Unikatowy modrzewiowy dwór na Wyczółkach z XIX wieku popada w coraz większą ruinę! Wszystko wskazuje na to, że właściciel wciąż bawi się z urzędnikami od zabytków "w kotka i myszkę". Obiekt nie został nawet zabezpieczony przed niepożądanymi goścmi.
O dworku na Wyczółkach pisaliśmy już nie raz. Stoi po środku zielonego terenu przy stawie Berensewicza, niedaleko ul. Łączyny obok sortowni Poczty Polskiej. Powstał w 1805 roku, był własnością rodziny Skarbków, z której najbardziej znany był Fryderyk - pisarz, historyk, biznesmen, ekonomista, polityk. Jego rodzina dała schronienie w Żelazowej Woli familii Chopina. Słynny kompozytor wyrósł na kapitale Skarbków, dostał nawet imię na cześć Fryderyka. O Żelazowej Woli wszyscy dziś wiedzą, o Wyczółkach wie mało kto.
W kwestii ratowania cennego dworku od lat powtarza się scenariusz świadczący o wyjątkowej niemocy miejskich i wojewódzkich urzędników odpowiedzialnych za ochronę zabytków. Wystawiane są wezwania, nakładane grzywny, rozmowy nic nie dają. Mimo nakazu egzekucyjnego wystawionego przez służby konserwatorskie właściciel nie chciał ratować XIX wiecznego dworu.
.png)
Sytuacja zmieniła się nieco w 2019 roku, gdy urzędnicy zostali (po kilku latach od nakazu!) wpuszczeni na teren obiektu na kontrolę.
- W sierpniu 2019 r. właściciel wystąpił z wnioskiem o wydanie pozwolenia na przeprowadzenie badań i prac zabezpieczających dotyczących między innymi nakazów nałożonych przez Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków. Po uzupełnieniu wniosku, 5.11.2019 r. takie pozwolenie zostało wydane z terminem ważności do 31.12.2021 r. W związku z podjęciem przez właściciela działań postępowanie egzekucyjne zostało zawieszone - informowała w październiku Magdalena Nowak z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Warszawie, który przejął od stołecznego samorządu zadania związane z zabytkami.
.png)
Od tamtego czasu nie widać zmian, ani w dworku, ani wokół niego. Właściciel ma czas na zabezpieczenie zabytku do końca tego roku. Zobowiązał się też do pełnej rewitalizacji dworku, dostał na ten cel dotację z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków z terminem wykonania do końca ubiegłego roku. W październiku na spotkaniu z radnymi urzędnicy wojewody zapowiadali, że przeprowadzą kontrolę wykorzystania dotacji.
- Po przeprowadzeniu kontroli będzie wiadomo, czy nakaz został wykonany w całości. W przypadku niewykonania go w całości, zostanie podjęta decyzja odnośnie egzekucji - mówiła Magdalena Nowak.

Już dziś - bez urzędniczej kontroli - można na własne oczy przekonać się, że dworek nadal niszczeje. Jedyna zmiana jaka nastąpiła to... możliwość swobodnego dostania się do niego. Teraz może tam wejść dosłownie każdy.
- Dwa lata temu do dworu nie można było wejść, wszystko było szczelnie zamknięte. Teraz zadziwia swobodne wejście, w piwnicach czuć powiew historii, im wyżej tym gorzej, najgorzej wygląda poddasze, sporo wątpliwej jakości desek, trochę dziur w podłodze, toteż w najgłębsze zakamarki się nie zapuszczałem - relacjonuje Krzysztof Twardowski, pasjonat ursynowskiej przyrody i historii, prowadzący na Youtubie kanał SamanoPL.
.png)
Pan Krzysztof zrobił zdjęcia prezentujące aktualny stan modrzewiowego dworku. Widok jest przerażający. XIX wieczny zabytek sypie się. Jedynymi zabezpieczeniami, które widać na zdjęciach, są podpory z pni drzew. Jak na półtora roku od wydania pozwolenia to bardzo mało.
- Dawni właściciele przewracają się w grobie - takie perełki architektoniczne niszczeją. Sam dworek zadziwia bardzo dużą powierzchnią w środku, natomiast jego wnętrza nie skrywają już nic co mogłoby być w jakikolwiek sposób wartościowe dla innych - ocenia Krzysztof.
Jak poinformował nas burmistrz Ursynowa urząd wojewódzki zapowiedział w najbliższym czasie kontrolę działań właściciela dworku. Do sprawy zabytku na Wyczółkach wrócimy po uzyskaniu odpowiedzi od wojewody odpowiedzialnego za wyegzekwowanie od właściciela ratowania obiektu.
TAK WYGLĄDA OBECNIE DWÓR NA WYCZÓŁKACH - źródło filmu i zdjęć: SamanoPL/Krzysztof Twardowski
Ruszył egzamin ósmoklasisty. "Moc jest z Wami"
Teraz też się dużo buduje: dla funduszy inwestycyjnych całe połacie hektarów, by dzieci mogły mieszkanie od zagranicznych wynająć. Ciekawe, czy wody w Wiśle wystarczy ...
WaszeUliceNaszeKamie
13:51, 2026-05-11
Ursynowski rezerwat skrywa trasy piesze. Dokąd prowadzą
"Mało kto wie, że w ursynowskim rezerwacie istnieją szlaki turystyczne." Wyście się w tej redakcji z końmi na łby pozamieniali? Macie ludzi za kretynów? Czy może mierzycie czytelników swoją miarą?
mmb
13:38, 2026-05-11
Ursynowski rezerwat skrywa trasy piesze. Dokąd prowadzą
Za komuny zwykły człowiek miał lepiej. Panstwo budowalo mieszkania, dostawało sie z przydziału, była pewna praca do emerytury dzieki temu ludzie nie bali decydowac sie na dzieci, ceny były stabilne i niskie. Dzis panstwo nic nie buduje, najttansze mieszkanie za pol miliona, zero pewnosci pracy w kazdej chwili moga cie zastapic AI lub innym hindusem, inflacja szaleje i wszystko drozeje tylko i socjal media ziejące propagandą. Dzis tylko bogaci mają dobrze.
pawcio
13:32, 2026-05-11
Ruszył egzamin ósmoklasisty. "Moc jest z Wami"
Za komuny zwykły człowiek miał lepiej. Panstwo budowalo mieszkania, dostawało sie z przydziału, była pewna praca do emerytury dzieki temu ludzie nie bali decydowac sie na dzieci, ceny były stabilne i niskie. Dzis panstwo nic nie buduje, najtansze mieszkanie za pol milliona, zero pewnosci pracy w kazdej chwili moga cie zastapic AI lub innym hindusem, inflacja szaleje i wszystko drozeje tylko i socjal media ziejące propagandą. Dzis tylko bogaci mają dobrze.
Asia
13:31, 2026-05-11
6 7
Jak nie wiadomo, o co chodzi... A tutaj wszystko wygląda klarownie. Żeby ten dworek "zrewitalizować", to pękłoby pół miliona najmarniej. Ale pewnie więcej. Do tego właścicielowi cały czas pałętałby się pod nogami "konserwator zabytków", z dobrymi radami w stylu "tego nie można a tamto trzeba zrobić tak a tak". I nie wiadomo, co z takim dworkiem zrobić. Żeby w tym mieszkać albo wynajmować, trzeba by przerobić w sposób, na który żaden konserwator by się nie zgodził. Muzeum zrobić i dopłacać? Też kiepsko. Więc właściciel czeka, aż się to wszystko samo rozpadnie. Wtedy przyjedzie jakaś komisja, która orzeknie, że się rozpadło, teren sprzeda się deweloperowi albo komuś pod prywatną inwestycję i problem z głowy. Wina właściciela? Nie za bardzo. Raczej tekturowego państwa, które na takie zabytki łożyć nie chce, za to usiłuje zmusić do tego właścicieli.
6 0
Nie do końca. W końcu dotacja na remont została przyznana. Inna rzecz czy społeczeństwo stać na remont takich miejsc, które i tak pozostaną przecież w prywatnych rękach. A społeczeństwo zamożne nie jest.
2 2
Więc tutaj nasuwa się kwestia, w jakiej wysokości. Bo gdyby podejść do tego profesjonalnie, to trzeba by powołać rzeczoznawcę, który we współpracy z konserwatorem podliczyłby realne koszty. Obejmujące remont, rewitalizację i zabezpieczenie obiektu. Nie sądzę, żeby dotacja opiewała na taką kasę. Sądzę, że właściciel dostał kilkanaście, góra 20 tysięcy. Co realnie wystarczyło na zabicie całości dechami i oczekiwanie, aż się zawali. Sądzisz, że urzędnicy dadzą komuś spoza "krewnych i znajomych prezesa" kilkaset tysięcy zeta na jakiś dworek?
1 1
A ile dali na dworek przy Alei Kasztanowej? Szczerze nie pamiętam, ale chyba w setkach tysięcy.
1 1
Pracowałem kiedyś na Poczcie Polskiej, nieźle jaja były
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz