Kultura i Sztuka

Zamknij

Jerzy Bończak: Ursynowianin od czasów błota i desek

Redakcja Haloursynow.pl Redakcja Haloursynow.pl 14:18, 02.05.2026 Aktualizacja: 14:24, 02.05.2026
Skomentuj Jerzy Bończak: Ursynowianin od czasów błota i desek Jerzy Bończak w UCK Alternatywy (SK)

Zamieszkał tu, kiedy Ursynów był jeszcze placem budowy, a na klatkę schodową wchodziło się po deskach położonych na błocie. Dziś Jerzy Bończak - Manc z „Alternatyw 4", łotr z „Psów", poker-debiutant w majtkach na wykładzie z historii teatru - jest jedną z najbardziej znanych twarzy polskiego kina. I ma do opowiedzenia zdecydowanie więcej, niż się mieści w jakimkolwiek serialu!

Rok 1977. Jerzy Bończak ma kawalerkę na Woli, rodzi mu się syn i potrzebuje większego mieszkania. Ktoś uprzejmy pomaga mu w zamianie lokalu. Przyjeżdża oglądać nowe - i jest w szoku.

Boże, gdzie ja mam mieszkać! To był sam początek. Budowa Ursynowa. Pierwsze lata. Mieszkałem na Końskim Jarze, więc w tych pierwszych blokach. Szedłem na klatkę po deskach, ponieważ było takie błoto, że nie można było przejść.

- wspomina aktor.

Błoto minęło, Ursynów urósł - dziś dzielnica jest wielkości Olsztyna. Własne miasto, własna historia, własna tożsamość. Bończak nadal tu mieszka.

„U Barei się przecież nie gra!"

Jerzego Bończaka Ursynowianie pamiętają przede wszystkim z roli inżyniera Minca w "Alterynaywy 4". Pierwszym spotkaniem aktora z Stanisławem Bareją nie był jednak ten ursynowski serial a „Miś". Telefon zadzwonił do aktora w portierni Teatru Rozmaitości. Kierownik produkcji zapraszał do współpracy. Bończak rozmawiał pół godziny. Koledzy przysłuchiwali się w osłupieniu.

Nie mogli uwierzyć i dopytywali, czy rzeczywiście zgodziłem się grać u Barei! Określili to jako chałturę. I skwitowali, że u Barei się przecież nie gra! Koledzy potem żałowali, ale nikt nie miał pojęcia, że to będą filmy kultowe.

- opowiada aktor.

Bończak przypomina przy okazji mało znany fakt: kultowy serial ursynowski w istocie nie był kręcony na Ursynowie. Zdjęcia powstawały w halach zdjęciowych na Mokotowie - dziś mieszczą się tam budynki Telewizji Polskiej.

Ursynów był jedynie grany jako plenery.

- mówi Bończak.

Nagrywano m.in. na dzisiejszej Cynamonowej, Dereniowej czy Pileckiego.

„Eeee" - czyli jak reżyserował Bareja

Na planie u Barei nie było monitorów ani playbacku. Reżyser siedział na krzesełku i patrzył. Gdy kończono scenę, aktorzy podchodzili z pytaniem: jak było?

Bareja odpowiadał: „Eeee". Ale to była zabawna scena! Co myślisz? „Eeee". Ale jak mu się nie podobało, to zawsze wołał: „Dubel!"

- śmieje się Jerzy Bończak.

Wielka przyjaźń zawodowa łączyła Bończaka z Romanem Wilhelmim - razem grali w „Alternatywach 4", „Karierze Nikodema Dyzmy" i w Teatrze Nowym. Bończak wspomina go z mieszaniną podziwu i rozbawienia.

Z Romanem, który był wybitną postacią jeżeli chodzi o aktorstwo - bo od strony ludzkiej bywało różnie - był fantastycznym facetem zakochanym w sobie, z wzajemnością. To się powtarza w opiniach na jego temat i to prawda. Ale grało się z nim rewelacyjnie.

- mówi.

Zdjęcia do „Dyzmy" kręcono w Łodzi, aktorzy pracowali w warszawskich teatrach. Nocne przejazdy, przystanek na wódkę, plan o siódmej rano.

Jak to było, że nie było kaca - to nie wiem!

- śmieje się aktor.

Poker, majtki i zaliczony egzamin

Podczas studiów Jerzy Bończak był zabawowy. Pewnego dnia zaproponował koleżance rozbieranego pokera.

Ona rozebrała mnie do majtek. Wygrała wszystkie rozdania. Zabrała mi ubrania i położyła je na pierwszej ławce. A ja schowałem się na samym końcu.

- opowiada aktor.

Wówczas do sali weszła profesor Barbara Pszoniak-Lasocka. 

Była dość długa przerwa między zajęciami. I ja zaproponowałem koleżance granie w pokera rozbieranego. Ona rozebrała mnie do majtek. Wygrała wszystkie rozdania. Zabrała mi ubrania i położyła je na pierwszej ławce. A ja schowałem się na samym końcu. 

Prowadząca wykład Barbara Pszoniak-Lasocka zapytała: - I co?

- A ja nic.

- Czemu Pan nie jest ubrany?

- Przegrałem je.

- Pan nie zda egzaminu.

A ja byłem wtedy pewny siebie i powiedziałem: - Nie szkodzi. Będzie poprawkowy.

- I tego też Pan nie zda! - zapowiedziała profesor.

Egzamin zdał mimo wszystko, bo zamiast odpowiadać na pytania o Dostojewskiego, z zapałem opowiadał o Aleksandrze Fredrze, co zafascynowało wykładowczynię bardziej niż pamięć o majtkach.

Przez lata Bończak grał głównie łotrów - w „Psach" Pasikowskiego, filmach Koterskiego, „Wielkim Szu", serialu „Dom", przygodach Pana Kleksa.

Nie mam pojęcia, dlaczego tak jestem obsadzany! Czy mam jakiś ostry sposób patrzenia? Może ostro reaguję? Ale nigdy się nad tym specjalnie nie zastanawiałem, bo odpowiada mi taka rola.

- mówi aktor.

Od ponad 25 lat reżyseruje - ma już na koncie ponad 60 spektakli i jeździ do małych teatrów w całej Polsce.

Ja się spotykam w tych mniejszych miejscowościach z wybitnymi aktorami, którzy nie mogą stać się bardziej popularni, bo grają tak często u siebie. I to są pasjonaci, którzy chcą. Jak skończymy spektakl czy próbę, to oni jeszcze chcą.

- przyznaje aktor.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Co boli rowerzystów na Ursynowie?

Rowerzyści to największy rak tego miasta.

Bolek

15:17, 2026-05-02

Co boli rowerzystów na Ursynowie?

Ehh... Znów jakieś wymysły. Co mnie boli? Na pewno nie to, że "legalnie" nie mogę dojechać do Leclerca. Bolą mnie Azjaci na ciężkich elektrycznych motocyklach, którym ktoś doczepił pedały i nazwał "rowerami". Boli mnie, że prują na DDR-ach 50 na godzinę, mając gdzieś wszystko i wszystkich. Bolą mnie s marka cze na elektrycznych hulajkach, oscylujący pomiędzy ścieżkami i chodnikami. Boli mnie "kostka Downa", którą na szczęście już zdejmują, ale wciąż jest tego syfu mnóstwo, zarówno na ścieżkach jak i chodnikach. Bolą mnie złodzieje, przez których nie mogę kupić dzieciom i sobie porządnych rowerów, bo musiałbym do nich dokupić również całodobową ochronę. Boli mnie to, że przy stojakach rowerowych firmy "hulajkowe" domyślnie stawiają te swoje złomy. A tego, o czym tu pisze pan społecznik, to nawet nie zauważam.

Irfy

13:44, 2026-05-02

Co boli rowerzystów na Ursynowie?

Szkoda, że nie ma społeczników zajmujących się bezpieczeństwem pieszych na chodnikach - zarówno miejskich, jak i osiedlowych - a także bezpieczeństwem osób wysiadających z autobusu i tych, które chcą przejść przez przejście dla pieszych. Rowerzyści i użytkownicy hulajnóg często rozjeżdżają nas, nie zwracając na nic uwagi. Nie mamy jak przejść przez DDR - musimy stać na jezdni ,bo rowerzyści maja pierwszeństwo. Niech Pan społecznik uda się na skrzyżowanie Rosoła i Płaskowickiej przy STO i powie mi jak mam przejść wzdłuż Rosoła przez tą wysepkę. DBAJMY o PIESZYCH

Karot

12:38, 2026-05-02

Co boli rowerzystów na Ursynowie?

Czas tez pomyśleć o dwukierunkowych rowerostradach. Na DDR w Al. KeN robi sie ciasno.

Bike

12:21, 2026-05-02

0%