Ogórki, papryka, pomidory i jabłka - teraz najtańsze, więc wychodzą kilogramami... Na bazarku "Na dołku" ruch mimo deszczu bardzo duży. W tym roku to sprzedawcy narzekają na niskie ceny - dobry urodzaj oraz sankcje na Rosję spowodowały, że polskie warzywa i owoce są tanie jak nigdy. Cieszą się wielbiciele przetworów...
Handlujący narzekają, że ceny w tym roku są o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent niższe niż w ubiegłym roku. Powód? Bardzo dobry urodzaj - w tym roku pogoda dopisała, lipiec był słoneczny i gorący, więc zbiory są udane - co dla rolników i sadowników oznacza paradoksalnie... klęskę.
Drożej można sprzedawać jedynie warzywa bardziej egzotyczne - np. specjalne odmiany pomidorów, które są wyraźnie droższe niż te "zwykłe", lub warzywa już przetworzone. O tej porze dużą popularnością na bazarku cieszą się ogórki małosolne z dodatkami - np. z chili.
Furorę robią też wszelkie odmiany papryki, która "hurtowo" wychodzi z targowiska w cenie ok. 5 zł za kilogram. Do tego cebula młoda, ta zwykła i cukrowa - po 3-3,50 zł/kg. Ogórki gruntowe - już po złotówce za kilogram.
Owoce też w cenowym dołku - gruszki po 3,50, brzoskwinie - 3 zł za kilogram. Maliny w tym roku cenią się dość wysoko - 5-6 zł za koszyczek. Śliwki - 3-3,50 złotych. Jabłka - z oczywistych względów - bardzo tanie - 1,50 zł. Ale jakoś na Ursynowie nie widać zwiększonego zainteresowania nimi z powodu akcji #jedzjablka.
Jak mówią lokalni sprzedawcy taniej już raczej nie będzie, choćby z tego powodu, że pogoda zaczyna kaprysić. Jedno jest pewne - jak mówią kupujący nigdzie na Ursynowie nie kupi się ładniejszych warzyw i owoców niż na bazarku.
A Wy co lubicie kupować "Na Dołku"?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Krwawe sceny na stacji Kabaty. Skatowany w windzie
Po pierwsze nazywajmy rzeczy po imieniu. W Polsce w zasadzie nie ma osób bezdomnych. 95% koczowników stanową alkoholicy uprawiający włóczęgostwo. Kiedyś włóczęgostwo było karalne. Obecnie alkoholicy włóczędzy są nietykalni, a władza i społeczeństwo robi wszystko żeby pielęgnowali swój nałóg. Kocyki, herbatki, zupki i ogrzewalnie. Nie tedy droga. Skutek to zaszczane, zasrane i zaśmiecone przestrzenie publiczne oraz potężny smród w miejscach ich koczowania. Paradoksalnie póki co jedynym rozwiązaniem jest mróz, który rokrocznie ogranicza ich populację. Pytanie dlaczego przez 35 lat niepodległej RP nikt nie chce pomóc tym ludziom wprowadzając prawny przymus leczenia włóczęgujących alkoholików w zamkniętych, odizolowanych ośrodkach terapeutycznych?
Warszawiak82
10:03, 2026-02-04
Niebieski kwadrat ratunkiem w nagłej potrzebie!
Na terenie parku linearnego miały być 4 toalety, a pojawiły się tabliczki. Super.
Boom
09:12, 2026-02-04
Krwawe sceny na stacji Kabaty. Skatowany w windzie
to jest ta uśmiechnięta i bezpieczna Warszawa, którą bonżur chciał pokazywać podczas wyborów Markowi Jakubiakowi?
Zakochaj się w Warsz
08:09, 2026-02-04
Znaleziono psa na krótkich łapach. Rozpoznajesz zgubę?
dorba mam pytanie. pies jest zachipowany. czyli chip nie dziala ale jest? bo po chipie mozna dojsc do wlasciciela bo na nim sa dane osobowe.
abc
07:57, 2026-02-04