać', czy 'psy tylko na wsi' mogą co najwyżej bawić. Jestem natomiast gorącym zwolennikiem testów uprawniających do posiadania psa. Gdyby z pozyskaniem psa wiązał by się cały proces kończący się uzyskaniem zgody - wiele osób odpuściłoby już na tym etapie. Zakup psa nie powinien być impulsywny! Pewności nie mam, ale wierzę, że problemy z psami załatwiającymi swoje potrzeby gdzie popadnie odszedłby wtedy w niebyt - bo opiekowaliby się nimi ludzie odpowiedzialni. Ale to chyba utopia
- przyznaje Krzysztof.
Zupełnie inne podejście prezentuje Agata, która wskazuje na naturę zwierzęcia jako barierę nie do przeskoczenia.
Pies to pies i nie da się przewidzieć gdzie i kiedy uzna że chce oznaczyć teren. Nie da się wyregulować przepisami fizjologii zwierzęcia. Trzeba się z tym po prostu pogodzić. Odchody wiadomo - trzeba zebrać. A jak usunąć potem mocz? Nawet jakbym chodziła ze szmatką i płynem to i tak zapach zostanie. Nawet jak my nie będziemy go czuć to wyczują go inne psy i dalej będą tam sikać. Tak po prostu jest
- twierdzi Agata.

Z takim stawianiem sprawy nie zgadza się z kolei Fabian, który kładzie nacisk na dyscyplinę.
Psa można nauczyć, żeby załatwiał się wyznaczonym miejscu. Ale to wymaga chęci i wiedzy, której części właścicieli po prostu nie chce się zdobywać
- mówi Fabian
Są jednak sytuacje, w których sprzątanie moczu jest technicznie niemożliwe, o czym przypomina Dominika, opiekująca się starszym czworonogiem.
Mam bardzo starego psa, który nie kontroluje już swojego układu moczowego. Zdarza mu się nie dotrzymać do wyjścia i załatwić na klatce. Co robię? Wracam po mopa, wiadro i sprzątam. Co innego kiedy zdarzy mu się zsikać na środku chodnika. Tego po prostu nie ma jak zebrać, chodzenie na spacery z mopem to przecież absurd
- dodaje.
Z relacji mieszkańców wynika, że problem nie dotyka jedynie osiedli. Pod psim "ostrzałem" znalazły się również tereny zielone.
Zapraszam do parku linearnego na wysokości na Uboczu 28. Caly park jest zaszczany i obsrany. Wczoraj i dziś dzieci rozkładały koce i plecaki w tym klepisku moczu. Ten fragment parku to jedna wielka wysrywalnia i wybieg dla psów- bez smyczy. Zwrócenie uwagi to agresja ze strony wlascicieli. Dno
- informuje mieszkaniec na grupie Obywatele Ursynowa na Facebooku.
Pozostawianie psich odchodów to nie tylko kwestia estetyki czy brudnych butów. To realne zagrożenie epidemiologiczne.
Lekarze weterynarii oraz inspektorzy sanitarni przypominają, że psie nieczystości są siedliskiem groźnych pasożytów.
W odchodach mogą znajdować się jaja tasiemca psiego, tasiemca bąblowcowego czy glisty psiej, które stanowią zagrożenie dla ludzi, a w szczególności dla dzieci bawiących się w piaskownicach i na trawnikach
- czytamy w oficjalnym komunikacie Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Szczególnie niebezpieczna jest toksokaroza, która może prowadzić do poważnych uszkodzeń wzroku czy mózgu. Zimą jaja pasożytów wcale nie giną. Potrafią przetrwać w niskich temperaturach, by uaktywnić się po odwilży.

Problem z psimi zapachami dostrzegają także spółdzielnie mieszkaniowe. SMB „Przy Metrze” na swoich osiedlach zainstalowała tzw. piesuary. Są to betonowe słupki z otworami, nasączone specjalnymi feromonami wabiącymi czworonogi, które mają skłaniać je do oznaczania właśnie tego punktu zamiast ławek, krzewów czy elewacji budynków. Inwestycja ta miała na celu ochronę osiedlowej infrastruktury przed korozją i odorem, jednak głosy mieszkańców co do jej skuteczności pozostają podzielone. Wielu lokatorów podkreśla, że bez aktywnej pracy właściciela nad nawykami psa same betonowe konstrukcje nie są w stanie trwale zmienić sytuacji na osiedlach.
::news{"type":"see-also","item":"36097"}
Nic nie wskazuje na to, aby problem psich nieczystości miał zostać w najbliższym czasie rozwiązany. Do realnej zmiany potrzebna byłaby dobra wola większości opiekunów czworonogów. Tej najwyraźniej brakuje, skoro temat wraca z każdym ociepleniem. Skuteczność rozwiązań takich jak piesuary również zależy wyłącznie od chęci współpracy samych właścicieli. Sytuacja pozostaje patowa. Służby nie kwapią się do egzekwowania obowiązujących przepisów, a tymczasem psi mocz nadal śmierdzi i uprzykrza życie mieszkańcom.
Blok na Ursynowie zawali się? Mieszkańcy przerażeni
garaż podziemny = miejsce schronienia! Szczęśliwie na mapce BIP do przygotowanych profesjonalnie i wyraźnie ogłoszonych (?) konsultacji społecznych dla obrębu: KEN-Gandhi-Ciszewskiego-Rentgena-Makolągwy działek dla garaży- schronów więcej niż mrówek! Zatem: niech nam drga _ w weekend muzyka: zwięrzęta przeżyją _ to my też drgania zniesiemy? A że mury runą, runą, runą???
SchronówBrak!
06:15, 2026-06-11
Blok na Ursynowie zawali się? Mieszkańcy przerażeni
SMB Imielin powinna dostać odszkodowanie od POW za nieumiejętne przeprowadzenie projektu!
poszkodowany lokator
03:46, 2026-06-11
Ferment w spółdzielni Imielin. Samowzwańczy członkowie?
Nie chcemy żadnych polityków w spółdzielni. To są nieudacznicy, nikt nie chce ich zatrudnić więc pozostaje robienie zamentu ludziom w głowach. Chcemy fachowców którzy będą za uczciwe pieniądze pracowali ale na naszą korzyć.
Sąsiad
00:23, 2026-06-11
Chaos w spółdzielni na Ursynowie. Radny zabiera głos!
Koniec z politykami w RN i zarządzie. Antosiuk, Pomianowski, Miszczenko, i cały zarząd do odwołania. Ja chcę kogoś kto zajmie się naszymi blokami, kto będzie wiedział co zrobić jak budynek pęka, jak uzyskać pozwolenie na budowę i jak od wykonawcy wyegzekwować naprawę usterek. Nie chcę gadających bezrobotnych głów, których nikt nie chce zatrudnić więc najprościej to się przyssać do nas starszych spółdzielców.
Sąsiad
00:11, 2026-06-11
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
26 3
Kiedy z pieskiem będzie można wejść do kina...tak by mógł postawić klocka komuś pod fotel lub nasikać na oparcie...? takie to czasy zryte. Psiarze myślą że im wszystko wolno.
4 11
Na razie niepotrzebne wysr*wy zostawia jakiś Pimpek na w komentarzach.
12 3
Paniusiu szanowna czy lubisz być lizana językiem po buzi od pieska, który parę chwil temu lizał innemu pieskowi pupcie owym języczkiem i wąchał kupkę?
3 13
Nie interesują mnie Twoje niezdrowe fantazje. Polecam wizytę u psychiatry.
Pozostałe komentarze
6 6
Cóż, artykuł "clickabitowy", w oczywisty sposób ukierunkowany na wywołanie standardowej "świętej wojny" pomiędzy właścicielami psów a osobami ich nie posiadającymi. Podobny efekt wywołują zwykle artykuły o rowerach. Jak widać, ostatnio było mało kliknięć, więc trzeba uciec się do podstępu :) Co do zanieczyszczania, problem jest nierozwiązywalny z poziomu przepisów, bo będą one martwe. Tak jak większość "przepisów", które w Polsce tworzone są wyłącznie po to, żeby urzędnicy mieli pretekst do swojego istnienia. Taka ukryta redystrybucja dóbr. Z podatków ludzi, którzy coś pożytecznego robią opłacana jest banda pasożytów, która w przeciwnym razie zginęłaby z głodu. Psie "obsikiwanie" można ewentualnie rozwiązać z poziomu technicznego, pokrywając metalowe elementy jakimś tworzywem odpornym na psi mocz - do pewnej wysokości. W takim wypadku należałoby jednak określić, czy bardziej opłaca się taka powłoka, czy okresowa wymiana narażonych elementów. Tu mała podpowiedź - do obliczenia tego też nie jest konieczna armia 500 urzędasów. Wystarczy jeden maturzysta z excelem i odpowiednim zestawem danych wyjściowych.
2 6
Art.6: zakaz sikania i s.r.a.n.i.a. pieskom = zakaz znęcania nad zwierzętami.
Jeśli ktoś zaparkuje na psich sikach, to niech się nie dziwi, że drugi poprawi. Walka z psią naturą to mordowanie zwierząt!
A lubimy czuć się panami / pańciami, bez względu na konsekwencje: z okazji ślubu wypuszczamy białe gołąbki na pewną śmierć, nie przystosowane są one bowiem do życia w naturze! Na 100% szybko giną!
2 1
Tak było aż do momentu, że się ludziom się w głowach poprzewracało od tego dobrobytu i trzeba było strzelać do robotników w stoczniach i kopalniach a potem wprowadzić stan wojenny.
11 0
Temat niestety w Polsce nierozwiązywalny i będzie się tylko nasilał. Rozwiązanie takie jak za granicą nie przejdzie.
1. Obowiązkowe chipowanie i rejestracja wszystkich psów.
2. Odczuwalnie wysoki podatek od psa.
3. Sprzątanie przez miasto psich odchodów ( w Paryżu motocykle z zainstalowanymi odkurzaczami)
4. Rozbudowana straż miejsca ciągle sprawdzająca rejestracje psów i opłacanie podatku.
10 0
Zajmujecie się sikami, ale prawdziwa patologia to puszczanie luzem psów i to bez kagańca. Stanowi to bezpośrednie zagrożenia zdrowia i życia, szczególnie dzieci. Puszczenie luzem psa powinno być karane na podobnym poziomie, jak stworzenie zagrożenia np. w ruchu drogowym.
7 0
Dokładnie tak, to tykające bomby z opóźnionym zapłonem. Z przerażeniem patrzę na ignorancję właścicieli psów. Nie mówiąc już o komunikacji miejskiej, kagańce to już chyba przeżytek (???) mimo obowiązujacych przepisów. Psy wielkości cielaka bez kagańca i jeszcze w szeleczkach żeby lepiej szarpał pańcię.
4 4
W życiu nie czułem na Ursynowie zapachu psiego moczu (bo psy znaczą teren niewielką ilością moczu jednorazowo), za to wielokrotnie czułem na przystankach, przy murkach, ścianach bloków smród ludzkiego moczu, bo ludzie po alkoholu wydalają duże ilości urny w jednym miejscu.
4 0
art. 21: ,,zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnarodowe (niezależne od poglądów) i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu,, ignorujemy niezależnie od poglądów włażąc z psami bez smyczy i rozrzucając spleśniałe jedzenie powodując cierpienia i kalectwo!
Organizacje, co niby mają w statucie dbałość o zwierzęta, ptaki: do natychmiastowej zmiany!
4 0
widzialem za granicą - w parkach wytyczny/ogrodzony teren ok. 15/20 x 15/20m jako wybieg dla psow. Jednocześnie na takim terenie był wyznaczony zakatek gdzie psy mogły załatwiać się. Czy to takie trudnie do zrobienia ?
3 0
Również istnieje duży problem na małych przestrzeniach między blokami.
Na mały placyk między Wasilkowskiego 3 i Wasilkowskiego 4 sprowadzane są wszystkie pieski z okolic, szczególnie z zamkniętych osiedli, gdzie istnieją tabliczki "zakaz wyprowadzania psów na trawnik". Najlepiej to sąsiadowi pod okno.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz