Antoni Chodorowski w 1985 roku w Ośrodku Pracy Twórczej na Ursynowie, fot. NAC, Archiwum Fotograficzne Włodzimierza Barchacza
Antoni Chodorowski był człowiekiem wielu talentów, który swoją pracownię opuszczał rzadko, a tworzyć kochał najbardziej pod osłoną nocy. Choć świat zna go głównie jako wybitnego karykaturzystę, jego dorobek jest niezwykle wszechstronny – od rysunków piórkiem, przez pejzaże i portrety, aż po malarstwo religijne. Ciekawostką jest fakt, że w 1970 roku namalował ikonę z wizerunkiem Jarosława Iwaszkiewicza, która do dziś znajduje się w Muzeum w Stawisku.
Jego pasje wykraczały daleko poza sztalugi. Był zapalonym stolarzem, fotografem i astronomem-amatorem. W 1986 roku, wraz z rodziną, obserwował kometę Halleya przez profesjonalną lunetę, stojąc w okolicach ulicy Ciszewskiego. Zanim jednak zabrał się za nową pasję, potrafił przeczytać na jej temat całą bibliotekę książek.
Urodził się 7 czerwca 1946 roku w Chodorach, w Białostockiem. W 1975 roku ukończył Wydział Architektury Wnętrz Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W latach 80., gdy Ursynów był jedynie sypialnią pełną szarych bloków, Chodorowski działał jako społecznik, chcąc oswoić tę przestrzeń. To on, wraz z sąsiadami, zakładał pierwsze przydomowe ogródki, a z grupą lokalnych artystów współtworzył domy kultury i legendarną „Galerię U”.
W latach 80-tych na Ursynowie były tylko bloki. On, z zamiłowania ogrodnik wraz z sąsiadami tworzył przydomowe ogródki. Z kolegami artystami zakładali domy kultury, w których organizowali zajęcia dla dzieci. Ojciec namalował też rysunki na ścianie pierwszego basenu przy ul. Koncertowej
- wspomina córka artysty w rozmowie z portalem Haloursynow.pl.
Antoni Chodorowski wypłynął na wysokiej fali polskiego rysunku satyrycznego, tej samej, która wyniosła Andrzeja Dudzińskiego, Andrzeja Krauzego, Jana Sawkę, Andrzeja Mleczkę, Andrzeja Czeczota i kilku innych - pisał w katalogu wystawy „Antoni Chodorowski. Rysunki” zorganizowanej przez stołeczne Muzeum Karykatury w 1989 r. Daniel Passent.

Kto by wymyślił Ojca Świętego, jak moczy nogi w miednicy? Przecież w tym się mieści cała opowieść o trudzie Papieża-Pielgrzyma, dla którego podziw zawiera się w rysach twarzy o cechach człowieka zadowolonego, że oto może się bodaj na chwilę pozbyć zatroskania
- napisał we wspomnieniu o Chodorowskim dziennikarz i sąsiad z Ursynowa Andrzej Ibis-Wróblewski.
W 1990 roku furorę zrobił pastiszem Damy z łasiczką. Damą była Małgorzata Niezabitowska, łasiczką Jacek Kuroń, narysowany zresztą w całej męskiej okazałości
- opisywał rysownik, plastyk i leśnik Jacek Frankowski, autor m.in. projektów lalek do popularnego ponad 30 lat temu „Polskiego zoo” w TVP.
Jednym z najważniejszych dzieł w dorobku Chodorowskiego była mapa „Dziedzictwo Polski”, nad którą pracował dwa lata, konsultując każdy szczegół z historykami. Mimo ogromnego talentu i faktu, że jego twórczość prezentowano nawet w kronikach filmowych, pozostał człowiekiem niezwykle skromnym. Gdy przychodziły do niego nagrody lub dziennikarze, zwykł mawiać, że „to nic takiego”.
Zmarł 15 lutego 1999 roku, zaledwie dwa dni po zdobyciu nagrody na wystawie Satyrykon w Legnicy. Od 2011 roku jego imię nosi ulica na Kabatach, co stanowi symboliczne podsumowanie jego więzi z dzielnicą, którą współtworzył nie tylko jako artysta, ale przede wszystkim jako zaangażowany mieszkaniec.
Do dziś działa wirtualne Muzeum Antoniego Chodorowskiego, gdzie można obejrzeć jego prace.

Policja w szpitalu na Ursynowie. Ktoś okradał pacjentów
Bydle kradło i się chciało leczyć naraz!
Doktor Frank
12:58, 2026-05-18
Próba przewrotu w ursynowskiej spółdzielni
Nowa rada składa się z osób, które nie chcą między innymi pozwolić na krzywe ruchy w planowanej inwestycji. Była przewodząca jest najwyraźniej sfrustrowana swoją porażką i może ma jakieś inne cele, że za wszelką cenę chce przeszkodzić w pracy. To nie każdemu pasuje.
XYZ
12:56, 2026-05-18
Policja w szpitalu na Ursynowie. Ktoś okradał pacjentów
Zastrzyk z Pavulonu powinien skutecznie przerwać złodziejski proceder.
Warszawiak82
12:56, 2026-05-18
Nielegalne automaty do gier. Akcja policji na Ursynowie
Jestem wstrząśnięty bohaterstwem nieustraszonych funkcjonariuszy. Oraz błyskawicznym tempem działania! Takich bud jest na Ursynowie z kilkadziesiąt. Bardzo dużo się poruszam, to wiem. Kiedyś dla zabawy liczyłem tylko te w "kwadracie" Anody /Rosoła - Południowa Obwodnica - Roentgena - Pileckiego - KEN i wyszło około 15 sztuk. Wszystkie na jedno kopyto, więc to pewnie jakaś gangsterska "sieciówka". Stoją od kilku lat, nikt ich nie niepokoi. Najlepsza jest ta przy Leclercu, ona się trochę "wybija", bo udaje punkt naprawy telefonów, którego tam nie ma od co najmniej od 7 lat. I jeszcze nie rozumiem, jak przy takiej akcji mogli zabezpieczyć tylko 13800 gotówką? Czyżby cała reszta gdzieś się "zapodziała"? W ogóle z tymi budami to musi być niezły wał. Jak się chce handlować pietruchą, to zezwolenia - sre nia, opłaty - pi er daty i tona papierów. A tutaj? Stoi, świeci się jak dyskoteka, działa, wszyscy wiedzą, co to za buda i nikt się nie interesuje. Ratusz nie widzi, policja codziennie przejeżdża obok i też nic. Zatrudniają tam ślepych, czy jak?
Irfy
12:40, 2026-05-18
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz