Liceum przy ul. Hirszfelda ruszyło 1 września 1990 roku. Jak to zwykle bywa, początki były trudne. Placówka dostała budynek współdzielony z podstawówką, pierwszy dzwonek zabrzmiał dopiero po kilku tygodniach, bo najpierw uczniowie wnosili meble do nowych klas. Z tego powodu większość uczniów wyjechała na obóz do Gostyninina, gdzie zawiązały się przyjaźnie. To był "mit założycielski" najstarszego ursynowskiego liceum.
To była młodzież, która nie dostała się do najbardziej renomowanych liceów, więc startowaliśmy z wygodniejszej pozycji. Ci pierwsi byli niezwykli, niezwykle ambitni
- wspomina Hanna Wiśniewska, nauczycielka języka polskiego, która pracowała w szkole od pierwszego dnia.
- Ten okres tworzenia szkoły był niezwykle piękny, bo rzadko jest komu dane to, żeby tworzyć coś od początku. Więc kochałyśmy naszych uczniów, kochałyśmy nasze miejsce - wspomina.

W szkole były zaledwie cztery pierwsze klasy, łącznie 120 uczniów. Było kameralnie i rodzinnie. - Pierwsze trzy tygodnie to było po prostu znoszenie sprzętu do szkoły - wspominał podczas uroczystości 35-lecia w UCK "Alternatywy" minister Marcin Kierwiński.
Mieliśmy dużo wolności, bardzo dużo mogliśmy swoich projektów przeprowadzać. Nie ukrywam też, że właśnie dzięki temu, że nie dostałem się gdzie indziej, a dostałem się tutaj, poznałem moją żonę, która chodziła do klasy B, a ja byłem w A. Zawodowo, prywatnie, rozwojowo ta szkoła była i jest dosyć istotnym elementem mojego życia
- mówi Marek Kałużyński, jeden z pierwszych absolwentów LXIII LO, dziś aktor, wykładowca i wicedyrektor Ursynowskiego Centrum Kultury.
Tych wspomnień było dużo więcej. Uroczystość 35-lecia w Ursynowskim Centrum Kultury rozpoczęła się filmem o historii szkoły (świetnie przygotowanym przez uczniów), były wystąpienia dyrektora, absolwentów i gości specjalnych, burmistrza Ursynowa Roberta Kempy oraz europosłanki Danuty Hübner, związanej ze szkołą poprzez projekty europejskie. Uczniowie zaprezentowali osiągnięcia liceum, tańczyli czardasza, poloneza, śpiewali o wartościach, którym dzisiejszy "Kossuth" hołduje.
W trakcie 35 lat istnienia szkołą kierowało kolejno czworo dyrektorów: Danuta Błagowieszczańska, Barbara Krępska, Paweł Mazur, a od 10 lat Anna Jurek. Uczniowie mogli kształcić się początkowo w klasach o profilu estetycznym, z czasem zmienionym na medialny, a także w profilach biologiczno-chemicznym, społeczno-prawnym, matematyczno-informatycznym i matematyczno-geograficznym w klasach integracyjnych.

Stopniowo podnosi się poziom liceum, o czym świadczą coraz lepsze wyniki egzaminów maturalnych, sukcesy w konkursach wiedzy, a przede wszystkim podejmowanie studiów przez uczniów na Uniwersytecie Warszawskim, Politechnice Warszawskiej, w SGH, SGGW oraz ASP i PWST. Warto wspomnieć o rankingu liceum prowadzonym przez tygodnik Perspektywy oraz rankingu olimpijskim z 2024 roku, w którym liceum Kossutha otrzymało wyróżnienie Europejskiej Szkoły Praworządności. Szkoła przyjęła również statuetkę Unii Europejskiej związaną z prezydencją Polski w Unii Europejskiej – młodzież pojechała do Kopenhagi i przekazała tę statuetkę.
We wspomnieniach nie zabrakło miejsca dla Maksa - psa, który przez trzynaście lat mieszkał w szkole.
Był strażnikiem codzienności, symbolem lojalności i ciepła. Pierwszym, który powitał mnie, kiedy wstąpiłam do tej szkoły, był Maks
- wspomniała dyrektor Anna Jurek podczas uroczystości. Nieżyjący już psiak dostał ogromne brawa.
Od wielu lat mówi się, że Kossuth to więcej niż szkoła. Każdy uczeń, który do nas przychodzi ma swoje pasje, ma swoje pomysły na życie. Uczeń zawsze znajdzie tu miejsce i osobę, która go będzie wspierała
- zapewniała dyrektorka.

A jak "Kossuth" oceniany jest dziś przez samych uczniów?
Będę kompletnie szczery, nie była to moja pierwszego wyboru szkoła. W pierwszej i drugiej klasie czułem się nią dosyć zawiedziony. Ale z roku na rok się polepsza. Idzie w górę w rankingach, w górę w punktach. Szkoła organizuje wycieczki po Europie, dzięki temu zwiedziłem sporą część kontynentu. Pani od biologii organizuje nam wycieczki do SGGW i lekcje z prawdziwymi profesorami i wykładowcami
- mówi Antoni z klasy czwartej.

Małgorzata Bajorek, nauczycielka języka angielskiego, która również pracowała w "Kossutcie" od pierwszego dnia, zauważa różnicę między pierwszymi rocznikami a dzisiejszą młodzieżą.
Ta nasza pierwsza młodzież, te pierwsze roczniki, chwytali w mig to, co powinni. Byli samodzielnie myślący, nie wspierający się internetem. Musieli bazować na własnej głowie
Młodzież jest zawsze taka jak czasy, w których żyje, a młodzież jest zawsze oczekująca od dorosłych uczciwości, braku hipokryzji, mądrości, braku chamstwa, tylko po prostu pewnej przyzwoitości. Jeżeli młodzież tego nie dostaje, to staje się taka jak ci, którzy nauczyli złego myślenia. A ja twierdzę, że młodzież się nie zmienia, tak samo potrzebuje autorytetu, potrzebuje tego, żeby ktoś mi poświęcił czas
- dodała nauczycielka Hanna Wiśniewska.
Wspomnieniom, śmiechom i żartom podczas jubileuszu nie było końca! Szacownemu 35-latkowi życzymy co najmniej stu lat!
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"6425"}
Palacze kontra niepalący. Bitwa o balkony
Mieszkam na parterze, mamy taras, na który notorycznie palacze zrzucają niedopałki, od których mogą się zapalić moje meble ogrodowe. Musi się chyba cały blok spalić, aby ten motłoch cokolwiek zrozumiał. Żadne uwagi, prośby od lat nie pomagają. O wyrzucanych na mój taras śmieciach, rzygowinach po imprezach z litości nie wspomnę.
Mick
11:28, 2026-04-27
Palacze kontra niepalący. Bitwa o balkony
W imię zdrowia dzieci, dorosłych którzy są biernymi palaczami przypominać na klatkach schodowych wywieszać zakaz palenia na balkonach przecież zapruszyć ogień można łatwo przy małym wietrze od niedogaszonego peta. Jak się spali jeden lokal to mieszkańcy całej klatki muszą się wyprowadzić do czasu gdy PINB nie wyda zgody na ponowne zamieszkanie.
Apel do Spółdzielni
11:20, 2026-04-27
Palacze kontra niepalący. Bitwa o balkony
Palacze niestety nie czują jak śmierdzą. A śmierdzą strasznie.
Art
10:04, 2026-04-27
Nowe skrzyżowanie na Puławskiej otwarte!
Kiedy dotrze do was że to tak ma być! Macie stać w korku a nie jechać. Tyle aut z Piaseczna gdyby dojechało zieloną falą do Wilanowskiej to zakorkowało by dalej wszystko, a tako powolutku pomaluśku i jakoś idzie. PS. polecam zakup pojazdu na DOP - motror, elektryk, taxi.
Korbol
09:56, 2026-04-27
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz