Jej twórczość od dekad balansuje między muzyką rozrywkową a jazzem, ale to właśnie w tej drugiej dziedzinie zapisała się w historii polskiej kultury, zyskując miano Pierwszej Damy Polskiego Jazzu.
To twórczość na najwyższym poziomie. Artystka naprawdę potrafi wszystko – ma ku temu naturalny talent. Doskonale swinguje, czuje bluesa, świetnie improwizuje, ma wspaniałą wyobraźnię muzyczną
- tak o jubilatce mówi Paweł Brodowski, redaktor naczelny magazynu „Jazz Forum”.
Ewa Bem urodziła się 23 lutego 1951 roku w Warszawie. Choć początkowo marzyła o szkole teatralnej, muzyka była jej pisana. Karierę artystyczną rozpoczęła w 1969 roku w bluesowym zespole klubu Stodoła, a dom rodzinny odegrał kluczową rolę w jej życiowych wyborach.
Cieszę się z genów raczej po mojej mamie, która nie występowała, nie uprawiała muzyki zawodowo, ale miała duszę, smak i styl artysty. A mój starszy brat Aleksander nawet mnie trochę zmusił do śpiewania; dzięki niemu znalazłam się w Grupie Bluesowej Stodoła. To przeważyło - wbrew moim wcześniejszym planom pójścia do szkoły teatralnej, o której marzyłam.
Dom, nawet wtedy, gdy tata nas już opuścił, zawsze pozostał we wspomnieniach jako pełen muzyki, rozmów o muzyce, rozmyślań, poczucia humoru. Dom mnie ukształtował
- wyznała artystka w wywiadzie dla PAP.
Szybko stała się filarem niemal rodzinnej formacji Bemibek, którą współtworzyła m.in. z bratem Aleksandrem. Paweł Brodowski wspomina ten czas jako absolutne objawienie na polskiej scenie.
To była wspaniała grupa, która przeniosła na polski grunt przeboje brazylijskie, bossa novy i samby. Śpiewali z niezwykłym entuzjazmem, młodzieńczą energią. Na tamte czasy to było objawienie. Potem zespół się zmienił w Bemibem. Zaczęli wyjeżdżać za granicę, w Skandynawii zetknęli się z Willisem Conoverem, który był pod wielkim urokiem Ewy: cenił ją, chwalił jej talent i urodę.
Kariera Ewy znalazła się w środku jazzowego mainstreamu, wśród takich muzyków jak Jan Ptaszyn Wróblewski, Andrzej Jagodziński.
- mówi.

Od lat 70. Ewa Bem regularnie triumfowała na festiwalach (m.in. w Opolu i Lublinie), a jej kariera szybko nabrała tempa międzynarodowego. Koncertowała w Europie, USA, a nawet w Indiach i na Kubie. W latach 80. okrzyknięto ją Piosenkarką Roku, a ankiety Europejskiej Federacji Jazzowej plasowały ją w ścisłej europejskiej czołówce wokalistek.
Zawsze podkreślała, jak ważny jest dla niej odpowiedni repertuar i ludzie, z którymi go tworzy.
Niewątpliwie miałam ogromne szczęście pracować z wybitnymi kompozytorami i autorami tekstów również spoza jazzu, np. z Sewerynem Krajewskim czy z Markiem Grechutą. Nie byli to tekściarze, to byli poeci
– zaznaczyła wokalistka.
Życie nie szczędziło artystce dramatycznych momentów. Jesienią 2017 roku Ewa Bem zawiesiła karierę po przedwczesnej śmierci córki, Pameli Bem-Niedziałek. Powróciła do publiczności po czterech latach milczenia. Z kolei w styczniu 2025 roku zmarł jej ukochany mąż – Ryszard Sibilski. Mimo bolesnej straty, to właśnie w muzyce i kontakcie z publicznością artystka odnalazła ukojenie i chęć do dalszego działania.
Tydzień po pogrzebie Ryszarda byłam już na scenie, miałam koncert w Kuźni Wilanowskiej. Bałam się tylko, czy wszystko wyśpiewam, czy dam radę, bo niektóre utwory dla mnie samej są bardzo wzruszające, ale dałam radę. I tak zaczęłam wracać (…) Pojechałam na Festiwal do Opola; kiedy wyszłam na scenę, cały amfiteatr wstał, żeby mnie powitać (…) Muzyka, kontakt z ludźmi dają mi siłę
- wspomina Ewa Bem w wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej” z okazji jej 75. urodzin.
Pani Ewa od wielu lat mieszka w domu na Zielonym Ursynowie, niedaleko Dzielnicowego Ośrodka Kultury przy Kajakowej, w którym miała już okazję nie raz wystąpić.
- Nigdy w swoim życiu, przez ponad 50 lat występów, nie zdarzyło się, żebym miała tak blisko z domu na koncert. Ja też mieszkam na Kajakowej - mówiła Ewa Bem.
Jubilatce życzymy wszystkie co najlepsze! I tego, by przez jeszcze długie lata czarowała nas swoim głosem.
Pierwszy taki chodnik na Ursynowie. Ma chronić drzewa
***** was tłustoodwłoczne niedojdy w blachosmrodach
***** blachosmrody
12:43, 2026-02-23
"Zepsuli" skrzyżowanie Ciszewskiego z Anody?
Wyjazd z Herbsta w KEN. W godzinach szczytu kolejka aut siega do wjazdu na wysokosci Pasazu Ursynowskiego. Wszystkie czekaja na skret w prawo (!). Na jednej zmianie swiatel przejada maks. 3-4 samochody. Robta tak dalej, inzyniery - Wdzieczni Mieszkancy.
Kon_z_Valony
12:24, 2026-02-23
"Zepsuli" skrzyżowanie Ciszewskiego z Anody?
tak samo po zmianach panów w kaskach jest sygnalizacja na KEN przy Koncertowej. Światła ustawione są tak że tworzą się korki. Skuterów oczekujących na przejazd w ogóle nie wykrywa. Po każdej zmianie jest coraz gorzej. Niestety nikt się tym nie interesuje.
Pan Buk
11:06, 2026-02-23
Pierwszy taki chodnik na Ursynowie. Ma chronić drzewa
Tymczasem na Kabatach pod stacją postojową powstają piękne i darmowe leśne parkingi. Może o tym napiszecie?
Mieszkaniec
10:38, 2026-02-23
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz