Setki ursynowskich drzew oznaczone są kolorowymi symbolami. Znaki na pniu najczęściej źle się kojarzą. Wiele osób obawia się, że to informacja dla drwala. Jak się okazuje istotny jest kształt symboli, to od niego zależy jaki los czeka drzewo.
Każdy namalowany znak na drzewie kojarzy się wielu miłośnikom przyrody z najgorszym. Jeśli jest czerwony, rośnie obawa, że na drzewo zapadł wyrok i zostanie ono wycięte. Nic bardziej mylnego. Postanowił to wyjaśnić wiceburmistrz Ursynowa Bartosz Dominiak, zajmujący się m.in. kwestiami zieleni.
Na Ursynowie jest kilkanaście tysięcy drzew. Sukcesywnie są one sprawdzane m.in. przez dzielnicowych specjalistów, którzy oceniają ich stan. Czasami drzewo trzeba leczyć, a w skrajnych wypadkach wyciąć. Nie robią jednak tego sami, lecz pracownicy wynajętych firm, którzy po symbolu na drzewie wiedzą co mają zrobić.
- Stosujemy czytelne i intuicyjne znaki, których kolor nie ma żadnego znaczenia. Zależy tylko od tego, jaką puszkę ma przy sobie osoba znacząca. Kropka lub kółko to informacja, że drzewo wymaga dodatkowej specjalistycznej pielęgnacji. Drzewa do wycinki oznaczone są symbolem X - wyjaśnia wiceburmistrz Bartosz Dominiak.
Podobne oznaczenia stosuje się w Lesie Kabackim. - Na drzewie przeznaczonym do usunięcia malowany jest krzyżyk, natomiast jeśli ma być tylko podkrzesane z suchych i chorych gałęzi na pniu widnieje kółko - mówi zastępca dyrektora Lasów Miejskich, Andżelika Gackowska.
A co oznacza na drzewie kółko z kropką w środku? Takie tajemnicze znaki na drzewach w Lesie Kabackim dwa lata temu zelektryzowały mieszkańców Ursynowa. To również nie były wyroki na drzewa, a znak geodezyjny, oznaczający drzewo liściaste. Na Ursynowie trwała wówczas modernizacja osnowy geodezyjnej, czyli punktów, na podstawie których geodeci mierzą grunty, sporządzają mapy do ksiąg wieczystych oraz niezbędną dokumentację.
Co boli rowerzystów na Ursynowie?
Rowerzyści to największy rak tego miasta.
Bolek
15:17, 2026-05-02
Co boli rowerzystów na Ursynowie?
Ehh... Znów jakieś wymysły. Co mnie boli? Na pewno nie to, że "legalnie" nie mogę dojechać do Leclerca. Bolą mnie Azjaci na ciężkich elektrycznych motocyklach, którym ktoś doczepił pedały i nazwał "rowerami". Boli mnie, że prują na DDR-ach 50 na godzinę, mając gdzieś wszystko i wszystkich. Bolą mnie s marka cze na elektrycznych hulajkach, oscylujący pomiędzy ścieżkami i chodnikami. Boli mnie "kostka Downa", którą na szczęście już zdejmują, ale wciąż jest tego syfu mnóstwo, zarówno na ścieżkach jak i chodnikach. Bolą mnie złodzieje, przez których nie mogę kupić dzieciom i sobie porządnych rowerów, bo musiałbym do nich dokupić również całodobową ochronę. Boli mnie to, że przy stojakach rowerowych firmy "hulajkowe" domyślnie stawiają te swoje złomy. A tego, o czym tu pisze pan społecznik, to nawet nie zauważam.
Irfy
13:44, 2026-05-02
Co boli rowerzystów na Ursynowie?
Szkoda, że nie ma społeczników zajmujących się bezpieczeństwem pieszych na chodnikach - zarówno miejskich, jak i osiedlowych - a także bezpieczeństwem osób wysiadających z autobusu i tych, które chcą przejść przez przejście dla pieszych. Rowerzyści i użytkownicy hulajnóg często rozjeżdżają nas, nie zwracając na nic uwagi. Nie mamy jak przejść przez DDR - musimy stać na jezdni ,bo rowerzyści maja pierwszeństwo. Niech Pan społecznik uda się na skrzyżowanie Rosoła i Płaskowickiej przy STO i powie mi jak mam przejść wzdłuż Rosoła przez tą wysepkę. DBAJMY o PIESZYCH
Karot
12:38, 2026-05-02
Co boli rowerzystów na Ursynowie?
Czas tez pomyśleć o dwukierunkowych rowerostradach. Na DDR w Al. KeN robi sie ciasno.
Bike
12:21, 2026-05-02
8 3
Ehhh ta nasza pszczółka bartosz... Tak ciężko pracuje, tak się napina... Szkoda tylko, że żadnych dla nas efektów z tego nima.
0 0
Dziwna sprawa z tymi znakami... W okolicach Górki Kazurki pojawiły się także na drzewkach, na niektórych też są ofoliowane wydruki z informacją dot. drzewa. Początkowo myślałem, że to jaja, bo na cieniutkim drzewku, jakich dziesiątki dookoła, widniało, że umierające i zagraża życiu ludzkiemu... A nie różniło się niczym od okolicznych. Może się po prostu nie znam... ;-)
0 0
"To również nie były wyroki na drzewa, a znak geodezyjny, oznaczający drzewo liściaste." Niestety, ale to nieprawda.
Jako geodeta który ową inwentaryzację wykonywał i osobiście te znaki malował informuję zainteresowanych, że takie malowania na drzewie oznaczają, że od tego drzewa była brana miara lokalizacyjna do znaku geodezyjnego znajdującego się w pobliżu.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz