W gabinecie dyrektora jest klimatyzacja. W sali, gdzie przez sześć godzin przebywa dwadzieścioro małych dzieci — wentylator w rogu i otwarte okno. Nauczycielka z ursynowskiego przedszkola opisuje, jak wygląda praca w czasie fali upałów, i pyta wprost: czy ktoś musi stracić zdrowie, żeby problem wreszcie został zauważony? Publikujemy jej list do redakcji.