Miasto opublikowało wyniki ostatecznej weryfikacji projektów do Budżetu Obywatelskiego na rok 2027. Choć na kartach do głosowania w czerwcu znajdzie się aż 86 propozycji, to dla wielu społeczników tegoroczna edycja kończy się poczuciem rozczarowania.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Urzędnicy na różnych szczeblach - od urzędu dzielnicy po jednostki miejskie - odrzucili 48 pomysłów, czyli co czwarty. Z różnych powodów. Najczęściej powtarzającym się argumentem w tym roku jest brak tytułu prawnego do dysponowania nieruchomością (grunty spółdzielni mieszkaniowych), roszczenia, brak możliwości realizacji w trakcie jednego roku, kolizja z innymi przedsięwzięciami.
Przepadł np. projekt szkoleń dla mieszkańców z opuszczania budynku w razie pożaru, znalezienia miejsca ukrycia, przygotowania tzw. plecaka ewakuacyjnego. Uzasadnienie? Projekt nie zapewnia "rzeczywistej dostępności".
Choć formalnie skierowany jest do wszystkich mieszkańców dzielnicy, udział w szkoleniach będzie ograniczony do liczby osób, którą pozwoli objąć budżet projektu. O uczestnictwie decydować będzie kolejność zgłoszeń, co w praktyce wyklucza znaczną część zainteresowanych i nie gwarantuje równego dostępu do oferowanego wsparcia.
- argumentuje Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa.
A przecież dostępność zawsze jest ograniczona budżetem projektu nie tylko w Budżecie Obywatelskim. W dodatku nie słychać, by SCB w ogóle miało zamiar samo organizować tego typu szkolenie bez ograniczeń w dostępności. Podobny projekt "Gotowi na wszystko" został odrzucony m.in. bo "przekracza kompetencje gminy", choć w ubiegłym roku projekt został dopuszczony.
Wiele projektów odrzucono Michałowi Osowskiemu, który od lat je składa. Zazwyczaj z sukcesem. To jego zasługą jest np. wybudowania brakujących latarni wzdłuż Alei KEN przy skwerku na Polaka przy Leclercu - z BO na 2026 rok. Dziś jest rozgoryczony.
Nie rozumiem, czemu moje projekty o niemal identycznej treści są oceniane pozytywnie na Ursynowie, a jako niemożliwe do realizacji na Mokotowie. Różnica w podejściu i zaangażowaniu osób weryfikujących projekty bywa ogromna. W kilku przypadkach miałem szczęście trafić na kogoś, kto włożył bardzo dużo wysiłku w to, żeby każdą potencjalną przeszkodę pomóc mi pokonać. W innych - wyraźnie nikomu nie chciało się poświęcać na to czasu i weryfikujący szukał tylko formalnych kruczków, żeby odmówić pozytywnej oceny
- mówi Michał Osowski.
Mieszkaniec zgłosił m.in. sfinansowanie dodatkowych patroli policji na ulicach czy stworzenie wypożyczalni rowerów trójkołowych dla seniorów i niepełnosprawnych. W tym ostatnim przypadku urzędnicy tłumaczyli się brakiem miejsca i personelu w Ursynowskim Centrum Sportu i Rekreacji.
Chyba najbardziej jaskrawym przykładem urzędniczego „zapętlenia” stał się los projektu „Ogród w Kałuży”. Pomysł, który miał zamienić zalewany wodą opadową koniec ulicy Wilczy Dół w zieloną nieckę retencyjną, utonął z powodu braku porozumienia między... urzędem a MPWiK, czyli dwiema miejskimi jednostkami.
Sytuacja jest mocno kafkowska. Teren jest w dyspozycji MPWiK. Urząd Dzielnicy odmawia pozytywnej weryfikacji z uwagi na brak zgody MPWiK, a MPWiK mówi, że zgodę wyda dopiero, kiedy zobaczy ostateczny projekt. Tyle, że jego przygotowanie nastąpi dopiero po ewentualnym przeznaczeniu do realizacji. Rozczarowuje mnie ogromnie to, że Wydział Ochrony Środowiska nie znalazł wraz z innymi jednostkami Miasta wyjścia z tego zapętlenia i wolał poświęcić projekt, w który ze znajomymi przyrodnikami i specjalistami włożyliśmy dużo pracy
- mówi Michał Książek, autor projektu, znany przyrodnik mieszkający na Kabatach.

W karcie weryfikacji urząd pisze:
Z uwagi, że dla dwóch niezbędnych dla wykonania projektu działek, nie uzyskaliśmy zgody właściciela terenu na realizację, projekt został zaopiniowany negatywnie.
Z kolei Marcin Kulinicz, autor odrzuconego projektu remontu drogi rowerowej i chodnika wzdłuż ul. Rosoła, zwraca uwagę na absurdalną sytuację, w której miasto nie może naprawić... własnych chodników!
Tylko niektórzy mieszkańcy Ursynowa zdają sobie sprawę, że chodząc po chodnikach i czy jeżdżąc rowerem ścieżkami rowerowymi - np. przy Rosoła czy Pileckiego - są na działkach prywatnych. Dziwnym trafem miasto wybudowało tę infrastrukturę na nieswoim gruncie i teraz - z powodów własnościowych - nie potrafi jej naprawić. (...) Przy Rosoła jest jeszcze dziwniejsza sprawa: działka z drogą oddana w dzierżawę. To wcale nie taka wesoła ulica Wesoła!
- komentuje odrzucenie swojego projektu Marcin Kulinicz.
Ten sam problem dotknął inicjatyw skierowanych do posiadaczy psów, które w tej edycji przepadły niemal seryjnie. Projekt „Psi Raj - Ursynów dla Czworonogów” czy „Wybieg dla psów - Taborowa” to propozycje, które miały poprawić dostępność infrastruktury dla zwierząt. Niestety, niemal każda lokalizacja wskazana przez autorów okazywała się geodezyjnym „polem minowym”.
Odpadły także projekty rozszerzające wykorzystanie bibliotek Ursynoteki jako Miejsca Aktywności Lokalnej po godzinach pracy biblioteki. Zdaniem Jeremiego Czarneckiego, to marnowanie potencjału dzielnicy.
Zespół Kultury próbuje to uzasadnić tym, że Ursynoteka ma realizować cele związane tylko z wypożyczaniem i lekturą książek
- komentuje autor projektów.
I rzeczywiście urzędnicy uznali, że biblioteka to tylko książki, choć dyrektor Ursynoteki Mirosław Pawłowski w swojej koncepcji programowej sam pisze, że chce wyjść poza ten schemat.
Stałe przekształcenie przestrzeni w otwarte centrum aktywności społecznej wykracza poza standardowy zakres działalności bibliotecznej i może prowadzić do zmiany (sic! - dop. redakcji) charakteru placówki.
Dodatkowo - udostępnienie przestrzeni bibliotecznej poza standardowymi godzinami pracy zwiększa ryzyko uszkodzenia zbiorów oraz wyposażenia, a także rodzi dodatkowe obowiązki w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa uczestników oraz odpowiedzialności za mienie publiczne. Realizacja powyższych założeń wymagałaby również istotnych zmian organizacyjnych oraz generowałaby stałe obciążenie kadrowe, co może negatywnie wpłynąć na bieżące funkcjonowanie placówek bibliotecznych.
Projekty BO co do zasady są jednoroczne, a realizacja MALu odbywa się w formule wieloletniej.
- odpowiadają urzędnicy.
Pod głosowanie, które rusza 1 czerwca i potrwa do 15 czerwca, trafi ostatecznie 86 projektów na Ursynowie. Podzielone są na kategorie dzielnicowe i lokalne. Jest jeszcze trzecia kategoria - projekty miejskie, które dotyczą całej Warszawy. W tym roku na BO dzielnica przeznaczyła ponad 8,1 mln złotych.
A na co będziemy mogli głosować? Lista dopuszczonych projektów poniżej:
Kto odpowiada za chaos w SMB Imielin? Listy do redakcji
A cały ten syf przez babkę, która nie dostała się do rady 🤣. ps.Poziom dziennikarstwa jak zwykle podobny do Super Expressu
Ursynek
15:02, 2026-05-26
Co w weekend na Ursynowie? Pikniki i festyny
A za rok Metallica 🥰❤️😎
Paffcio
14:54, 2026-05-26
Kto odpowiada za chaos w SMB Imielin? Listy do redakcji
Wstyd dla redakcji HU, że dopuszcza do publikacji takich pseudo listów tworząc nagonkę. To jest portal informacyjny czy kółko wzajemnej adoracji?
Człowiek z Imielina
14:07, 2026-05-26
Kto odpowiada za chaos w SMB Imielin? Listy do redakcji
Zebranie 3 sfrustrowanych typów! Ciekawe, że wszyscy atakują te same osoby...przypadek?!
Członek spółdzielni
14:00, 2026-05-26
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
16 8
Takie rzeczy tylko w wesołym mieście u wesołego pana i jego wesołej ekipy 🤭
11 10
To wracaj na wieś. Tam maszt porządek i Sołtys rządzi zapewne dekretami.
6 7
wiadomo, że zamiast BO powinni z te kasę robić parkingi i poszerzać ulice. Kto to widział, żeby chronić jeże, albo co gorsza marnować pieniądze podatników na tak bezwartościowe projekty jak ścieżki rowerowe, czy nie lepiej zamiast ścieżek rowerowych zrobić miejsca parkingowe?
5 4
Miejsce parkingowe na Kabatach musiałeś kupić obligatoryjnie razem z mieszkaniem. W związku z tym miejsc parkingowych jest pod dostatkiem. Jeśli z naszych podatków mamy robić dodatkowe miejsca postojowe/parkingowe to tylko płatne, dla przybyszów spod Warszawy.
2 3
Kabaciaczku... ale słoma Ci wypadła z buta :)
1 1
Może i się przykleiła, bo wróciłem od Twojej mamusi :*
Pozostałe komentarze
13 0
Pan "znany przyrodnik" zrobił zdjęcie kałuży która pojawia się dwa razy w roku jak akurat mocniej popada, i trzeci raz po zimie (jeśli był śnieg) i wpadł na pomysł żeby wydać jak znam życie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Podczas gdy prawdopodobnie wystarczy udrożnić studzienki.
4 1
I bardzo dobrze. Przynajmniej dzikie zwierzęta i owady skorzystają z wody. Czy wszystko musi być uregulowane I zmeliorowane?? Wolę żeby zamiast likwidacji tej kałuży te same pieniądze przeznaczono na ewentualne usunięcie gałęzi zagrażających autom.
3 1
Ludzie, zacznijcie głosować, bo znowu rowerkowe lobby zmarnuje nasze pieniądze na nieistotne inwestycje, z których prawie nikt nie korzysta.
1 1
Szczególnie szkoda odrzuconych projektów rowerowych.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz