Wiadomości

Zamknij

35 lat „Alternatywy 4”, czyli kto na to pozwolił!

Iza Bajda 09:01, 13.02.2022 Aktualizacja: 04:24, 22.10.2025
Skomentuj 35 lat „Alternatywy 4”, czyli kto na to pozwolił! IB

Na pierwszej kolaudacji gotowych odcinków, jeden z partyjnych notabli krzyknął: Kto na to pozwolił? Serial „Alternatywy 4” przez dwa lata leżał na półce, zanim został dopuszczony do emisji. O kulisach i okolicznościach powstawania kultowej serii opowiadał Janusz Płoński, współscenarzysta serialu, gość sobotniego spotkania z cyklu „Jak u Barei” w Ursynowskim Centrum Kultury.

Janusz Płoński wraz z drugim scenarzystą Maciejem Rybińskim pomysł na film wymyślili w pół godziny.

- Naszemu pisaniu towarzyszyło dużo alkoholu. Podczas jednej z imprez wymyśliliśmy taką historię. Chcieliśmy pokazać coś, co symbolizowałoby Polskę. Oczywiście w formie komediowej, bez zadęcia. Przedstawić jakie mechanizmy towarzyszą nam w życiu, a zwłaszcza jakimi mechanizmami posługuje się władza - opowiadał gość UCK.

Spisaną na kilku kartkach historię włożyli do koperty i pocztą wysłali do TVP. Początkowo nadali jej roboczy tytuł „Nasz dom”. A Polską w pigułce miał być nowy blok wybudowany na ursynowskim osiedlu.

- Nowy blok, bo do nowego bloku można wepchnąć ludzi, którzy normalnie nigdy by się w życiu nie spotkali. Opozycjonistę, prostaka, intelektualistę czy partyjnego prominenta. Wymyśliliśmy postać dozorcy, który to wszystko bierze za twarz i realizuje swoją koncepcję życia i kariery - mówił Janusz Płoński.

Bareja nie był pierwszym wyborem

Na odpowiedź z telewizji pomysłodawcy musieli trochę poczekać. Dostali zgodę na zrobienie sześciu odcinków – w efekcie powstało ich dziewięć. Ale musieli napisać scenariusz.

- Nie umieliśmy pisać scenariuszy, więc dano nam jednego reżysera, żeby nam pomógł. Ale on nie mógł nam pomóc, bo nie miał poczucia humoru. I wtedy zaproponowali Bareję. Od pierwszego spotkania z nim wiedzieliśmy, że gramy w tę samą grę. Rozumieliśmy się w pół słowa. Razem z nim powstawał scenariusz serialu, którego bazą były nasze nowele - wspominał bohater sobotniego spotkania.

Sobotnie spotkanie ze współscenarzystą serialu "Alternatywy 4" Januszem Płońskim, fot. UCK

Gotowy serial podczas kolaudacji nie wzbudził entuzjazmu partyjnych recenzentów. W efekcie został tzw. "półkownikiem" i przeleżał w telewizyjnych szafach dwa lata. Janusz Płoński opowiadał, że cenzura bardzo chciała wyciąć z serialu niektóre postaci. Np. Majewskiego, repatrianta ze Wschodu, którego zagrał Wiesław Gołas. Stanisław Bareja był jednak nieustępliwy i zawzięcie walczył o każdego bohatera i dialogi. A aktorom pozwalał na improwizacje.

- Roman Wilhelmi, czyli serialowy Stanisław Anioł podczas przerwy w zdjęciach wygłupiał się i udawał, że sopel lodu wpadł mu za koszulę. Barei tak się to spodobało, że postanowił nagrać scenkę i wrzucić ją do jednego z odcinków. Około minutowa sekwencja bez dialogu, ale w genialnym wykonaniu stała się jedną z najbardziej znanych. To była mistrzowska etiuda - mówił Janusz Płoński.

Gość spotkania w UCK zdradził także, że potajemnie nagrał na kasetę VHS cały serial prosto ze stołu montażowego i wysłał do Niemiec. Wkrótce po Polsce zaczęły krążyć przegrane kopie serialu. Zanim więc trafił do widzów w oficjalnym obiegu, miał już swoich wiernych fanów. Płoński może się także pochwalić aktorskim epizodem w „Alternatywy 4.

- Zagrałem małą rólkę, montera podsłuchu w mieszkaniu profesora-opozycjonisty, ale na skutek zamiany lokalu, instaluję go u docenta Furmana. Podsłuchuję go, myśląc że to 80-letni prof. Dąb-Rozwadowski. I gdy słyszę umizgi do nauczycielki, pełen podziwu dla jego wigoru wygłaszam kwestię, którą sam wymyśliłem: Gdy przejdę na emeryturę to będę w opozycji - opowiadał ze śmiechem.

od lewej: Janusz Płoński w roli technika instalującego podsłuch ("Alternatywy 4", prod. TVP); po prawej: Janusz Płoński, Maciej Rybiński i Stanisław Bareja - trójca, która stworzyła serial

Najpierw były kryminały

Gość sobotniego wydarzenia, zanim został scenarzystą, był dziennikarzem i autorem poczytnych kryminałów napisanych razem z Maciejem Rybińskim.

- Pierwsza książka „Góralskie tango” powstała w cztery dni i cztery noce. Opowiada o środowisku sportowym i dziennikarskim. Z Maćkiem siadaliśmy przy dwóch maszynach, pisaliśmy osobno, składaliśmy i tak powstała książka. Jak naiwne dzieci zanieśliśmy do wydawnictwa i po dwóch tygodniach dowiedzieliśmy się, że nas wydadzą - mówił Janusz Płoński. Oprócz tego napisał także "Superstar – git czytanka z momentami", "Brakujące ogniwo" czy "Elvis. Dlaczego ja, Panie".

W spotkaniu "Jak u Barei" miała także wziąć udział Krystyna Tkacz, czyli serialowa żona dźwigowego Kotka, ale odwołała wizytę. Organizatorzy zapewniają jednak, że aktorka zagości w UCK "Alternatywy" w kwietniu.

(Iza Bajda)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Wypadek przy rondzie. Rowerzystka w szpitalu

Może przyciąć przywileje dla kierowców. Powinni przepychać samochody przez przejścia dla pieszych, a po nich przejeżdżają. Może zlikwidować skrzyżowania i zastąpić strefą ruchu pieszego. Wtedy kierowcy przepychali by samochody przez wszystkie dawne skrzyżowania. Nie było by wypadków. Setki ludzi co roku ocaliłoby życie.

dr2

18:26, 2026-06-05

Wypadek przy rondzie. Rowerzystka w szpitalu

Może przyciąć przywileje rowerzystów Powinni przeprowadzać rowery przez przejścia dla pieszych, a po ich jeżdżą. Może zlikwidować przejazdy i zastąpić je przejściami. Rowery i nie tylko jeżdżą z dużymi prędkościomierz. Kierowcy pokonują dziesiątki skrzyżowań są ciągle wystawianie na próbę.

Tmk

17:54, 2026-06-05

Największa procesja przeszła Aleją KEN

To była najmniej liczna procesja w ostatnich latach. Pogoda najwyraźniej zatrzymała wiernych w domach.

Kkk

15:59, 2026-06-05

Wypadek przy rondzie. Rowerzystka w szpitalu

Często jeżdzę tędy na rowerze i mam z tyłu głowy, że jakiś kierowca może mnie nie zauważyć i zwalniam do minimum i nawiązuję kontakt wzrokowy z kierowcą o ile dojeżdza do przejścia i jak widzę że mi ustępuje to jadę dalej na rowerze i nie wymuszam. I z drugiej strony jako kierowca auta w tym samym miejscu przejeżdzam - ograniczone zaufanie - rozglądanie się i odpowiednie zwolnienie lub zatrzymanie jak trzeba. Rowerzyści muszą wiedzieć, że wjechanie na przejazd bez zwolnienia i rozeznania (lewo, prawo, lewo) to jest wtargnięcie tak samo jak wtargnięcie pieszego na pasy bez tych zasad które były omawiane w podstawówce.

Bromache

15:45, 2026-06-05

0%