Zamknij

Dodaj komentarz

Kolejne defibrylatory w radiowozach Straży Miejskiej. Także na Ursynowie

Redakcja Haloursynow.pl Redakcja Haloursynow.pl 17:24, 15.12.2025 Aktualizacja: 17:31, 15.12.2025
Skomentuj Straż Miejska Straż Miejska

Prawie każdy radiowóz Straży Miejskiej w Warszawie będzie miał od teraz na pokładzie defibrylator AED. Co to takiego? To sprzęt, który może uratować życie w pierwszych krytycznych minutach po zatrzymaniu krążenia. Kolejne 100 urządzeń trafiło właśnie do strażników w ramach Budżetu Obywatelskiego, co oznacza, że ratownicze patrole będą mogły dotrzeć szybciej niż karetka.

Sto nowych defibrylatorów AED dołączy do sprzętu, który jeździ ze strażniczymi patrolami od 2022 roku. To istotne wzmocnienie, bo strażnicy miejscy często jako pierwsi docierają na miejsce kolizji drogowych, zasłabnięć czy wypadków. W poprzednim roku blisko 1,5 tysiąca strażniczych interwencji wymagało wezwania na miejsce karetki pogotowia. Teraz będą mogli sami podjąć akcję ratunkową, zanim przybędzie pomoc medyczna.

Urazy, wychłodzenie, zasłabnięcia. Nierzadko to właśnie strażnicy miejscy w ramach codziennych patroli jako pierwsi docierają na miejsce kolizji drogowych czy innych zdarzeń, gdzie niezbędna jest pomoc przedmedyczna

- mówią strażnicy.

Przy współpracy ze strażą miejską powstała także miejska mapa miejsc, w których można znaleźć defibrylator AED. Jest ona dostępna na warszawa19115.pl/urzadzenia-aed. Teraz urządzeń będzie jeszcze więcej i będą mobilne.

Prosty sprzęt, wielka skuteczność

- Defibrylator AED to urządzenie bardzo proste w obsłudze - podkreślają przedstawiciele straży. W razie potrzeby ratowania osoby, u której wystąpiło zatrzymanie krążenia, wystarczy je włączyć, a samo poinstruuje użytkownika jak dalej działać: jak i gdzie przymocować elektrody, co i kiedy zrobić dalej.

Jego wykorzystanie podnosi skuteczność akcji resuscytacyjnej o 80%

- informuje straż miejska.

W warszawskiej straży miejskiej jest już ponad 140 funkcjonariuszy z uprawnieniami ratowniczymi (ratownik medyczny lub ratownik KPP), a regularne szkolenia z zakresu pierwszej pomocy przedmedycznej przechodzą wszyscy strażnicy miejscy.

Mundurowi ze Straży Miejskiej m.st. Warszawy regularnie odwiedzają miejsca przebywania osób w kryzysie bezdomności w ramach Ulicznego Patrolu Medycznego - wspólnego projektu z przychodnią lekarską „Jesteśmy nadzieją" i Caritas Polska, biorą także udział w zabezpieczeniach imprez publicznych. To oznacza, że nowe defibrylatory posłużą nie tylko przypadkowym przechodniom, ale również osobom w najtrudniejszej sytuacji życiowej.

Tłem dla poniedziałkowej prezentacji nowego sprzętu była akcja krwiodawstwa, prowadzona wśród pracowników warszawskiej Straży Miejskiej przez klub Honorowych Dawców Krwi im. Jerzego Andruchowa. Klub powstał w 1997 roku przy II Oddziale Terenowym Straży Miejskiej na Mokotowie i z biegiem lat nabrał ogólnostrażowego charakteru. Strażnicy tworzą jeden z największych takich klubów w Warszawie, zrzeszający obecnie 115 osób. Dzisiaj oddano prawie 10 litrów krwi.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Rock, kolędy i pomoc. Tak zagra WOŚP na Ursynowie

Boże miej nas wszystkich w swojej opiece...

Somsiad

13:22, 2026-01-05

Blisko 90 tys. zł za remont… którego nie widać?

Nic się nie stało bo to tylko kwintesencja $%&*$%&$* u władzy, norma ko!

Pasztecik

12:52, 2026-01-05

Blisko 90 tys. zł za remont… którego nie widać?

Wiedziałem, że będzie można liczyć na komentarz jakiegoś malkontenta-marudy, który napisze, że chałupniczo ze szwagrem zrobiliby to za 1/3 ceny i zostałoby jeszcze na flaszkę. Do tego tradycyjne rzucanie pomówień, że na pewno wziął ktoś w łapę. Klasyczne "nie wiem", ale się wypowiem. Dobrze, że nie napisał, że wydrukowanie tego w drukarce 3D by kosztowało tysiąc złotych.

AntyJanuszex

12:28, 2026-01-05

Blisko 90 tys. zł za remont… którego nie widać?

Oho. Niby niewidzialna, a jednak widać. Mówię o "niewidzialnej ręce szwagra". 87 tysięcy wywalone na coś, co zgodnie z zamysłem samego twórcy miało się zmienić w proszek. Bo chyba o to mu chodziło, skoro wykonał swoje dzieło z materiału, który tak właśnie reaguje na upływ czasu? Ale jako "miś" - znakomite. Bo to można było zrobić całkiem od nowa. Policzmy - formatka blachy stalowej ryflowanej 1500 x 3000 mm (10 mm grubości - na bogato) - 4548 złotych z dostawą. Wycięcie tych literek pewnie z 6 - 7 tysięcy, ploter grawerujący może by i dał radę. Ale dobrze, niech będzie z 10 kafli. Potem to pospawać i wypolerować - a co tam, dajmy 15 tysięcy. Niech spawacz ma. Podliczone, krecha, wychodzi 30 tysiaków z napiwkiem dla kuriera. Na co poszło 87 tysiaków, jeden tylko urzędas i śwagier wiedzą :P

Irfy

12:11, 2026-01-05

0%