Sport

Zamknij

Wygrana w biegowego totka. Mieszkaniec Ursynowa pobiegł w elitarnym biegu!

Bartek Jabłoński Bartek Jabłoński 09:34, 04.05.2026 Aktualizacja: 09:38, 04.05.2026
1 Wygrana w biegowego totka. Mieszkaniec Ursynowa pobiegł w elitarnym biegu! Łukasz Szymanek

To jak wygranie w Totka - wylosowano mnie spośród miliona trzystu osób” - mówi Łukasz Szymanek, mieszkaniec Ursynowa, który właśnie wrócił z historycznej edycji London Marathon. Jak ursynowskie ścieżki wokół SGGW doprowadziły go na start jednej z najsłynniejszych imprez biegowych świata?

Dla biegaczy amatorów start w Londynie to „Święty Graal”. Impreza ta, będąca częścią prestiżowego cyklu World Marathon Majors, jest niemal niedostępna dla przeciętnego śmiertelnika ze względu na gigantyczną liczbę chętnych. Łukasz Szymanek, na co dzień trenujący w naszej dzielnicy, udowodnił jednak, że statystyka czasem bywa łaskawa.

To był zupełny przypadek! Zawsze chciałem przebiec maraton i w ubiegłym roku pokonałem trasę Maratonu Warszawskiego. Wcześniej jednak zobaczyłem, że można zapisać się na losowanie w Londynie. Niektórzy biorą w nim udział przez dziesięć lat i nie zostają wybrani. Ja zapisałem się raz, zupełnie przypadkiem.

Kliknąłem, a potem okazało się, że wylosowano mnie spośród miliona trzystu osób. To jak wygranie w Totka. Mówię: no to jadę!

- mówi Łukasz.

O tym, że pobiegnie w stolicy Wielkiej Brytanii, dowiedział się jeszcze przed swoim debiutem w stolicy Polski. Jak sam przyznaje, informacja ta zmotywowała go do sprawdzenia własnych sił w Warszawie, by upewnić się, czy w ogóle poradzi sobie z morderczym dystansem.

Nie tylko rekordy

Tegoroczny London Marathon zapisał się już w historii lekkoatletyki - to właśnie tutaj Sabastian Sawe dokonał niemożliwego, kończąc bieg z czasem 1:59:30 i oficjalnie łamiąc barierę dwóch godzin. Jednak kilkanaście fal startowych za plecami elity, tysiące amatorów przeżywało swój własny, sportowy spektakl, w którym to nie stoper był najważniejszy.

Nie biegłem dla czasu, lecz dla niepowtarzalnej atmosfery.

Przez całe 42 kilometry kibice stoją za barierkami - jest ich tylu, że trudno się tam dopchać. Wszyscy są na pełnej mocy! Ludzie stoją tam od rana aż do samego końca i dopingują wszystkich biegaczy. Londyn po prostu żyje maratonem, to coś niesamowitego!

- relacjonuje Łukasz Szymanek.

Trasa wiodła przez najbardziej ikoniczne punkty miasta: od Greenwich, przez Tower Bridge, aż po nowoczesne Canary Wharf. To właśnie tam, wśród szklanych wieżowców, zawodnicy musieli zmierzyć się z nieoczekiwanym problemem.

Tam zegarek zaczyna szaleć! GPS na zmianę łapie i gubi zasięg, bo jest bardzo dużo wysokich budynków

- dodaje Ursynowianin.

Trening na ursynowskich ścieżkach

Pokonanie morderczego dystansu w Londynie to sukces, który został wypracowany na lokalnych ścieżkach. Zamiast obozów kondycyjnych, Łukasz Szymanek postawił na ursynowskie klasyki, które zna każdy biegacz z naszej okolicy.

Trenowałem oczywiście na Ursynowie, głównie wokół SGGW, gdzie mamy swoją trasę. Biegam też między Ursynowem a Wilanowem, aż do Kabat. Lubię też trasę na lotnisko, bo uwielbiam samoloty. Biegnę tam i z powrotem, przedłużając sobie trasę w okolicach naszej dzielnicy

- mówi Szymanek.

Charytatywny wymiar i polski akcent

London Marathon to nie tylko sport. To także największa, jednodniowa zbiórka funduszy na świecie. Tegoroczną oficjalną organizacją charytatywną London Marathon (tzw. Charity of the Year) była fundacja Marie Curie. Fundacja zajmuje się opieką paliatywną, a jej symbolem są charakterystyczne żonkile, które widać było w całym mieście.

Łukasz Szymanek zauważył, że to właśnie chęć pomagania, a nie wyścig, definiuje ten bieg.

Bardzo wielu ludzi biegnie. Chyba przede wszystkim są to osoby, które biegną charytatywnie, zbierając fundusze na określone akcje.Ci ludzie nie są wybornymi biegaczami; biegną lub idą, aby przejść, aby ukończyć, aby po prostu skończyć ten bieg i zebrać pieniądze w szczytnym celu. I to jest niesamowite! Nawet spiker przed startem mówił: „Słuchajcie, nieważny jest czas, ważne, żebyście ukończyli. Taki jest wasz cel"

- wspomina ursynowski biegacz.

Mimo zachwytu londyńską atmosferą, nasz rozmówca zapowiada koniec maratońskiej kariery. Z bieganiem się jednak nie żegna - teraz planuje skupić się na krótszych dystansach. Już niedługo będzie można go spotkać na starcie Biegu Ursynowa, który odbędzie się 20 czerwca.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

AaaaAaaa

0 0

Takich ludzi z Ursynowa jest więcej, jak i samej Warszawy czy Polski. Nie mam pojęcia po co ta auto-reklama, atencja ultra jednego osobnika.

13:00, 06.05.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%