Ich rowery zdają się nie podlegać prawom fizyki. Dynamiczne przejazdy, skoki i efektowne triki są tu na porządku dziennym. Aż dziw bierze, że nikt nie pobiera opłat od obserwujących akrobacje gapiów! Ursynowski pumptrack przy parku Cichociemnych żyje przez cały długi letni dzień i udowadnia, jak bardzo jest potrzebny.
Młodzi świetnie się sami organizują. Przy starcie ustawia się spora grupka młodzieży w wieku ok. 13-15 lat. Obowiązuje uporządkowana kolejka przejazdów. Każdy z zebranych czekał na swoją kolej, a następnie sygnalizował pozostałym swój wjazd na tor. Użytkownicy sami dbają o bezpieczeństwo i dyscyplinę korzystania z pumptracka.
Na jednej ze stojących przy torze ławek spotykamy Mateusza, Adama i Antoniego, którzy zakładali akurat ochraniacze i przygotowywali się do rozpoczęcia przejazdów. Jak oceniają pumptrack w parku Cichociemnych?
Uważam, że jest lepszy niż większość pumptracków w Warszawie! Tu jest dużo opcji przejazdu, można za każdym razem pojechać inaczej. Jest dużo opcji do jeżdżenia, dużo wyskoków. Chociaż uważam, że pumptrack na Księcia Janusza w parku tam na Woli jest lepszy, ale ten też jest w porządku. Tym bardziej że obok jest tutaj Kazura, jest w porządku dojazd metrem
- zauważa Mateusz.
Nie wszystko jest jednak tak idealne, jak mogłoby się wydawać. Młodzi bikerzy opowiedzieli nam również o problemach nękających popularną rowerową miejscówkę.
Najbardziej przeszkadzają małe dzieci i hulajnogi. Hulajnogowcy, jeżeli są ogarnięci i potrafią jeździć, to okej. Ale jeżeli to są właśnie takie małe dzieci na trójkołowych hulajnogach, to one naprawdę utrudniają wszystkim normalną jazdę. Potrafią się zatrzymać na środku hopki! Ja ostatnio prawie takie dziecko przejechałem
- żali się Antoni.
Wtóruje mu Mateusz.
Ja miałem taką sytuację trzy lata temu, że jechałem i nagle dziecko mi wbiegło pod koła. No i było dosyć nieprzyjemnie. I oczywiście rodzic myślał, że to moja wina. Ale co ja miałem zrobić? Byłem rozpędzony, nie miałem jak zahamować...
- dodaje chłopak.
Część rodziców uznaje, że jest to zwykły plac zabaw, na którym można puszczać dzieci samopas. A przecież kilkuletni brzdąc ma niewielkie szanse w starciu z rozpędzonym rowerem. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że wywieszonym obok toru regulaminie obiekt nazywany jest "placem zabaw Pumptrack" co może wprowadzać rodziców w błąd co do przeznaczenia terenu.
Nawet podczas wizyty naszego reportera przy pumptracku dokazywała grupka małych brzdąców na plastikowych hulajnogach. Dzieci wywracały się, próbując podskakiwać na swoich pojazdach i momentami wjeżdżały na tor tuż pod zjazdem z hopki. Było widać, że ich obecność niepokoi czekających na przejazd kolarzy. Nerwowo zerkali w tym kierunku i upewniali się, że mogą bezpiecznie ruszyć. A rodzice maluchów siedzieli na ławce, nic sobie z niebezpiecznych zabaw swoich pociech nie robiąc.
Analogiczne problemy są też z właścicielami psów puszczanych luzem w parku bądź wręcz wchodzących na tor z psem na smyczy! Teren ten upodobali sobie również koneserzy napojów wyskokowych. Z relacji nastolatków wynika, że wieczorami odbywają się tu libacje, których uczestnicy leżą potem na infrastrukturze toru, uniemożliwiając jakąkolwiek jazdę!
Na pumptrack zaczynają wjeżdżać również elektryczne crossy zazwyczaj kierowane przez nieco starszych nastolatków. To nawet 60-kilogramowe maszyny potrafiące osiągać prędkość 45 lub 75 km/h w zależności od wersji. Tak duże i ciężkie maszyny mogą przy nieodpowiednim użytkowaniu stwarzać zagrożenie dla reszty użytkowników. Co na to stali rowerowi bywalcy?
Mi to nie przeszkadza. Jeśli nie będą nam przeszkadzać i utrudniać jazdy - to jak dla mnie mogą sobie jeździć
- mówi Adam.
Zgodnie z regulaminem obiektu jest on przeznaczony wyłącznie dla rowerów, hulajnóg, deskorolek i łyżworolek. Elektryczne crossy nie mają więc tu prawa bytu. Tego typu pojazdy zaczynają panoszczyć się wszędzie, także tutaj.
Problemem nie jest brak zasad, lecz ich ignorowanie – przydałyby się częstsze patrole i krótka akcja edukacyjna, by odczarować mit „placu zabaw” i jasno wskazać, że to tor sportowy z konkretnymi ograniczeniami - słyszymy od użytkowników pumptracka. Kazurka to rowerowa wizytówka Ursynowa - bez egzekwowania reguł zabawa może zakończyć się wypadkiem - kwitują.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Koniec darmowego parkowania przy ratuszu!
PIECZE STYJA? To nic, wszak lubicie to, skoro ich wybraliśta., więc... Uśmiechnijta się i nadstawiają się dalej.
Zieeeew
07:34, 2025-08-30
Nowa strefa płatnego parkowania na Ursynowie!
A u nas na Stokłosach prezesik i jego wierny Gebbels Roginski redaktorek obiecywali szlabany i kamery. Miliony na to poszły. Na fundusz milony odkładali. Przyszedł Kempa po Collegium Humanum i powiedział że nie pozwoli. Teraz jesteśmy w pupie. Osiedle to parking dla studentów z Vistuli i SGGW. Chciałam się zapytać prezesa co teraz? A on dostał covida i nie wyzdrowieje przed walnym. Oj prezesie - człowiekowi odporność siada od stresu i kompulsywnego obrzerania się. Ale to dobrze. W więzieniu schudnie nasz pan prezes.
Stokłosek
07:17, 2025-08-30
Kabaty do metra chodzą w błocie. Będzie rozwiązanie?
Takie są uroki prowincji.
Dzielnicowy Parys
03:24, 2025-08-30
Radni Ursynowa przeciwko prohibicji w Warszawie
dzięki za opis przebiegu posiedzenia, teraz już wiadomo na kogo nie głosować
o proszę.
21:18, 2025-08-29