::addons{"type":"only-with-us","color":"white"}
Przypomnijmy, dramat rozegrał się w sobotę tuż po godzinie 14 w biurowcu Natpollu przy Mogdałowej 4 na Ursynowie. Ogień objął remontowany lokal po zamkniętej od roku strzelnicy oraz zaparkowany tuż przed wejściem bus. Z żywiołem walczyło w sumie aż 14 zastępów straży pożarnej.
Niestety, bilans tego pożaru okazał się tragiczny. W pożarze zginęły cztery osoby. Policja potwierdziła już tożsamość ofiar.
Dwaj zmarli to Polacy w wieku 45 i 48 lat oraz dwaj obywatele Ukrainy w wieku 33 i 49 lat
Jeden z poszkodowanych, 46-letni Ukrainiec, doznał mniejszych obrażeń, opuścił już szpital. Stan drugiego mężczyzny, 40-letniego obywatela Polski, wciąż określany jest jako ciężki.
- przekazała portalowi Haloursynow.pl asp. szt. Marta Haberska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.
Wiadomo już, że wszyscy poszkodowani byli pracownikami firmy przeprowadzającej remont lokalu. Robotnicy pracowali nad przywróceniem do życia strzelnicy, która od prawie roku była zamknięta. Remontowali pomieszczenia oraz infrastrukturę strzelniczą.
Co było przyczyną tej niewyobrażalnej tragedii?
Czekamy na raport biegłego z zakresu pożarnictwa, który pracował w spalonych pomieszczeniach w sobotę wspólnie z prokuratorem. Materiały zebrane na miejscu zostały w poniedziałek przekazane do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ursynów, która nadzoruje śledztwo w tej sprawie.
- mówi Marta Haberska.
Wykluczono obecność ładunków wybuchowych, amunicji i broni palnej w strzelnicy.
Haloursynow.pl z dwóch niezależnych źródeł dowiedziało się jednak, że - wg wstępnych hipotez i oględzin na miejscu - scenariusz tragedii był dość typowy jak na zagrożenia związane z tego typu obiektami. Strzelnica była właśnie odnawiana w celu wznowienia swojej działalności. Remont tego typu lokali to operacja najwyższego ryzyka.
Eksploatowane przez miesiące kulochwyty przesiąkają mieszaniną łatwopalną – przede wszystkim drobinami ołowiu i niespalonymi resztkami prochu.

Zagrożenie zapłonem rośnie radykalnie, gdy w pomieszczeniach z kulochwytami używa się elektronarzędzi. Nawet najmniejsza iskra pochodząca ze szlifowania, cięcia czy spawania może natychmiast zainicjować gwałtowny pożar lub wręcz wybuch pyłu. Mieszkańcy znajdujący się w rejonie strzelnicy, gdy wybuchał w niej pożar, relacjonowali, że słyszeli huki dochodzące z wnętrza lokalu.
Obecnie śledczy skupiają się na przesłuchaniach osób powiązanych z przebudową lokalu. Zeznania składają m.in. przedstawiciele firmy budowlanej oraz zleceniodawcy robót, by dokładnie ustalić procedury i zachowanie zasad BHP na placu budowy.
Resztki prochu i iskra? Nieoficjalne przyczyny tragedii
Już kilkanaście sekund wdychania gazów pożarowych może doprowadzić do utraty przytomności. Poza tym pracownicy mogli natychmiast stracić przytomność lub odnieść rany uniemożliwiające ucieczkę na skutek wybuchu
ab
14:19, 2026-03-23
Resztki prochu i iskra? Nieoficjalne przyczyny tragedii
Przecież można przesłuchać dwie osoby, którym udało się wydostać ze strzelnicy podczas pożaru. Jeszcze pytanie, dlaczego pozostała czwórka nie opuściła strzelnicy, co jest konieczne, jak tylko pojawi się pożar w pomieszczeniu.
Dzik
13:05, 2026-03-23
Przestał płacić raty i ukrył auto
Nie no, bohaterowie! Nieustraszona policja, z narażeniem życia zasiadła do komputera i za pomocą "wstukiwania operacyjnego" ustaliła adres sprawcy. Następnie, w skrajnie niekomfortowych warunkach, również zagrażających życiu z powodu miejskich wykopków, podjechała pod jego dom. Wysiadła z radiowozu i unikając zmiecenia z chodnika przez nachlanych kierowców z zakazami prowadzenia pojazdów wykryła pojazd na parkingu przed domem sprawcy. Później, z pogardą dla niebezpieczeństwa, wypruła z niego straszliwe dziecięce foteliki. Brawo. Należy się medal, nominacja generalska i cały artykuł na HU.
Irfy
11:44, 2026-03-23
Ale tupet! Przyjechał na przesłuchanie pijany
Ale jak to?! Przecież są "przepisy"! A te mówią, że nie można jeździć po pijanymi i z bezterminowym zakazem prowadzenia. I co? Facet dalej radośnie jeździ po pijaku. Ale zaraz! Są jeszcze inne "przepisy", te mówiące o tym, że takim pijaczynom konfiskuje się samochód. I co? Nie zadziałały? No niesamowite... A na poważnie - cały ten system po prostu przestał działać. Jest "silny" wyłącznie wobec słabych i potulnych. Wtedy owszem, sroży się w najlepsze. Ale jak ktoś jest "silny" - czytaj dostatecznie bogaty na łapówki / dobrych adwokatów albo ma go zwyczajnie w trąbie, jak ochlapus z artykułu, to już "system" podwija ogon pod siebie i siedzi w budzie. Więc teraz co? Czekamy, aż facet kogoś zabije, jeżdżąc po pijaku a zdesperowana rodzina ofiary *%#)!& mu łeb? Wtedy pewnie "system" przycwałuje na białym koniu i uroczyście zamknie sprawców za "straszliwe morderstwo"... Szkoda gadać. Państwo z g ó w n a.
Irfy
11:35, 2026-03-23
1 0
Przecież można przesłuchać dwie osoby, którym udało się wydostać ze strzelnicy podczas pożaru.
Jeszcze pytanie, dlaczego pozostała czwórka nie opuściła strzelnicy, co jest konieczne, jak tylko pojawi się pożar w pomieszczeniu.
0 0
Już kilkanaście sekund wdychania gazów pożarowych może doprowadzić do utraty przytomności.
Poza tym pracownicy mogli natychmiast stracić przytomność lub odnieść rany uniemożliwiające ucieczkę na skutek wybuchu
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu haloursynow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz