Charyzmatyczna, doświadczona życiem, zagrała niezliczoną ilość ról, słynie też ze śpiewania. Mieszka na Zielonym Ursynowie. Stanisława Celińska jest jak Krystyna Kwiatkowska - żadnej pracy się nie boi. Miała zagrać żonę Rochowicza (w tej roli Wojciech Pokora) w komedii Barei "Poszukiwany, poszukiwana", ale odmówiła.
- Był trend grania w dramatach, priorytetem było zagranie u Wajdy, Kutza... Komedie to było coś gorszego. Aktorzy musieli uważać, by go nie zaszufladkowano - mówi aktorka.
Rok później z chęcią gra jednak Lusię w "Nie ma róży bez ognia", a później znowu przerwa od Barei.
- Kiedy poszłam po rozum do głowy, pomyślałam, że to głupota, by nie zagrać u takiego reżysera. Pewnego dnia jestem w ogródku przy domu i jedzie Stasio na rowerze. "O Stasiu. Wiesz co, zagrałabym u Ciebie" - powiedziałam. I zagrałam! - tak Celińska wspomina angaż do serialu "Alternatywy 4".

Aktorka pojawia się w obsadzie z ówczesną śmietanką aktorską - Wilhelmi, Voit, Gołas, Gajos, Pokora.
Atmosfera na planie była wspaniała! Miałam grać o wiele mniej, a później spodobała się moja nauczycielka. Zapamiętałam sceny z Pokorą... "Czy może mi Pan wstrzelić kołek?" Przecież to są kapitalne kwestie!
- wspomina aktorka.
Furman to docent marcowy, lizus... Co tę nauczycielkę urzekło w tak śliskim typie? - No strzelba! Pokazał, jak tygrysa zabił... Prawdziwy mężczyzna. Zresztą on wspaniale grał tę rolę - śmieje się Celińska.
Wielu aktorów wspomina Romana Wilhelmiego - aktora wielkiego, ale też niedostępnego, trudnego, bardzo skupionego na rolach i mającego problem z alkoholem. Celińska pamięta anegdotę z nim związaną.
- Siedzi Roman przy stoliku nad scenariuszem i pisze w nim: P, O, P, O, I co to znaczy? Przyp.....lić - odpuścić! Przyp.....lić - odpuścić! - i tak miał grać dobry aktor - śmieje się Celińska.
Podobne rady dawała aktorce Helena Gruszecka. Aktorka starej daty, jedną z jej ostatnich ról była rola baby z koszami z jajami, przed którą rozwija się przejście z papieru toaletowego, w "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz".
- Ona miała taki bardzo głęboki głos - naśladuje Celińska. - Kochanieńka, wiesz, jak ty budujesz rolę: Najpierw musisz wejść i przyp.....lić, środek możesz przepie....lić, a na końcu wychodzić i musisz dopie....lić! Tak kochanieńka! - To by się zgadzało z Wilhelmim - dodaje aktorka mieszkająca na Zielonym Ursynowie.

Debiut filmowy Stanisława Celińska miała w "Krajobrazie po bitwie" w 1970 roku u Andrzeja Wajdy. Trzy aktorki wystąpiły wówczas w zdjęciach próbnych, wygrywa Marzena Trybała, a gra... Stanisława Celińska. Jak to się stało?
- Marzenka była nieśmiałą osobą, a chodziło o rozebranie się m.in. do roli trupa. Ja zaproponowałam bardzo ekspansywną osobę - mówiła aktorka.
W filmie grała w towarzystwie Daniela Olbrychskiego i wydawałoby się, że jest to wymarzona rola kobieca.
Na pewno otworzyło to drogę do tzw. kariery. Choć ja nie miałam takiego myślenia. Wajda był po "Polowaniu na muchy", wtedy to był upadek... Ale mnie się spodobała ta rola. Nie nauczyłam się tekstu, bo wróciłam właśnie z Opola. Powiedziałam bezczelnie, że nie umiem tekstu, ale będę improwizować. Wiedziałem, że rola jest dla mnie!
Aktorka marzyła o teatrze. Już na czwartym roku zagrała chłopca Billego. Później przyszła propozycja z Białegostoku, ale Celińska chciała zostać w Warszawie. Po roli w "Gwiazdach i winogronach" dostrzegł ją Erwin Axer, dostała umowę w Teatrze Współczesnym.
- Statystowałam, nie grałam. Ale byłam pomysłowa - w roli pasażerki wypchałam biust, stałam i jadłam czekoladki. Axer docenił to, powiedział "Wymyśliłaś siebie!" - mówi o swoich początkach aktorka.
Zdradziła też, czym jest dla niej teatr. - Dla mnie teatr jest tajemnicą. Stoi krzesło, aktor tak nim operuje, że wierzymy, że on jest królem a krzesło tronem. Taki teatr mi się podoba, metafizyczny, duchowy - mówiła, tłumacząc powody zerwania z teatrem Warlikowskiego przed kilku laty.
Żadnej roli - jak mówi - nie zagrała na pstryknięcie palcem. - Wcielenie się w rolę innego człowieka wymaga staranności. Porównuję to do łańcucha, jeśli każde ogniwko jest silne i dopracowane, to ten łańcuch jest mocny. Nie ma małych ról, są mali aktorzy - mówi Stanisława Celińska.

Za rolę w komedii "Pieniądze to nie wszystko" dostała nagrodę w dalekim Szanghaju. Musiała ją sobie sama odebrać z gabinetu Juliusza Machulskiego, gdzie pewnego dnia się zakradła. Grę w serialu "Barwy Szczęścia" lubi, bo porusza ona wiele potrzebnych wątków. Poza tym, dzięki pieniądzom za serial, może odmawiać zagrania w reklamie.
Kilkanaście lat temu ukazała się książka O Celińskiej "Niejedno przeżyłam". Jak sama mówi to książka-świadectwo.
Próba przewrotu w ursynowskiej spółdzielni
Czyli byłą przewodniczącą Agnieszkę Bernaś-Coskun mieszkańcy pogonili na Walnym a teraz za pomocą kruczków prawnych i pism prezesa postanowiła wysadzić w kosmos nową Radę Nadzorczą? Co za mściwa baba. Zniszczy naszą spółdzielnię w imię zemsty, w nosie ma ludzi :(
Drakon
15:57, 2026-05-14
Próba przewrotu w ursynowskiej spółdzielni
Brakuje wątku próby odwołania Miszczenki z RN w poprzedniej kadencji orzez zarząd?
on
15:40, 2026-05-14
Próba przewrotu w ursynowskiej spółdzielni
Dobrze, trzeba nagłaśniać. Panowie się rozkokosili w kolejnej SM Przy metrze - prowadzą nawet stronę Mieszkańcy SM Przy metrze.
Greg
15:12, 2026-05-14
Kultura na smyczy? Mieszkańcy mają dość psich kup!
widzialem za granicą - w parkach wytyczny/ogrodzony teren ok. 15/20 x 15/20m jako wybieg dla psow. Jednocześnie na takim terenie był wyznaczony zakatek gdzie psy mogły załatwiać się. Czy to takie trudnie do zrobienia ?
albwu
15:07, 2026-05-14
3 0
dżizas, autorze!
Krystyna Kwiatkowska...?!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz